Co prawda nie była wpisana do rejestru zabytków, nie była objęta ochroną konserwatorską i wszystko przebiegło zgodnie z prawem, ale… Czy naprawdę w Przemyślu nie ma innych lokalizacji na powstawanie wielkopowierzchniowych sklepów niż miejsce, które należało do systemu fortyfikacyjnego Twierdzy Przemyśl? Prochownia nr 4 „Na Ostrowiu”, zwana inaczej magazynem dynamitu, znikła z powierzchni ziemi.
Prochownia nr 4 „Na Ostrowiu” Twierdzy Przemyśl, należąca do systemu fortyfikacyjnego Twierdzy Przemyśl, a umiejscowiona mniej więcej między ulicami Bielskiego i Paderewskiego, powstała w latach 1880 – 1887. Rozebrana została w latach 20. XX wieku – jak podają jedne źródła lub po 1945 r. – jak podają inne. Wzniesiona została na planie dwóch czworoboków utworzonych z wału bez poprzecznic. Wewnątrz umieszczono drewniane magazyny dynamitu. Zlokalizowana na zapolu obwodów wałów rdzenia twierdzy. Do momentu całkowitego jej zniknięcia dobrze zachowały się tylko wały.
O rozpoczęciu w tamtym miejscu jakiś prac ziemnych poinformowali nas zaniepokojeni Czytelnicy, którzy sąsiadują z tą działką.
– Mieszkam w tamtym rejonie miasta już masę lat. I wiem, że w tamtym miejscu była prochownia. Mówili o tym moi dziadkowie, mówili rodzice. Teren ten dzierżawił przed laty i mój wujek. Potem przez te lata zmieniał właścicieli, a z tego, co mi wiadomo – bo pytałam wiele osób – żaden z nich nie otrzymał w tamtym miejscu pozwolenia na budowę. Starało się ponoć osiem osób lub instytucji. Znam doskonale jeden z przypadków. Starający się o postawienie w tamtym miejscu jakiegoś obiektu dostał odpowiedź, że to teren starej prochowni i budować niczego nie można. Potem starał się jakiś funkcjonariusz Straży Granicznej. Także otrzymał odmowę. Dlaczego teraz ktoś otrzymał pozwolenie? Nie wiem. Dlaczego ktoś na to pozwolił? Nie wiem. Wiem natomiast, że bezpowrotnie został zniszczony teren historyczny. Teren będący elementem Twierdzy Przemyśl. Prace ziemne rozpoczęły się w lipcu. Bez jakiejkolwiek tablicy informacyjnej. Odkopane zostały mury, fundamenty prochowni. Zostały załadowane na ciężkie samochody i zabrane. Gdzie? Nie wiem
– powiedziała nam jedna z Przemyślanek, która tamto miejsce zna doskonale...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 74% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze