Lucy ma 7 lat. Jest przesympatyczną suczką rasy golden retriver. Podobnie jak inne psy tej rasy uwielbia zabawę i psoty. Kiedy przebywa na ogrodzonym terenie, znakomicie reaguje na polecenia. Niestety na początku maja uciekła właścicielce. 13 maja br. otrzymała ona z Urzędu Gminy w Przemyślu wezwanie do zapłaty 2 tys. zł za jej schwytanie i zapewnienie Lucy „odpowiedniej opieki”. Przez 5 godzin.
– Lucy ucieka. Zarabiam ponad tysiąc siedemset złotych miesięcznie i nie stać mnie na dokończenie ogrodzenia mojej posesji. Pilnuję jej jak oka w głowie, ale czasami uda się jej mnie przechytrzyć. Wykorzystuje każdy moment. Nigdy bym się nie zdecydowała, aby ją przywiązać na smyczy na świeżym powietrzu. Wiedząc o tym, założyłam jej aż dwie obroże. Na wszelki wypadek. Na każdej z nich jest identyfikator z moim numerem telefonu. Pod koniec kwietnia udało się jej znowu uciec – opowiada Barbara Przybytek z Hureczka w gminie Przemyśl[paywall].
Lucy dotarła aż do Rożubowic. Od jej domu to około 10 km. Kiedy wędrowała, jej pani poruszyła niebo i ziemię, aby ją znaleźć. Na Facebooku błyskawicznie udostępniła zdjęcie Lucy z prośbą „ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...”. Odzew był natychmiastowy.
– To nie pierwsza tego typu akcja. Co mam zrobić? Bardzo ją kocham, więc jej zawsze szukam. Zawsze się znajduje. Tym razem była bez obroży, bo ją zgubiła. To utrudniło poszukiwania – kontynuuje opowieść pani Barbara.
– Właśnie z Facebooka dowiedziałam się, że się znalazła! Była w „Arce-vet”. To oni, na sygnał jakiegoś mieszkańca Rożubowic, odłowili ją i się nią zaopiekowali. Przebywała tam od godziny 14 do godziny 19. Pięć godzin. Pojechałam po nią. Na miejscu wypisałam oświadczenie, że odbieram swojego psa i zobowiązałam się do uniemożliwienia jej kolejnej ucieczki. Co miałam zrobić? – dodała B. Przybytek.
13 maja br. pani Barbara aż usiadła z wrażenia. Z Urzędu Gminy Przemyśl otrzymała wezwanie do zapłaty kwoty 2 tys. zł, wynikającej z wykonania przez firmę „Arka-vet” usługi techniczno-weterynaryjnej (czytaj: opieki) oraz umieszczenia psa w schronisku. Bo to przemyski urząd gminy musiał zapłacić za fakturę wystawioną przez „Arka-vet”, z którą urząd ma podpisaną umowę na świadczenie tego typu usług.
Faktura zawiera dwie pozycje. Zryczałtowaną kwotę za opiekę nad zwierzęciem umieszczonym w schronisku w kwocie 1 tys. 700 zł oraz za umieszczenie psa w schronisku w kwocie 300 zł.
– Zadzwoniłam tam. Początkowo nie rozumiałam, skąd wzięła się tak absurdalna kwota. Mój pies był tam ledwie pięć godzin! Poprosiłam o ewentualną korektę tej faktury. Nie dało się. Nawet tyle nie zarabiam, aby uiścić taką kwotę – mówi zmartwiona. – Potem jednak uzmysłowiłam sobie, że to nie do końca wina tej firmy. Bo skoro mają podpisaną umowę z gminą, to znaczy, że nasza gmina jest bardzo bogata – stwierdziła.
Każda gmina – zgodnie z przepisami Ustawy o ochronie zwierząt – musi podpisać umowę z gabinetem, firmą, schroniskiem itp. na świadczenie tego typu usług, czyli odławiania i opieki nad bezpańskimi psami czy kotami. Jeśli takowej umowy nie ma, grozi jej surowa kara.
– Rzeczywiście, do takiego zdarzenia doszło. Zgłoszenie o bezpańskim psie w Rożubowicach dostaliśmy dokładnie 20 kwietnia. Pojechaliśmy tam i wykonaliśmy usługę zgodnie z umową podpisaną z przemyskim urzędem gminy. W wyniku czynności sprawdzających udało się ustalić, że pies ma właściciela, który po niego przyjechał i go zabrał. Dla urzędu usługi tego typu świadczymy już drugi rok. Faktura, którą wystawiliśmy, także jest zgodna z podpisaną umową. Powiem szczerze, że nie dziwię się tej pani, że tak zareagowała – powiedziała szefowa „Arki-vet” Agnieszka Narożnowska.
– Przyjęliśmy w tej umowie zasadę o jednorazowej opłacie za przyjęcie zwierzęcia do schroniska bez względu na czas u nas spędzony. Tak, w porozumieniu z nami, ustaliła gmina. Tak się dzieje niemal w każdej gminie w Polsce – dodała.
W tej sytuacji o absurdzie zdecydowanie można mówić. Pytanie, dlaczego nikt z urzędu gminy nie próbował ustalić stawek godzinowych, dziennych, tygodniowych? Zgodził się na ryczałt, który jest zupełnie nieadekwatny do sytuacji, z jakimi można się spotkać. Tak samo do sytuacji, jaka dotknęła B. Przybytek.
Jak można obciążać ją kosztami w astronomicznej kwocie 2 tys. zł za usługę, która maksymalnie może kosztować 500 zł? Sprawdziliśmy w innych schroniskach, rozmawialiśmy na ten temat m.in. z komendantem Straży Miejskiej w Przemyślu Janem Geneją, który zamilkł, kiedy powiedzieliśmy, ile właścicielka psa musi zapłacić. W Przemyślu odłowienie i dostarczenie psa do schroniska w Orzechowcach nie kosztuje nic.
– To prawda, że mamy z „Arką-vet” podpisaną umowę zryczałtowaną na świadczenie tego typu usług. Nie ustaliliśmy opłaty godzinowej czy dniowej. Rozpisaliśmy konkurs ofert, wpłynęła jedna. Z czym mieliśmy dyskutować? Gdyby było więcej ofert, mogliśmy wybrać najkorzystniejszą. Wszystkie obliczenia otrzymaliśmy w ofercie z „Arki-vet”. Wszystkie gminy w Polsce borykają się z tymi samymi problemami – wyjaśnił Artur Pukas, który w Urzędzie Gminy w Przemyślu zajmuje się m.in. realizacją Ustawy o ochronie zwierząt.
– Rozmawiałam już w tej sprawie z przedstawicielami rzeszowskiego stowarzyszenia miłośników zwierząt, innymi instytucjami, zajmującymi się tego typu sprawami. W każdej powiedziano mi, żebym nie płaciła. Nie wiem, co zrobię. Przecież to nieludzkie! – podsumowała B. Przybytek.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.kara w formie zapłaty szybko sprowadza na ziemię to i tak mało za zwierzę które mogło ulec wypadkowi dość tłumaczeń że nie stać mnie na zapłatę a stać cię jak zwierzę będzie chore leczenie kosztuje setki, nie masz kasy nie bierz psa proste...
co???? uciekła z PGNiG, na kolejny "odcinek" partyjny????
Grażynko uważaj żebyś nie wylądowała na karmie w schonisku.
BARDZO proszę o kontakt ze mna wszystkie osoby które dostały już takie wezwanie do zapłaty za pobyt psa.Barbara Przybytek
Psy w mieście to luksus dla ludzi odpowiedzialnych i tylko odpowiedzialnychTo nie zabawka, która można rzucic w kąt.Kto o tym zapomina potęzne kary finansowe.Tak jest w całej cywilizowanej Europie.Dociera to też do naszego miasta i dobrze.
To prawda, weterynarze liczą sobie bardzo dużo za leczenie psa, ja musiałem zrezygnować z leczenia swojego psa bo mnie na to nie stać, każda wizyta to wydatek od 50 do nawet 350 zł a takich wizyt leczenie wymagało mnóstwo. Pies niestety zdechł a na leczenie poszło mi i tak ponad 2500zł
I bardzo dobrze jeszcze Straż Miejska albo Policja powinna od czasu do czasu przejść się po osiedlach i powlepiać mandaty tym którzy duże psy prowadzą bez kagańca albo bez smyczy.
Tak POpaprany przygłupie uciekła bo się bała źe wrócą złodzieje z KO-PO.
Tylko te duże? ???????? A małe są nie raz gorsze od tych dużych.. poczytaj o rasie Golden retriever a potem się wypowiedź ????
a obiad chłopu i dzieciom ugotowałaś ?
Mnie kiedyś zaatakował labrador, a to przecież "łagodna rasa". Psa trzeba pilnować, szczególnie dużego lub takiego co ma warunki fizyczne do tego, aby wyrządzić komuś krzywdę. Co mnie to interesuje, że kogoś na płot nie stać - albo trzymaj psa w domu i wychodź z nim na spacer na smyczy, albo nie sprawiaj sobie psa. NIE MA OBOWIĄZKU posiadania psa. Brawo dla służb, że w końcu coś zaczęli robić z nieodpowiedzialnymi właścicielami psów. Ileż można słuchać, że kolejny łagodny piesek kogoś zagryzł na śmieć. Czy Pani Barbara, która jak twierdzi mało zarabia, będzie miała pieniądze na wypłatę odszkodowania, jeśli pies zrobi komuś wielką krzywdę?
Bardzo dobrze trzeba dbać o psa ,a pieniędzy masz jak lodu,nie płacz dom za darmo ,
kara w formie zapłaty szybko sprowadza na ziemię to i tak mało za zwierzę które mogło ulec wypadkowi dość tłumaczeń że nie stać mnie na zapłatę a stać cię jak zwierzę będzie chore leczenie kosztuje setki, nie masz kasy nie bierz psa proste...
co???? uciekła z PGNiG, na kolejny "odcinek" partyjny????
Hahaha karma wraca Pani Basiu !