Reklama

Kto Ty jesteś? Polak mały?

15/06/2023 08:45

Co 4 lata o Polsce mówi się dużo. Przeważnie najwięcej do powiedzenia mają politycy. Przytaczają słowa Konstytucji, powołują się na regulacje, akty prawne, a nawet na wieszczy narodowych. Wszystko „dla dobra Polski i Polaków”. Czy aby na pewno?

Konstytucja, tak chętnie przez nich przywoływana, mówi jasno, że została ustanowiona: „jako prawa podstawowe dla państwa, oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym”. Gdzie jest, pytam, owo poszanowanie wolności? W niemożności decydowania o własnym ciele? Gdzie jest sprawiedliwość? W chronieniu tych, co po pijaku i po zażyciu narkotyków doprowadzają do śmierci pięciu osób? Gdzie to współdziałanie władz i dialog społeczny? W ciągłym skakaniu sobie do gardeł, obwinianiu się o to, że społeczeństwo ma dość, że oczekuje czegoś lepszego?

Co oznacza „równy dostęp do dóbr kultury”, gdy najbiedniejszych rodzin i tak nie będzie stać na wizytę w muzeum, teatrze, czy filharmonii? Czemu „wolność prasy” dotyczy ostatnio wyłącznie tej „jedynej słusznej”? Dlaczego hejt nie jest tępiony jak uporczywa mucha? Przecież „nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”!

Reklama

Dlaczego podczas rozmów kadrowych wciąż pada pytanie: „a dzieci pani planuje”? Przecież „kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa”. Mężczyzn jakoś nie pyta się o ich plany prokreacyjne. Dlaczego dzieci umierają skatowane przez najbliższych im ludzi, chociaż „zakazuje się stosowania kar cielesnych”? Czemu, mimo zapisu, że „nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna”, rodzice dalej muszą się martwić za co kupić przybory oraz czy będzie ich stać na ufundowanie dziecku wyjazdu z klasą?

Jest tyle do zrobienia. Polityka to nie tylko pokazywanie się w social medial, wręczanie orderów i podpisywanie ustaw. Czasem miewam wrażenie, że większość „tych na stołkach” zapomniała, że polityka to przede wszystkim służba, dążenie do wspólnego dobra – oczywiście, własnego też, ale przede wszystkim tego społecznego.

Reklama

Tymczasem grono osobistości w garsonkach i garniturach skupiło się, myślę, na definicji Maxa Webera, który mówił, że „polityka to walka o udział w sprawowaniu władzy lub możność wywierania wpływu na podział władzy wewnątrz państwa oraz w stosunkach między państwami”. Tym felietonem chciałabym tylko przypomnieć, że to nie jest tak, że „każdy sobie rzepkę skrobie”. Powinniśmy wszyscy być Polską. Nieważne, czy w garniturach, czy w dresach.

Tymczasem, na Boga, ludzie, dokąd zmierzamy?

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama