Mieszkańcy Wólki Pełkińskiej w powiecie jarosławskim nie chcą, aby to ich miejscowość na prowadzenie swojej działalności wybrał prywatny inwestor, chcący zajmować się recyklingiem szkła na potrzeby zakładu w sąsiednich Pełkiniach. Są zdeterminowani i liczą, że w tej sprawie władze gminy Jarosław staną za nimi murem. Czy ich stanowcze „NIE” będzie wzięte pod uwagę?
Od jakiegoś czasu mieszkańcom Wólki Pełkińskiej sen z powiek spędzają plany inwestycyjne jednej z prywatnych firm z siedzibą w Pełkiniach, planującej realizować działalność na potrzeby zlokalizowanego w tej miejscowości Sibelco Green Solutions Poland (wcześniej Zakład Krynicki Recykling), zajmującego się sortowaniem i uzdatnianiem stłuczki szklanej. Dotarło do nich, że prywatny inwestor instalacje z nią związane chce ulokować właśnie w Wólce Pełkińskiej, co – jak twierdzą mieszkańcy – nie będzie dla nich korzystne, w związku z czym planom tym zdecydowali się przeciwstawić, alarmując lokalne media.
– Ponoć gmina informowała o takich planach, zamieszczając ogłoszenie w Biuletynie Informacji Publicznej. Ale umówmy się, kto z mieszkańców tam zagląda? Kiedy dowiedzieliśmy się o planach, zaczęliśmy zbierać podpisy w formie sprzeciwu wobec lokowania tej inwestycji w naszej miejscowości. Doskonale wiemy, że nie będzie to dla nas oznaczać niczego dobrego – powiedział jeden z mieszkańców Wólki Pełkińskiej, który skontaktował się z naszą redakcją.
Reklama
Obawy odnośnie skutków ubocznych funkcjonowania zakładu w pobliżu domostw, artykułowane przez zamieszkujących Wólkę Pełkińską, potwierdza sołtys tej miejscowości Adam Czwakiel. – Mamy już w pobliżu zakład recyklingu szkła i wiemy z czym to się wiąże. Mówi się nam, że będą to nowe miejsca pracy, ale wcześniej też tak obiecywano, tymczasem pracuje tam z samej Wólki Pełkińskiej i Pełkiń może z 8 osób. Pozostali pracownicy dojeżdżają z innych wiosek. Taki zakład w pobliżu wiąże się z hałasem i kursowaniem ciężkich samochodów. Nie każdy jest szczelnie przykryty siatkami zabezpieczającymi podczas transportu stłuczki, co powoduje, że ta ląduje częściowo na drodze i poboczach. Wystarczy, że wiatr mocniej zawieje i już szklany pył unosi się pod kołami. Uciążliwe bywają też śmieci pojawiające się przy oddzielaniu elementów szklanych od reszty, które nie zawsze udaje się właściwie zabezpieczyć. Jeśli zakład ulokowałby się w naszej miejscowości, w tym miejscu, o którym mowa, to wiatr wiejący od strony Rzeszowa będzie niósł wszystko na domy i sady. Wiemy też, że decyzja środowiskowa wydana dla wnioskodawcy dotyczy 10 ton odpadów na dobę, ale z czasem można się postarać o zwiększenie tonażu i wówczas nie będzie kursowało przez miejscowość jedno auto na dobę, tylko więcej. Ludzie tego nie chcą – relacjonuje.
Obawy mieszkańców dotyczące lokalizacji zakładu przedstawiliśmy wójt gminy Jarosław Elżbiecie Grunt.
– Pogłoski o sprzeciwie jak na razie dotarły do mnie głównie na zasadzie plotek. Oficjalnie dopytać o tę kwestię był u mnie sołtys i jeden z radnych. Dobrą chwilę temu wydana została pozytywna decyzja środowiskowa w tej sprawie, o którą wystąpił wnioskodawca. Została zaopiniowana przez trzy instytucje: Wody Polskie, sanepid i RDOŚ w Rzeszowie. Oceniły one zgodnie, że takie przedsięwzięcie w żaden sposób nie wpływa negatywnie na środowisko i może być zlokalizowane w tym miejscu. Postępowanie administracyjne trwało dość długi czas i odbyło się z udziałem społeczeństwa, a więc poprzez ogłoszenia na tablicy ogłoszeń i stronie internetowej, i nikt nie wnosił żadnych uwag, dlatego dziwię się trochę, że tego typu głosy pojawiają się dopiero teraz – wyjaśniła.
Na pytanie o to, dlaczego nie przeprowadzono konsultacji społecznych, pani wójt odpowiedziała: – Ani przepisy administracyjne, ani te wynikające z ustawy o ochronie środowiska nie przewidują w tym wypadku czegoś takiego, jak konsultacje społeczne.
Działka licząca 25 arów, na której miałby być ulokowany zakład, jest poza miejscowym planem, w związku z tym kolejny krok jest możliwy dopiero po uzyskaniu tzw. decyzji lokalizacyjnej (inaczej WZ). Dopiero wtedy może być mowa o jakimkolwiek pozwoleniu na budowę czy zgłoszeniu budowy jakiejkolwiek instalacji. Jak słyszymy, oznacza to, że sprawa jest otwarta i nie zapadły w niej ostateczne rozstrzygnięcia.
– W kwestii decyzji środowiskowej władze samorządowe niewiele mogły, bo wypowiedziały się na ten temat powołane do tego właściwe instytucje. Jako że nie widziały przeciwskazań, nie było podstaw do tego, by była ona odmowna – tłumaczy wójt. – Inwestycja ma polegać na uruchomieniu instalacji do przetwarzania odpadów pochodzących ze szkła na potrzeby hut szkła, stanowiące głównie wszelkiego rodzaju znajdujące się w ich masie odpady w postaci szkła, kamieni, piasku z pobliskiego zakładu recyklingu szkła. Przerób dzienny ma wynosić 10 ton na dobę. Gdyby ktokolwiek z mieszkańców w trakcie prowadzonego postępowania administracyjnego włączył się w jego przebieg, gdyby pojawiły się protesty, można by było je wówczas przeciągać lub dyskutować. Ale tak się nie stało. Jeśli chodzi zaś o decyzję lokalizacyjną, wydaje ją gospodarz terenu, na którym inwestycja ma być zlokalizowana. Również będzie w tej sprawie prowadzone postępowanie administracyjne. Będziemy się posiłkować biurem planistycznym. Jeżeli pojawią się protesty, interwencje radnych, a słyszę, że tak może być, na pewno będziemy się temu wnikliwie przyglądać – tłumaczy E. Grunt, dementując jednocześnie plotki, że gmina chce budować spalarnię czy wysypisko.
– Gmina z tą inwestycją, jako inwestor, nie ma nic wspólnego – podkreśla. Zapewnia też, że zgodnie z wydanymi wiele lat wcześniej decyzjami pojazdy wożące szklany materiał mają być przykrywane i były już w tej sprawie na przestrzeni lat podejmowane interwencje, jak i odbywały się spotkania z przedstawicielami zakładu, który obiecał dochować szczególnej staranności w tej kwestii.
– Każdemu samorządowi przemysł jest potrzebny, bo są to realne dochody, z których można budować drogi, chodniki, światło i tak dalej. Nie chcemy jednak dopuszczać na swój teren przedsięwzięć, które utrudniają życie mieszkańcom. Nie to jest naszą intencją i nie taki mieliśmy zamiar. Jeśli mieszkańcy faktycznie nie chcą tej inwestycji i mają uzasadnione obawy co do tego, że nie będzie ona prowadzona zgodnie z wytycznymi, to zapewniam, że będziemy bardzo poważnie do tematu podchodzić i uwzględniać ich wolę. Nie mogę jednak zakładać z góry złej woli inwestora i argumentacja, że z czasem z łatwością zwiększy tonaż dziennego przerobu odpadów nie może być wystarczającym uzasadnieniem – podsumowuje E. Grunt.
Choć plany inwestycyjne dotyczą nie tyle Sibelco Green Solutions Poland, co prywatnej firmy z siedzibą w Pełkiniach, planującej realizować na jego potrzeby swoją działalność, założyliśmy, że warto, aby firma Silbeco odniosła się do obaw mieszkańców wynikających z bieżącego działania zakładu recyklingu szkła i niedogodności z tym związanych, na jakie wskazali mieszkańcy.
„Firma Sibelco w Pełkiniach działa dopiero od 2 lat, prowadząc zakład uzdatniania stłuczki szklanej w oparciu o dotychczasowe pozwolenia. W ramach bieżącej działalności wykonywane są cykliczne badania w zakresie emisyjności i zakład spełnia obowiązujące normy. Z kolei w sprawie hałasu wynikającego z kursowania ciężkich samochodów po drogach publicznych, musimy pamiętać, że zakład położony jest bezpośrednio przy drodze krajowej nr 77, która jest ważnym szlakiem komunikacyjnym pomiędzy województwem świętokrzyskim a podkarpackim. Dlatego też ruch na tej trasie tworzony jest przez bardzo dużą liczbę podmiotów zarówno lokalnych, jak i tych, które wykonują transport krajowy i międzynarodowy. Hałas, który się w związku z tym pojawia, wynika z przejazdów samochodów z wielu różnych firm. Wszystkie pojazdy, które przyjeżdżają do naszego zakładu i z niego wyjeżdżają, są plandekowane. Pracownicy zakładu odpowiedzialni za przyjmowanie surowca, jak i wysyłanie gotowego produktu pilnują tej kwestii i traktują ją priorytetowo. Działalność Sibelco wspiera gospodarkę o obiegu zamkniętym. Ważnym jej elementem jest także zrównoważony rozwój, a w tym zaangażowanie w działalność edukacyjno-ekologiczną” – skomentowała w imieniu Sibelco Green Solutions Poland Dominika Tkocz, kierownik ds. zrównoważonego rozwoju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze