Reklama

Na cmentarzu czujesz, że żyjesz!

30/07/2016 17:12

Znany jest wszystkim obraz nagrobków urokliwie porośniętych mchem na cmentarzach ukraińskich i żydowskich. Wkrótce ślad po nich zniknie, a wraz z nimi skarbnica wiedzy o ludziach, którzy tutaj żyli. Czyje one są i kto za nie odpowiada?

Stowarzyszenie Magurycz od 30 lat remontuje społecznie cmentarze w południowo-wschodniej Polsce. Głównie te, które nie mają opiekunów albo nikt nie chce się nimi zajmować. Aktualnie Magurycz remontuje nagrobki na ukraińskim cmentarzu w Starej Hucie koło Narola. Do tej pory wyremontowali ponad 80 kamiennych obiektów. Wolontariusze mieszkają na miejscu przez dwa tygodnie. Tutaj nie chodzi o to, żeby zgrabić liście i zapalić świeczkę. Tutaj potrzeba rąk, umysłów i chęci zanim zupełnie zniknie ślad po tych miejscach.

Początkowo w ramach nieformalnej akcji „Nadsanie” zajmowali się opisem nieistniejących wsi w Beskidziu Niskim. Założyciel Stanisław Kryciński po kilku latach doszedł do wniosku, że dokumentowanie jest potrzebne, ale nie przedłuża żywota pozostałym obiektom. Magurycz jest kontynuacją początkowych założeń. Szymon Modrzejewski tłumaczy po co to robią: – Chcemy pokazać, że to dla Roztocza prawdziwa wartość. Nauczyć czytać cmentarz, bo jest skarbnicą wiedzy o ludziach. Wszystkie nagrobki w tej chwili są poniżej poziomu gruntu. Należy je odkopać, wydobyć i ustabilizować podłoże, skleić te popękane, połamane przez ludzi i przyrodę. Tu jest mnóstwo pracy. Może mało efektownej, za to bardzo istotnej dla kondycji nagrobków. Nie trzeba się z nimi jakoś bardzo szczególnie obchodzić. Ludzie są tu pochowani i będą, niezależnie od tego, czy te nagrobki stoją. To tylko naziemne ślady, bardzo nam potrzebne – ludziom. Tak traktujemy cmentarze. Jak znikną, przestaną istnieć w świadomości. 

Reklama


fot.Justyna Zając
Szymon Modrzejewski i wolontariusze stowarzyszenia Magurycz.

Stowarzyszenie w Starej Hucie pracuje już po raz trzeci. Postępy działania to kwestia rąk do pomocy. Olga Solarz podsumowuje: – Jesteśmy małym elementem tej układanki, ale każdy, jeśli chce, ma realny wpływ na to, co jest wokół. Wolontariusze przyjechali z różnych środowisk i miejsc, nawet ze Szczecina i Warszawy. Wszyscy ze specyficzną wrażliwością na dziedzictwo. Tutaj niezwykle cenne jest włączenie społeczności lokalnej. Nie trzeba mieć szczególnych umiejętności. Wszystkiego można nauczyć się na miejscu.


JZ
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tur - niezalogowany 2016-07-30 18:46:42

    Ten modrzejewski rodem z warszawki podobno za darmo prostuje te kamienie walajace się dookoła i dlatego ma w bieszczadach ranczo z przepiękną panoramą,domem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Szymon Modrzejewski - niezalogowany 2016-08-26 03:21:04

    Szanowny internauto,na szczęście nie jest moim problemem fakt, że nie mieści ci się w głowie praca społeczna i takoż fakt, że można ją cenić sobie bardziej niż pracę za pieniądze. Poza tym nie robię tego sam, a z podobnymi sobie. Żyję zaś z wykonywania prywatnie, komercyjnie podobnych prac od czasu do czasu.Wspomniane "ranczo" to łemkowski dom z 1929 r., bez łazienki, kibla i wody bieżącej, ogólnie w stanie średnim, położony w Beskidzie Niskim, nie w Bieszczadach. Kupiłem go w 1989 r. za 150 USD i to nie były wtedy dla mnie małe pieniądze, a ceny takie tu były.I jeszcze jedno: owszem, urodziłem i nie jest to powód do wstydu, natomiast wychowywałem się głównie pod Kielcami.Na koniec: feler w tym, że mój dom położony jest w dolinie i nie mam żadnej panoramy z okien, na co bardzo narzeka moja Miła.Bez poważaniaSzymon ModrzejewskiStowarzyszenie Magurycz

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości