Reklama

MOPS nie chciał przyjąć wniosku o kosiniakowe?

31/10/2016 18:00

– Pracownicy MOPS-u nie chcieli przyjąć ode mnie wniosku o tak zwane kosiniakowe, twierdząc, ze i tak mi nie przysługuje – mówi pan Piotr. – Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej – słyszymy z kolei w tej instytucji.

Świadczenie rodzicielskie (tzw. kosiniakowe) wynosi 1 tys. zł miesięcznie i jest wypłacane przez rok. Przysługuje bez względu na dochód. Kierowane jest do osób, które nie są zatrudnione na podstawie umowy o pracę i nie mogą skorzystać z urlopu rodzicielskiego lub nie podlegają ubezpieczeniu chorobowemu i nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego. W takiej sytuacji są m.in. bezrobotni, studenci, twórcy czy zatrudnieni na podstawie umów cywilno-prawnych.

Piotr Amarowicz składał wniosek o świadczenie rodzicielskie, czyli tzw. kosiniakowe w imieniu swojej żony, zatrudnionej na umowę zlecenie. – Gdy panie w MOPS-ie zobaczyły tę umowę, powiedziały, że świadczenie się nie należy i nie ma sensu wniosku przyjmować. Powiedziały, że[paywall] przysługuje ono tylko w przypadku bezrobotnych i studentów – opowiada mężczyzna.

– Nie byłem pewny swoich racji, więc wróciłem do domu. Zacząłem szukać informacji w internecie. Zadzwoniłem też do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Tam usłyszałem, że w mojej sytuacji świadczenie się należy. Zawiozłem wszystkie dokumenty jeszcze raz – relacjonuje pan Piotr.

Reklama

Mężczyzna podkreśla, że jego żona ma opłacaną tylko składkę zdrowotną. To oznacza, że ma prawo do wizyt u lekarza, ale nie ma prawa do zwolnienia chorobowego, ani urlopu macierzyńskiego. W myśl ustawy, właśnie do takich osób kierowane jest świadczenie rodzicielskie.

Tym razem pan Piotr udał się bezpośrednio do zastępcy dyrektora. Wniosek złożył. – Zadzwoniłem do różnych instytucji i MOPS-ów w innych miastach. Wszyscy powiedzieli, że w takiej sytuacji świadczenie się należy. Nie wiem dlaczego przemyski MOPS twierdzi inaczej – mówi.

Reklama

 

MOPS: – Wniosek przyjęliśmy

Zupełnie odmiennie tę sytuację przedstawia Jadwiga Lis, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Przemyślu. Według niej pracownik nie może odmówić przyjęcia wniosku, nawet jeśli wydaje się, że decyzja będzie odmowna. W przypadku P. Amarowicza problemem był niekompletny wniosek. – Nie było takiej sytuacji, że ten pan został odesłany. Pan uzupełnił oświadczenie i wniosek został przyjęty – podkreśla.

– Nikt nie udziela od razu informacji, czy dane świadczenie zostanie przyznane, czy nie. Jeśli nie mamy kompletu dokumentów, nie możemy tak powiedzieć – dodaje J. Lis.

Reklama

Pani dyrektor zauważa, że w przypadku umów o pracę automatycznie podlegamy wszystkim ubezpieczeniom, natomiast przy umowach cywilno-prawnych nie zawsze wszystkie składki są odprowadzane. – W tym przypadku skierowaliśmy zapytanie do ZUS-u. Gdy akta zostaną skompletowane, strona może się z nimi zapoznać i dopiero wtedy zostanie wydana decyzja – wyjaśnia J. Lis.

Jak mówi, powinno to nastąpić w ciągu miesiąca, a w przypadku konieczności przedłużenia terminu, zostaje on przesunięty o kolejny miesiąc.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sb - niezalogowany 2016-11-01 06:40:13

    W tym mopsie trzeba kazdemu tak zwane 50zl pozyczyc na wieczne oddanie i wtedy wogule zaczna cos w sprawie osoby pozyczajacej owe 50zl robic. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Car - niezalogowany 2016-11-01 06:51:28

    Trzeba kase socjalnej pozyczyc na naczej pan huja zalatwi. Ale na wieczne oddanie tak z 50zeta im styka przewaznie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama