Reklama

Największe niebezpieczeństwo powodowały wybuchy. Relacja z akcji gaśniczej przy ul. Mariackiej [WIDEO]

06/01/2016 17:45

Nieprzewidywalne eksplozje mogły w każdej chwili spowodować uszkodzenie sprzętu oraz ranić strażaków. Akcja gaśnicza była bardzo trudna i trwała kilkanaście godzin. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale jedna rodzina została bez dachu nad głową, a kilkadziesiąt osób – bez pracy.

Pożar wybuchł we wtorek, 29 grudnia, przy ul. Mariackiej, na terenie, gdzie znajdują się warsztaty samochodowe, pomieszczenia magazynowe oraz zajezdnia busów i autobusów. Ok. godz. 21 dym, wydobywający się z jednego z warsztatów, zauważył kierowca busa, który parkował pojazd po powrocie z trasy. Po drewnianej konstrukcji dachu ogień bardzo szybko rozprzestrzeniał się na cały obiekt. Dodatkowym utrudnieniem były znajdujące się w środku łatwopalne materiały: butle z gazem oraz pojemniki z chemikaliami i paliwem.

Kilkadziesiąt wybuchów

Tuż po rozpoczęciu akcji gaśniczej na miejscu doszło do potężnej eksplozji. Po niej[paywall] pożar objął praktycznie całą powierzchnię dachu. – Ze względu na bardzo duże zagrożenie strażacy musieli się wycofać i gasić z bezpiecznej odległości. Oczywiście natychmiast przystąpiono do ewakuacji budynku mieszkalnego, jednocześnie prowadząc akcję gaśniczą – mówi mł. bryg. Daniel Dryniak, zastępca komendanta Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Przemyślu.
Większych i mniejszych eksplozji było w sumie kilkadziesiąt. – Nieprzewidywalne wybuchy powodowały największą trudność i niebezpieczeństwo. Latające elementy mogły w każdej chwili spowodować uszkodzenie sprzętu lub obrażenia samych strażaków, dlatego działaliśmy w natarciu na pożar, chowając się za przeszkody terenowe i samochody, aby w razie wybuchu nikt nie został ranny – relacjonuje D. Dryniak.

Walka z czasem

Z mieszkania ewakuowano 3 osoby. Z garaży i placu udało się uratować ponad 20 samochodów osobowych i dostawczych, samochód lawetę oraz 3 autokary. Autobusy, bez kluczyków i mimo zablokowanego układu kierowniczego, strażacy wyciągali za pomocą wyciągarek i wozów strażackich. – W całości udało się obronić budynek autoserwisu, znajdujący się po lewej stronie placu, a w dziewięćdziesięciu procentach budynek warsztatu elektryka samochodowego. Część materiałów budowlanych przeniesiono w bezpieczne miejsce, zanim ogień dotarł do składu. Cały czas działaliśmy w obronie stacji auto-gazu, która mieści się w bezpośrednim sąsiedztwie – podaje D. Dryniak.
Podczas akcji pojawił się także problem ze zbyt niskim ciśnieniem wody w hydrantach. – Prosiliśmy przedsiębiorstwo wodociągów o zwiększenie ciśnienia. Dzięki temu efektywność naszych działań była dużo większa – mówi D. Dryniak.
W pożarze spłonęło co najmniej sześć samochodów osobowych i jeden autobus. Zawaliły się ściany i dach płonącego budynku.
Dopiero przed godziną drugą w nocy strażakom udało się opanować płomienie i kontrolując sytuację, ugasić pożar. Dogaszanie trwało jednak jeszcze wiele godzin i zakończyło się dopiero w środę po południu.
W akcji brało udział ponad 20 zastępów gaśniczych z Przemyśla, Jarosławia, Przeworska, Nowej Sarzyny, Sanoka i Rzeszowa oraz jednostki ratowniczo-gaśnicze OSP z Bolestraszyc, Stubna, Medyki, Dubiecka, Ujkowic, Nizin, Birczy i Krasiczyna. Łącznie na miejscu pracowało ponad 80 strażaków. Teren wokół miejsca zdarzenia zabezpieczali funkcjonariusze policji i straży miejskiej.

Straty sięgną milionów złotych

Policjanci wciąż ustalają przyczyny pożaru. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem prokuratora. – Jeszcze za wcześnie, żeby podać konkretne ustalenia. Badamy każdą ewentualność – mówi podkom. Bogusława Sebastianka, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.
Nadal trwa szacowanie strat. Wiadomo, że będą one liczone w milionach złotych. Trudno nawet dokładnie podać liczbę zniszczonych pojazdów, ponieważ część budynku nadal jest zawalona.
Budynek, w którym doszło do pożaru, miał charakterystyczny kształt półokręgu. Przed laty naprawiano w nim wagony i lokomotywy. Powierzchnia spalonego obiektu to niespełna 3700 metrów kwadratowych, a kubatura – niecałe 30 tys. metrów sześciennych. Teren jest własnością PKP, natomiast prywatni przedsiębiorcy wynajmowali powierzchnie użytkowe.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Andrzej - niezalogowany 2016-01-12 21:43:53

    Warto zapoznać się z usytuowaniem terenu. To bardzo dobre miejsce. Zważywszy że we wrześniu 2014r. budynki na tych działkach zostały przez Prezydenta Chome wpisane do ewidencji zabytków. Może być ciekawie. Zdaje się że to nie przypadek skoro nigdy wcześniej inne budynki nie były wpisane do ewidencji. Ten został wpisany i rok później sie spalił. bip.przemysl.pl/29215/zarzadzenie-nr-3902014-prezydenta-miasta-przemysla-z-dnia-18-wrzesnia-2014-r-w-sprawie-zmian-w-gminnej-ewidencji-zabytkow-miasta-przemysla.html

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama