Reklama

Miłość, zazdrość, nienawiść i zabójstwo 20-letniej seminarzystki

06/02/2022 15:00

25 sierpnia 1928 roku Przemyślem wstrząsnęła tragedia na tle miłości. Jej ostatni akt rozegrał się w sobotnie popołudnie na ul. Jagiellońskiej i blisko Mniszej. Tam, opodal składu maszyn Guttmana, student I roku prawa Szymon Wachniak strzelił dwukrotnie do 20-letniej seminarzystki Marii Serbeńskiej – córki majora w stanie spoczynku, która znajdowała się wówczas w towarzystwie kolegi Henryka Heislera i siostry Zofii. Dwie kule śmiertelnie ugodziły jej serce („Wiek Nowy” 1928, nr 8154).


Maria Serbeńska i osadzony w więzieniu Szymon Wachniak.

Szymon Wachniak był uczniem VII klasy gimnazjum ukraińskiego przy ul. Słowackiego. Tam w 1925 roku poznał na tańcach szkolnych Marię Serbeńską i od razu zapłonął do niej miłością. Jego ulubienica – tak mówiono – miała przyjmować od niego drobne podarunki, bo zarabiał korepetycjami. To miało świadczyć o jej wzajemności uczuciowej.

Krążyły plotki, że podobno w styczniu 1926 roku ulubienica zapewniała Szymona, że myśli o nim poważnie i że z nikim innym umawiać się na randki nie będzie. By zapewnić sobie podstawy materialne do wspólnej przyszłości, chłopiec tuż po maturze czynił starania o posadę w Izbie Skarbowej, miał bowiem szczery zamiar z ukochaną się ożenić. Ponieważ nie otrzymał etatu, zaczął studiować prawo. Mówiono, że Maria miała rzekomo utrzymywać kontakt z Szymonem w tajemnicy przed ojcem i siostrami („Wiek Nowy” 1928, nr 8241).

Reklama

Rozczarowanie

Jesienią 1926 roku Szymon zauważył, że jego luba – tak twierdził na policji – zaczęła[paywall] się do niego chłodno odnosić. Trwało to ponad rok. Powodem tego była pogłoska rozpowszechniona wśród kolegów – co było prawdą – o jego chorobie płucnej.

Chłopiec wielokrotnie widywał narzeczoną z Henrykiem Hesislerem – technikiem dentystą. Od tej pory zaczął ich systematycznie śledzić. 18 sierpnia 1928 roku, tydzień przed tragedią, przekonał się już ostatecznie, że jej adorator poważnie flirtuje z Marią i wieczorami przesiaduje nawet u niej w domu. Szymon szukał okazji, by się z Marią ostatecznie rozmówić. Ona jednak starannie go unikała i ignorowała.

Zamach

25 sierpnia Wachniak wyśledził późnym popołudniem Marię Serbeńską na Jagiellońskiej, w towarzystwie jej siostry Zofii i Heislera. Kiedy była narzeczona zobaczyła prześladowcę, nazywała go ogonkiem, co się za nią wlecze. Wzburzony tymi uwagami, wyciągnął rewolwer i strzelił do niej dwa razy.

Odgłos strzałów wywołał niebywały popłoch wśród przechodniów, którzy rozpierzchli się na wszystkie strony. Tymczasem sam sprawca zamachu uciekając, ścigany przez kilku odważniejszych przechodniów, wpadł do kamienicy przy ul. Jagiellońskiej 13, gdzie strzelił sobie w klatkę piersiową. W międzyczasie Marię Serbeńską (matka jej zmarła przedwcześnie) zawieziono do kostnicy, a Wachniaka do szpitala, gdzie poddano go operacji. Przeżył.

O przyczynach tej tragedii krążyły różne pogłoski. Przeważnie mówiono, że studenta popchnęła do rozpaczliwego kroku nieszczęśliwa miłość, trwająca dłuższy czas. Zakochany do szaleństwa nie zdobył wzajemności, dlatego zabił ukochaną i zamierzał to uczynić ze sobą. Sprawą zajęły się organy ścigania.

Reklama

Przed sądem

Przed Temidą Wachniak żalił się na swoją nieszczęśliwą miłość. Przekonywał, że ukochaną zastrzelił, a potem nic już nie pamiętał, a przytomność uzyskał dopiero w szpitalu. Zamachowiec z płaczem tłumaczył się, że z powodu nieszczęśliwej miłości popadł w depresję, chorował na nerwy i płuca, a przez to zaniedbał naukę na studiach. Koledzy zaś uważali go za suchotnika i brzydzili się nim.

Przesłuchano też Zofię Serbeńską. Ta opowiedziała dokładnie tragiczne zajście przy ul. Jagiellońskiej. Następnie zeznawały dwie kolejne siostry denatki – Dora i Joanna. Wszystkie miały zbieżne i nieprzychylne opinie wobec oskarżonego, twierdząc, że Maria odnosiła się od samego początku do Wachniaka nieżyczliwie i nie chciała jego towarzystwa. Henryk Heisler z kolei, adorator Marii i świadek zabójstwa, zaznaczył, że oskarżony śledzeniem Marii utrudniał jej życie osobiste.

Następnie zeznawał Nuchim Poller, uczeń VIII kl. gimnazjum ukraińskiego. To samo czyniły koleżanki nieżyjącej już Marii, a także Anna Mazur – dozorczyni kamienicy Józefa Scheinbacha przy Mniszej 3, gdzie mieszkali Serbeńscy. Ta ostania ujawniła, że nieraz zwracała życzliwą uwagę Wachniakowi, by nie kręcił się koło jej domu. Józefa Pels, koleżanka nieboszczki, powiedziała, że podsądny z zazdrości oczerniał Marię i odgrażał się jej („Gazeta Poranna” 1928, nr 8706).

Zakończenie

Po zamknięciu postępowania dowodowego wybitny adwokat Leib Landau (1879 – 1943) postawił wniosek, by zbadać stan umysłowy podsądnego. Prokurator przychylił się do tego wniosku. Trybunał po dłuższej naradzie postanowił rozprawę odroczyć. Po kilku miesiącach wznowiono proces. Mordercę skazano na 10 lat ciężkiego więzienia. 


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości