Reklama

Martwe szczury w Sanie [ZDJĘCIA]

Co najmniej kilkadziesiąt martwych szczurów odkryto nad brzegiem Sanu w Przemyślu i Buszkowicach w gminie Żurawica. Część z nich została wyłowiona i zutylizowana, część pozostawała w wodzie lub na brzegu przez kilka dni. Czy nie doszło do zatrucia środowiska? Czy woda w Sanie jest czysta? Czy nie doszło do skażenia ujęć wody pitnej?

Jako pierwszy zaalarmował nas pan Tomasz, który zauważył kilkanaście padłych szczurów tuż nad brzegiem Sanu w Buszkowicach. Był wtorek, 21 czerwca br. – Dzisiaj rano zjechałem sobie nad San. Jestem wędkarzem i lubię łowić rankiem. Tradycyjnie zszedłem na szerszy fragment linii brzegowej i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. W sporych rozmiarów plamie o kawowym kolorze na wodzie dryfowało kilkanaście martwych szczurów. Kilka z nich woda wyrzuciła na brzeg. Były w stanie rozkładu. Podobnie jak dwu-, trzykilogramowy boleń i jakiś martwy gołąb. Czegoś takiego nigdy nie widziałem – powiedział[paywall].

Udaliśmy się na miejsce i widok rzeczywiście był przerażający. Trafiliśmy na nabrzmiałe, dryfujące w dziwnej pianie, do góry brzuchami ogromne gryzonie. Szczury to bardzo odporne zwierzęta i byle czym nie można ich pokonać. Pojawiały się różne myśli. Albo ktoś przeprowadzał generalną deratyzację, albo ktoś wytruł szczury i wrzucił je do rzeki, albo – co byłoby najgorszym scenariuszem – zatruły się czymś w wodzie.

Reklama

Paskudztwo koło Biedronki

Nazajutrz na jednym z portali społecznościowych pojawiły się zdjęcia kolejnych martwych szczurów. Tym razem na Sanie w Przemyślu, na wysokości ulicy  Focha, tuż przy kanale za sklepem „Biedronka”, koło mostu im. Siwca. Napisała do nas Czytelniczka: – Koleżanka była na spacerze z dziećmi i zastała taki widok. Zrobiła kilka zdjęć, a ja wysłałem je dalej, na swój profil na facebooku, by jak najwięcej ludzi o tym wiedziało. Przecież zaraz zaczynają się wakacje, dzieciaki będą pchać się do wody, a tu takie paskudztwo – napisał jeden z internautów.

Zdjęcia trafiły do władz miasta, które po kilkudziesięciu minutach poinformowały, że już się tą sprawą zainteresowały. – Wysłaliśmy tam patrol straży miejskiej i powiadomiliśmy pracowników zarządzania kryzysowego. Ci powiadomili pozostałe służby, czyli WIOŚ, straż pożarną i sanepid – powiedział rzecznik przemyskiego magistratu Witold Wołczyk.

Z wodą wszystko w porządku

Niestety, nikt nie zainteresował się padłymi gryzoniami w Buszkowicach. Nie wiadomo dokładnie jak długo przebywały w wodzie. Powiadomiliśmy więc Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Przemyślu. Wysłaliśmy zdjęcia. – Informację o martwych szczurach na Sanie w Przemyślu uzyskaliśmy od straży miejskiej. Natychmiast zobowiązaliśmy przemyski oddział Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej o zabezpieczenie i usunięcie padłych zwierząt. Dzięki pomocy strażaków udało się wyłowić trzydzieści sztuk i je zutylizować. Będziemy oczywiście znacznie czujniejsi, badając wodę w miejscach zwyczajowo używanych do kąpieli znacznie częściej. Na szczęście ujęciu wody pitnej dla miasta nic nie grozi, bo znajduje się kilkaset metrów wyżej. O sytuacji w Buszkowicach nie wiedzieliśmy i dziękujemy za sygnał. Natychmiast skierujemy tam odpowiednie służby z Urzędu Gminy w Żurawicy – powiedział szef przemyskiego sanepidu Adam Sidor.

Reklama

Kierownik przemyskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie Leszek Kmieć poinformował, że z wodą w Sanie jest w wszystko w porządku, bo przeprowadzone natychmiast badania niczego złowieszczego nie wykazały. Nie naszym zadaniem jest szukanie odpowiedzi, dlaczego szczury padły.

O całej sytuacji nie wiedział Powiatowy Lekarz Weterynarii Janusz Liszewski. – Nikt niczego nam nie zgłaszał. Nie wiem pod jakim kątem mielibyśmy badać padłe szczury – stwierdził.

Dlaczego szczury padły?

To pytanie, na które ktoś z odpowiedzialnych służb powinien odpowiedzieć, ale nie bardzo się kwapił. Można snuć tylko przypuszczenia. – Przypuszczam, że szczury się po prostu utopiły. W sobotę (18 czerwca br.) nad Przemyślem przeszła potężna ulewa. Kanały mogły zostać całkowicie zalane i szczury nie miały gdzie uciec. Potem, kiedy woda opadła, zostały najpewniej wypłukane i trafiły do rzeki. To najbardziej prawdopodobna z hipotez – uważa cytowany już L. Kmieć.

Reklama

Skontaktowaliśmy się z Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji w Przemyślu, z kierownikiem sieci i usług wodno-kanalizacyjnych Robertem Gilarskim. – Choć taka sytuacja nam się jeszcze nie przytrafiła, to po intensywnych opadach mogło dojść do całkowitego zalania kanałów. Dodatkowo mogły się w nich porobić zatory, a wówczas szczur nie ma gdzie uciec. Jego wytrzymałość jest spora, ale nie na tyle, aby przez kilkadziesiąt minut przeżyć bez dostępu powietrza – wyjaśnił.

Tę teorię potwierdził także powiatowy lekarz weterynarii J. Liszewski. Szkoda tylko, że nie ma całkowitej pewności, że w wodzie w Sanie można w te upalne dni pluskać się do woli...

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    MMMM - niezalogowany 2016-06-28 20:12:41

    MAM NADZIEJE ZE SANEPID SPRAWDZI DOBRZE PIANE PLYNACA W SANIE

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    L - niezalogowany 2016-06-28 20:59:22

    wrzucajcie k*urwa więcej śmieci do tego Sanu. rozgonić tych chlejących i pozostawiających po sobie niemiłosierny syf "sanowiczów".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    SOAD - niezalogowany 2016-06-28 21:53:20

    Własnie, gdzie jest SM do qrwy nędzy !?!?!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości