W sierpniu br. skończy 106 lat, ale bardzo dokładnie pamiętają każdy szczegół swego fascynującego życiorysu, tryska pozytywną energią i chętnie dzieli się wspomnieniami. Także tymi z czasów służby w pancernym batalionie w Żurawicy. Najstarszy żurawicki czołgista – Tadeusz „Pancerz” Lutak – kilkanaście dni temu odebrał w swojej rodzinnej miejscowości kapitańską nominację z rąk Łukasza Kudlickiego, szefa gabinetu politycznego ministra obrony narodowej.
Uroczystości odbyły się w Domu Kultury „Sokół” w Strzyżowie, skąd pochodzi T. Lutak.
Nominację na stopień kapitana najstarszy żurawicki czołgista i jednocześnie najstarszy czołgista Wojska Polskiego odbierał w obecności najbliższej rodziny, przyjaciół, przedstawicieli wojska (w tym dowódcy 19 Lubelskiej Brygady Zmechanizowanej płka Marcina Duszy, naczelnika Wydziału Dyscypliny Wojskowej, Odznaczeń i Mianowań Departamentu Kadr MON płka Jacka Muchy, dowódcy 1 Batalionu Czołgów z Żurawicy ppłka Rafała Kluza), a także władz wojewódzkich, samorządowych, dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie dra Dariusza Iwaneczki oraz lokalnej społeczności.
Zaśpiewali dla niego i dla przybyłych gości podopieczni Elżbiety Bernatek z Klubu 5 Batalionu Strzelców Podhalańskich z Przemyśla.
Dla głównego bohatera uroczystości był to wyjątkowy dzień i ponowna okazja do wrócenia pamięcią do czasów, kiedy służył w żurawickich koszarach jako elew 2 Batalionu Pancernego (lata 1937 – 1939 r.).
Po udziale w późniejszych ciężkich walkach pod Myślenicami i Jordanowem jego żołnierska droga wiodła przez Mielec, Kolbuszową, Rzeszów, Jarosław i Lasy Janowskie. Od 1940 r. kontynuował walkę w podziemiu wolnościowym.
Jako „Pancerz” działał w organizacji wywiadowczo-dywersyjnej „Ruch”, zdobywając[paywall] informacje dla AK. Uczestniczył w wielu akcjach sabotażowych i likwidacyjnych.
Po odzyskaniu niepodległości brał aktywny udział w życiu kombatanckim, działając w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Związku Kombatantów Rzeczypospolitej Polskiej i Byłych Więźniów Politycznych.
Swoje wspomnienia z czasów wojny zawarł w wydanej w 2001 r. książce „Wojenne losy Strzyżowiaków”.
Pomagał w różnych działaniach prowadzonych przez rzeszowski oddział IPN. Wciąż ma wielki sentyment do żurawickiej jednostki. W 2016 r. udostępnił jej unikatowe materiały fotograficzne dotyczące jej przedwojennej działalności.
Przez żurawickich czołgistów jest zawsze ciepło wspominany. Do dziś zresztą pamięta wiele szczegółów ze służby w tamtejszych koszarach, a na ścianach jego pokoju wisi szkic placu szkoleniowego w jednostce czołgów w Żurawicy z 1938 r.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze