W Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej czynna jest wystawa będąca opowieścią o kresowych zdrojach w Niemirowie, Szkle, Lubieniu, Morszynie i najbardziej znanym Truskawcu.
Wystarczy wejść na wystawę, zrobić kilka kroków i już znajdujemy się w zupełnie innym nieistniejącym już świecie. Takim, do którego jeszcze niecałe sto lat temu zjeżdżała się elita z całej Polski.
Po prostu latem wypadało[paywall] tam bywać, zarówno w celach towarzyskich, czasem biznesowych, a przy okazji można było podreperować zdrowie. Niemirów, Szkło, Lubień, Morszyn, no i najsławniejszy Truskawiec – kresowe uzdrowiska słynące z leczniczych wód, które do wojny tętniły życiem. O tym opowiada wystawa.
Świetna aranżacja z eksponatów pochodzących z kolekcji popularyzatora dziedzictwa historyczno-kulturowego Kresów Tomasza Kuby Kozłowskiego i zbiorów Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej pozwala poczuć klimat tamtych czasów i miejsc.
Mnóstwo fotografii, dokumentów, plakatów reklamowych tamtejszych uzdrowisk, elementy ówczesnych strojów, stara cynowa wanna i akcesoria używane przy zabiegach leczniczych, no i kubeczki do picia leczniczych wód, bez których żaden szanujący się kuracjusz nie pokazałby się na corso. Kanikuła w pełni, więc zachęcam do oglądnięcia wystawy czynnej do końca sierpnia, żeby zobaczyć jak wypoczywali nasi przodkowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kogo nie stać na Krynicę ten wyjeżdża za granicę.To powiedzenie odzwierciedlało rzeczywistość turystyczną II RP.Wczasy w Krynicy czy też w Truskawcu to nie było na kieszeń normalnego zjadacza chleba.Ba nawet elita czuła po kieszeni nawet krótki pobyt w kurortach ale mimo to było tłocznie.
Kogo nie stać na Krynicę ten wyjeżdża za granicę.To powiedzenie odzwierciedlało rzeczywistość turystyczną II RP.Wczasy w Krynicy czy też w Truskawcu to nie było na kieszeń normalnego zjadacza chleba.Ba nawet elita czuła po kieszeni nawet krótki pobyt w kurortach ale mimo to było tłocznie.
Tak jak i dzisiaj .