Już w drugiej kolejce spotkań (16 – 17 września br.) piłkarze ręczni SRS Czuwaju Przemyśl przekonali się, że bez dopieszczania wszystkich elementów składających się na końcowy rezultat meczu, tej ligi łatwo się nie „opędzi”. Najprawdopodobniej brak odpowiedniego skautingu i niedoszacowanie możliwości rywala były powodem powrotu z Gaci, gdzie mecze rozgrywa Moto-Jelcz, z pustymi rękami.
Wiadomo było, że będzie to bardzo trudny mecz, który wcale nie musi zakończyć się po myśli podopiecznych Piotra Kroczka. Początek spotkania należał do nich. Pierwszą bramkę meczu zdobył Paweł Stołowski i przez 10 minut stroną dyktującą warunki byli goście. Wyrównana walka trwała do 19. min. Niezawodny w ataku popularny „Pucha” dał wówczas prowadzenie 9:10, ale od tego momentu gra przemyślan jako żywo przypominała tą z meczu z Ostrovią. W tym samym momencie meczu, czyli pod koniec I połowy. Między 19. a 26. min nie wykorzystali dwóch rzutów karnych, podejmowali złe decyzje w ataku, a obrona pozostawiała bardzo wiele do życzenia. I podobnie jak Ostrovia, tak i Moto-Jelcz, są na tyle doświadczonymi zespołami, że karygodnym dla nich byłoby z takiego daru losu nie skorzystać. Wspomniany fragment czuwajowcy przegrali 6:1 i w 26. min zrobiło się 15:11. Już do końca pierwszych 30 minut na parkiecie w Gaci rządzili oławianie.
Pierwsze 20 minut II połowy także nie wyglądało najlepiej ze strony przemyślan. Rzuty z nieprzygotowanych pozycji, a przede wszystkim zastraszająca postawa w defensywie, odbiły się bardzo wyraźnie na wyniku. Kiedy w 41. min trafił B. Baran, przewaga miejscowych urosła do 6 bramek – 23:17. W 48. min, po skutecznie wyegzekwowanym przez tego samego zawodnika rzucie karnym, było niewiele lepiej – 27:22. Przez chwilę, grający w podwójnym osłabieniu, miejscowi potracili głowy i w 53. min P. Stołowski doprowadził do remisu 29:29. Trzy minuty później, po bramkach Mateusza Kroczka i Tomasza Kulki, goście odzyskali prowadzenie! Było 32:33. Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał. O tego momentu na parkiecie rozpoczęła się wojna nerwów. Trafili jedni, trafiali drudzy, mylili się jedni, mylili się drudzy. Koniec końców na niecałe pół minuty przed końcem było 35:35. Piłka była w posiadaniu gospodarzy. Rozgrywali akcję długo. Można było być więcej niż pewnym, że ostatnim ogniwem będzie zapewne Maciej Ścigaj. I tak się stało. Na 1 sekundę przed końcem były wicekról strzelców superligi mocnym rzutem z ponad 10 m (!) zapewnił swojemu zespołowi w sumie załużone zwycięstwo.
Moto-Jelcz Oława – SRS Czuwaj Przemyśl 36:35 (17:14)
Moto-Jelcz: Duda, Borowiec, Philippe – Szuszkiewicz 2, Rutkowski 4, Paluch 3, Ścigaj 12, Herudziński 1, Bałdys 4, Wiewiórski 3, Borzymowski 0, Mistak 0, Będzikowski 0, Baran 7.
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Sar, Kijanka – Król 3, Puszkarski 6, Biernat 4, Stołowski 4, Kubik 0, Bajwoluk 0, Nowak 1, Kroczek 10, Obydź 1, Kulka 4, Kubisztal 2.
Sędziowali: Michał Fabryczny (Mysłowice) i Jakub Rawicki (Katowice). Kary: Moto-Jelcz – 14 min; SRS Czuwaj – 10 min. Widzów: 180.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Szacunek za podjecie walki do konca.