Reklama

Mieszkanka Kmieci na okna poczeka dziesięć lat

28/04/2016 15:26

Na wymianę stolarki okiennej lub zwrot kosztów remontu wykonanego we własnym zakresie członkowie Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej czekają latami. Jest regulamin. Nie ma uproś – oto dewiza spółdzielni. Czy aby słuszna? Nie zgadza się z nią m.in. 71-letnia właścicielka mieszkania przy ulicy Grunwaldzkiej.

Przemyska Spółdzielnia Mieszkaniowa zarządza nieruchomościami, w tym mieszkaniami własnościowymi na pięciu największych osiedlach w mieście. Wymiany stolarki okiennej dokonuje się tu w oparciu o relikt minionej epoki – regulamin stworzony w 1997.

Nieco gdybania

W latach 90. minionego wieku, co podkreśla prezes zarządu PSM Zbigniew Kurosz, perspektywy na przyszłość były inne, korzystniejsze. Spółdzielnia dysponowała dodatkowymi środkami na remonty, pochodzącymi z przekształceń mieszkań. Po wykupie lokali za symboliczną złotówkę spółdzielnia (po części także jej członkowie) straciła z tego tytułu 39 mln zł. Gdyby te pieniądze trafiły na konto PSM, prawdopodobnie kwestia stolarki okiennej byłaby dziś tematem zamkniętym.

Reklama
Aby wyjść naprzeciw potrzebom lokatorów – przynajmniej w teorii – w późniejszych latach regulamin zmodyfikowano. Po dopełnieniu formalności mogą oni wymienić okna sami i czekać na zwrot kosztów.

Konkrety – przypadek pani Leokadii

Na wymianę okien czeka m.in. pani Leokadia, 71-letnia wdowa mieszkająca przy ulicy Grunwaldzkiej. Pismo w tej sprawie skierowała do zarządu dokładnie 9 lipca 2004 r., czyli 12 lat temu. Nie myślała o wymianie stolarki wcześniej, gdy okna miały się dobrze. Zaistniała potrzeba, wystosowała prośbę. I to był błąd. Inni, bardziej przezorni, zabezpieczyli się dużo wcześniej, zajmując miejsce w kolejce, w której nasza rozmówczyni ma dopiero nr 3944. Oznacza to, iż nawet jeśli dokona wymiany okien na własny rachunek, przysługujący jej zwrot poniesionych kosztów w wysokości 85 proc. otrzyma prawdopodobnie za ok. 10 lat. Tylko prawdopodobnie. Sam prezes nie ukrywa, iż niczego na pewno nie da się w tej materii powiedzieć. 

Pani Leokadia przeżyła szok, zobaczywszy, iż wymieniane są okna na klatce schodowej. – Były szczelne, w dobrym stanie. Nie chcę być zakałą spółdzielni, ale coś tu jest nie tak – denerwuje się. 

Reklama

Tytułem komentarza

– A na utrzymanie mieszkania ma? – zapytuje w pewnym momencie prezes w kontekście roszczeń emerytki. I w dobrej wierze, bez wątpienia, wspomina o możliwości sprzedaży lokalu w podobnych przypadkach, zamianie na mniejszy. Dlaczego seniorzy wbrew logice trzymają się „starych śmieci”, nawet jeśli ich zasoby finansowe się kurczą? Odpowiedź nie jest wcale skomplikowana. Po pierwsze, w grę wchodzą emocje, wzruszenia, sentymenty, które nie podlegają racjonalizacji. Po wtóre, na owych „starych śmieciach” wszystko jest znajome, począwszy od sąsiadów, niejednokrotnie równie sędziwych, ekspedientki w sklepie, lekarza w pobliskiej przychodni, księdza, ławki w kościele czy na osiedlowym skwerze, skończywszy na pracownikach PSM. Nawet chuligani są znajomi. Nie mówiąc o sprzętach w domu (a tych trzeba by się częściowo pozbyć w sytuacji wyprowadzki), rzeczach i sprawach mniej lub bardziej ulotnych, takich jak widok z okna, zapach. Kto włożył duszę w swoje mieszkanie i relacje międzyludzkie – będzie wiedział o czym mowa.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Dżordżo - niezalogowany 2016-04-28 20:44:12

    !?!?!?!?!?!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ozzman - niezalogowany 2016-04-28 21:24:18

    No bo karakany z PSM przecież mają ważniejsze sprawy na głowie np. gdzie by tu jeszcze namierzyć jakieś drzewa tudzież krzewy, a potem je wyciąć ewentualnie okaleczyć i sprofanować pod płaszczykiem tzw. zabiegów pielęgnacyjnych... No nie ?!?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zbych - niezalogowany 2016-04-29 09:37:22

    Zważywszy na fakt, że wiceprezesem PSM-u jest mega cham i prostak (a to ta miernota decyduje o takich rzeczach jak wymiana okien) ta Pani pewnie nigdy nie doczeka się wymiany stolarki okiennej. Ludzie sami są po trosze sobie winni, bo tolerują tego prostaka, nie żądają zmiany na stanowisku drugiego w hierarchii człowieka tej spółdzielni a on tylko umacnia się w wierze, że jest niezatapialny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama