– Pracownicy MOPS-u nie chcieli przyjąć ode mnie wniosku o tak zwane kosiniakowe, twierdząc, ze i tak mi nie przysługuje – mówi pan Piotr. – Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej – słyszymy z kolei w tej instytucji.
Świadczenie rodzicielskie (tzw. kosiniakowe) wynosi 1 tys. zł miesięcznie i jest wypłacane przez rok. Przysługuje bez względu na dochód. Kierowane jest do osób, które nie są zatrudnione na podstawie umowy o pracę i nie mogą skorzystać z urlopu rodzicielskiego lub nie podlegają ubezpieczeniu chorobowemu i nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego. W takiej sytuacji są m.in. bezrobotni, studenci, twórcy czy zatrudnieni na podstawie umów cywilno-prawnych.Piotr Amarowicz składał wniosek o świadczenie rodzicielskie, czyli tzw. kosiniakowe w imieniu swojej żony, zatrudnionej na umowę zlecenie. – Gdy panie w MOPS-ie zobaczyły tę umowę, powiedziały, że świadczenie się nie należy i nie ma sensu wniosku przyjmować. Powiedziały, że[paywall] przysługuje ono tylko w przypadku bezrobotnych i studentów – opowiada mężczyzna.
– Nie byłem pewny swoich racji, więc wróciłem do domu. Zacząłem szukać informacji w internecie. Zadzwoniłem też do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Tam usłyszałem, że w mojej sytuacji świadczenie się należy. Zawiozłem wszystkie dokumenty jeszcze raz – relacjonuje pan Piotr.
Mężczyzna podkreśla, że jego żona ma opłacaną tylko składkę zdrowotną. To oznacza, że ma prawo do wizyt u lekarza, ale nie ma prawa do zwolnienia chorobowego, ani urlopu macierzyńskiego. W myśl ustawy, właśnie do takich osób kierowane jest świadczenie rodzicielskie.
Tym razem pan Piotr udał się bezpośrednio do zastępcy dyrektora. Wniosek złożył. – Zadzwoniłem do różnych instytucji i MOPS-ów w innych miastach. Wszyscy powiedzieli, że w takiej sytuacji świadczenie się należy. Nie wiem dlaczego przemyski MOPS twierdzi inaczej – mówi.
Zupełnie odmiennie tę sytuację przedstawia Jadwiga Lis, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Przemyślu. Według niej pracownik nie może odmówić przyjęcia wniosku, nawet jeśli wydaje się, że decyzja będzie odmowna. W przypadku P. Amarowicza problemem był niekompletny wniosek. – Nie było takiej sytuacji, że ten pan został odesłany. Pan uzupełnił oświadczenie i wniosek został przyjęty – podkreśla.
– Nikt nie udziela od razu informacji, czy dane świadczenie zostanie przyznane, czy nie. Jeśli nie mamy kompletu dokumentów, nie możemy tak powiedzieć – dodaje J. Lis.
Pani dyrektor zauważa, że w przypadku umów o pracę automatycznie podlegamy wszystkim ubezpieczeniom, natomiast przy umowach cywilno-prawnych nie zawsze wszystkie składki są odprowadzane. – W tym przypadku skierowaliśmy zapytanie do ZUS-u. Gdy akta zostaną skompletowane, strona może się z nimi zapoznać i dopiero wtedy zostanie wydana decyzja – wyjaśnia J. Lis.
Jak mówi, powinno to nastąpić w ciągu miesiąca, a w przypadku konieczności przedłużenia terminu, zostaje on przesunięty o kolejny miesiąc.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W tym mopsie trzeba kazdemu tak zwane 50zl pozyczyc na wieczne oddanie i wtedy wogule zaczna cos w sprawie osoby pozyczajacej owe 50zl robic.
Trzeba kase socjalnej pozyczyc na naczej pan huja zalatwi. Ale na wieczne oddanie tak z 50zeta im styka przewaznie
W tym mopsie trzeba kazdemu tak zwane 50zl pozyczyc na wieczne oddanie i wtedy wogule zaczna cos w sprawie osoby pozyczajacej owe 50zl robic.
Trzeba kase socjalnej pozyczyc na naczej pan huja zalatwi. Ale na wieczne oddanie tak z 50zeta im styka przewaznie