Reklama

Najpierw monstrancja, potem kadzielnica, teraz – młocarnia [ZDJĘCIA]


Po raz kolejny ziemia w Nadleśnictwie Lubaczów odkrywa swoje tajemnice. Zwłaszcza w leśnictwie Dziewięcierz, tuż przy polsko-ukraińskiej granicy. Pracujący tam entuzjaści historii natrafili niedawno na... młocarnię. Dlaczego i po co ją zakopano? Na razie nie wiadomo.


To nie pierwsze oryginalne i wyjątkowe znalezisko, na jakie poszukiwacze śladów historii, ale także leśnicy natrafili na terenie Nadleśnictwa Lubczów. Mnogość ciekawych artefaktów naprawdę zadziwia. W marcu 2023 r. w leśnictwie Łukawiec odnaleziono monstrancję (po renowacji można ją podziwiać w Muzeum Kresów w Lubaczowie), w maju br. w leśnictwie Dziewięcierz na terenie dawnego przysiółka Kiernica – trybularz (kadzielnica). Kilka dni temu pasjonat historii Tomasz Kornaga – również w leśnictwie Dziewięcierz – natrafił na kolejne spore znalezisko – starą młocarnię. Została zakopana w ziemi w rejonie dawnego przysiółka Hałuszczaki. Obiekt bez trudu rozpoznał leśniczy Bogdan Sieniawski, który w latach młodości pracował na podobnym sprzęcie[paywall].

Młocarnia

Młocarnia (inaczej młockarnia) to maszyna rolnicza służąca do omłotu zbóż (czyli oddzielania ziaren zboża od kłosów i plew), rzepaku, roślin strączkowych, marchwi, traw, itp., a po odpowiednim przystosowaniu także do wycierania główek koniczyny, kolb kukurydzy itp. Przez tysiące lat ziarno było młócone ręcznie za pomocą cepów. Była to praca bardzo ciężka i wymagająca poświęcenia długiego czasu, młockę przeprowadzano od żniw czasami aż do wiosny, w miarę wolnego czasu. Konstruktorem jednej z pierwszych mechanicznych młocarni (ok. 1786 r.) był szkocki inżynier mechanik Andrew Meikle. Była ona przeznaczona do mechanicznej separacji ziarna od kłosów, łodyg i łusek zbożowych.

Reklama

W Polsce młocarnie produkowało wiele zakładów. Największą były Zakłady Hipolita Cegielskiego w Poznaniu. Po II wojnie światowej produkowano je nadal, aż do 1990 r. Głównymi wytwórniami tych maszyn były Fabryka Maszyn Rolniczych „Agromet” w Lublinie i Warfama w Dobrym Mieście (dawne olsztyńskie). Do dziś przetrwały ich nazwy – „Lublinianka” i „Warmianka”. Obecnie jako samodzielna maszyna nie jest produkowana, występuje jako element kombajnu zbożowego.

Wykopali nawet armatę!

Jak już wspomnieliśmy, tamte tereny obfitują wręcz w wyjątkowe artefakty. Bardzo głośnym echem odbiło się odkrycie w leśnictwie Dziewięcierz, podczas prac leśnych w 2014 r., lawety armaty przeciwpancernej Hotchkiss kaliber 25 mm wzór 1937, do której przymocowano wielkokalibrowy lotniczy karabin maszynowy SzWAK12,7 mm. Działo o całkowitej długości 4 m od wojny spoczywało w ziemi. Całość zachowała się w bardzo dobrym stanie z oryginalnymi drewnianymi elementami uchwytów i oponami, z których, co ciekawe, jedna jest produkcji francuskiej, druga radzieckiej. Wyprodukowano zaledwie 1 tys. 600 sztuk takich armat. Odnaleziony egzemplarz pochodził z 1940 roku i nosił numer 854. Trafił do Muzeum Kresów w Lubaczowie.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/09/2025 16:14
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości