Minęły już niemal dwa miesiące od mrożącego krew w żyłach zdarzenia na stromym i bardzo niebezpiecznym zjeździe okalającym przemyski Karmel. 15 grudnia ub.r. kierująca volkswagenem staranowała spory fragment barierki i zawisła nad skarpą. Kobiecie nic się na szczęście nie stało. Wprawdzie do tej pory nikomu przechodzących chodnikiem obok wyrwy w barierce nie poślizgnęła się noga, ale wydaje się, że zabezpieczenie tego miejsca biało-czerwoną taśmą to igranie z ogniem.
W połowie grudnia 2021 r. kierująca samochodem marki Volkswagen Passat zdecydowała się złamać przepisy, zignorować znak zakazu ruchu w obu kierunkach i zjechać bardzo stromą drogą, która wyłożona jest kamieniami otoczakami.
Wspomniany znak ustawiony jest tam nie bez przyczyny. Było bardzo ślisko. Kobieta straciła panowanie nad pojazdem i staranowałabarierkę zabezpieczającą chodnik nad skarpą. Na całe szczęście auto zawiesiło się na skarpie i nie runęło w dół.
Już pięć dni po tym zdarzeniu (20 grudnia ub.r.) przewodnicząca Zarządu Osiedla nr 1 „Stare Miasto” Anna Grad-Mizgała wystosowała pismo do prezydenta miasta Wojciecha Bakuna z prośbą o[paywall] zabezpieczenie chodnika przy ul. Karmelickiej oraz fragmentów barierki – słupka i rurek, które leżą porzucone na jezdni.
– Wyrwa ma jakieś trzy metry. Jakiś mądry zabezpieczył ją tuż po zdarzeniu tasiemką i dwoma plastikowym pachołkami, co jest chyba jakimś ponurym żartem. Od mojego pisma nic kompletnie się nie zmieniło! Nie wiadomo, co się dzieje ze zniszczonymi elementami. A ta barierka jest identyczna jak przy ulicy Sienkiewicza, z tym, że jej stan jest o wiele lepszy niż tamtej. Chodnik cały czas nie jest zabezpieczony, a skarpa akuratnie tam jest wyjątkowo stroma. Pozostawienie tego miejsca w takim stanie od prawie dwóch miesięcy jest skandalem. Może dojść do tragedii. Jest zima i nawierzchnia jest bardzo śliska – dowodzi A. Grad-Mizgała.
Tamto miejsce nie jest dobrze oświetlone. Jeśli ktoś schodzi chodnikiem, np. po wieczornej mszy św. w kościele oo. Karmelitów Bosych, wiele ryzykuje. Może nie wiedzieć, że barierka nie jest kompletna. Wystarczy, że pośliźnie się w sąsiedztwie wyrwy, leci na złamanie karku ze skarpy.
A niech jeszcze ulicą Karmelicką będzie jechać samochód... Nie ma szans na jakąkolwiek reakcję. Ani pieszy, ani kierowca. Może dojść do ogromnej tragedii. To apokaliptyczny scenariusz, ale – w obecnym stanie rzeczy – jak najbardziej realny.
– Kiedy były te potężne podmuchy wiatru, zwiało te pachołki. Runęły na jezdnię. Któryś z mieszkańców kamienicy obok zabrał je i postawił pod budynkiem. Miesiąc to tam leżało! Rozumiem, że to nie jest ulica Jagiellońska w szczycie komunikacyjnym, ale tym bardziej trzeba o takie miejsca dbać, bo ludzie kompletnie się nie spodziewają takich niespodzianek. Tam od wielu igra się ze zdrowiem i życiem ludzi. Jeśli doszłoby do tragedii, kto za to odpowie? Rozumiem, że nie ma pieniędzy, ale jaki to problem zrobić z kawałka kantówki prowizoryczną, ale znacznie lepszą niż tasiemka, konstrukcję i to zabezpieczyć? A potem zamontować naprawioną pierwotną konstrukcję? Moim zdaniem żaden. Trzeba tylko się tym zainteresować, a nie udawać, że się to robi! – grzmi A. Grad-Mizgała.
O zabezpieczenie tego miejsca zaapelowała do W. Bakuna także radna Grażyna Stojak (PO).
– To nieodpowiedzialne! Od wielu, wielu dni jedynym zabezpieczeniem jest przewiązana biało-czerwona taśma i informacja o uszkodzeniu balustrady. No, geniusz to chyba jakiś wymyślił, bo o tym, że jest uszkodzona, wiemy, bo to widać! – powiedziała zniesmaczona.
– Duża pochyłość trawiastego nasypu po zewnętrznej stronie chodnika i biegnąca u jego podstawy ulica pokryta kostką brukową i położony przy niej blok mieszkalny – to argumenty, które przemawiają za natychmiastowym zabezpieczeniem miejsca środkami trwałymi, a nie wygrodzeniem wyrwy miękką taśmą sygnalizującą niebezpieczeństwo! Moim zdaniem bezpieczeństwo pieszych i kierowców w tamtym miejscu jest poważnie zagrożone – dodała.
Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot powiedziała, że wprawdzie ta barierka nie jest wpisana do rejestru zabytków, ale posiada elementy podobne do barierki z ulicy Sienkiewicza, która w rejestrze figuruje.
Dlaczego więc nie jest w nim ujęta? O to należałoby zapytać władze miasta.
– Tak miasto dba o swoje zabytki. Nawet te poszczególne detale są traktowane po macoszemu. To nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek – stwierdziła A. Grad-Mizgała.
Na razie zapytaliśmy, czy i kiedy to niebezpieczne miejsce zostanie solidnie zabezpieczone?
– Zarząd Dróg Miejskich, który ma w zakresie swojego działania takie zadania, jeszcze w ubiegłym roku zlecił wykonanie naprawy barierki wykonawcy. Będziemy go ponaglać, aby prace zostały wykonane jak najszybciej. Z pewnością przeciąga się to ze względu na panujące zimowe warunki – wyjaśnił Witold Wołczyk z Biura Prezydenta Miasta.

fot.ze zbiorów własnych
15 grudnia 2021 r. kierująca samochodem marki Volkswagen Passat zdecydowała się złamać przepisy, zignorować znak zakazu ruchu w obu kierunkach i zjechać bardzo stromą drogą, która wyłożona jest kamieniami otoczakami. Straciła panowanie nad pojazdem, wjechała w barierkę zabezpieczającą chodnik nad skarpą, taranując ją. Na szczęście auto zawiesiło się na skarpie i nie runęło w dół.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Właśnie zimowe warunki powinne być argumentem za jak najszybszym zabezpieczeniem skarpy. To nie ma nic wspólnego z naprawą zniszczonej barierki bo ta sprawa faktycznie może zaczekać do wiosny i zmiany pogody.
Właśnie zimowe warunki powinne być argumentem za jak najszybszym zabezpieczeniem skarpy. To nie ma nic wspólnego z naprawą zniszczonej barierki bo ta sprawa faktycznie może zaczekać do wiosny i zmiany pogody.