Wojna na Ukrainie trwa już 4 lata i jej końca nie widać. Putin wcale nie chce jej zakończyć, bo dzięki niej w oczach Rosjan wciąż rośnie na bohatera. Aż dziw bierze, dlaczego w Rosji nie ma opozycji, dlaczego nie protestują rosyjskie matki zabitych na wojnie synów? Czyżby nienawiść Rosjan do Ukraińców była tak wielka, że społeczeństwo rosyjskie jest tak zdeterminowane, że chce pokonać Ukrainę za wszelką cenę. O co chodzi Rosjanom? Na pewno nie o terytorium, bo ziemi mają „skolko godno”. To przecież największy kraj na świecie. O metale ziem rzadkich? Te przecież mogli bez problemów na Ukrainie tanio kupić. O wpływy polityczne? Też nie, bo cały wschód Ukrainy, może z wyjątkiem inteligencji, przed wybuchem wojny wciąż był rosyjskojęzyczny. Oglądano niemal wyłącznie telewizję rosyjską. Mimo to Putin obawiał się, że z czasem to się może zmienić. Nie chodziło też o to, że Ukraina z dnia na dzień przystąpi do NATO lub Unii Europejskiej. Bo powszechnej akceptacji do europejskiej integracji i sojuszu z NATO na wschodniej, a nawet centralnej Ukrainie przed wojną nie było. O co więc chodziło Moskwie i jej przywódcy? To była uzasadniona obawa, że Ukraińcy podróżując po świecie, oglądając telewizję satelitarną, czytając w internecie polskie i zachodnie gazety, mogą z czasem wybić się na prawdziwą niepodległość, mogą stać się narodem. A tego na Kremlu najbardziej się obawiano. Putin w słynnym eseju z 2021 r. „O historycznej jedności Rosjan i Ukraińców” wyraźnie stwierdził, że „Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród, wspólna całość”. A i wcześniej wypowiadał się o tym, i to na forum międzynarodowym, np. na szczycie NATO – Rosja w Bukareszcie, w kwietniu 2008 r., gdzie publicznie oświadczył zebranym tam politykom, że: „Ukraina nie jest nawet państwem!”. Czym jest więc dla Rosji Ukraina? To przede wszystkim polska intryga, która doprowadzała do oderwania od macierzy części ziem ruskich, pozwoliła tam rozwinąć się kozaczyźnie, a potem, zwłaszcza w XIX w., robiła wszystko, aby galicyjscy Rusini nie stali się Rosjanami. W działaniach tych pomagała im nawet manipulowana przez polskie elity Austria. Putin dodaje także szereg drobniejszych czynników wpływających na naród ukraiński, i to nawet na Podolu i w Kijowie. Trzeba więc ten lud przywrócić na łono ojczyzny i srogo ukarać. To misja dziejowa współczesnej Rosji, której podjął się prezydent Putin. Za wszelką cenę pragnie on naprawić błędy przeszłości. Jest nawet gotów chwilowo oddać Polakom Lwów, Rumunom Bukowinę, a Węgrom Zakarpacie. Chwilowo, bo Rosja nigdy nie oddaje tego, co uważa za własne. Daje po to, aby zaraz odebrać. Hasło „zbierania ziem ruskich” było i jest zadaniem wszystkich władców Kremla.
Aż dziw bierze, że wśród wymienionych narodów, w tym także polskiego, są ludzie, którzy sądzą, że można się z Rosją dogadać, robić interesy itd. Rosja, począwszy od Iwana Groźnego, mimo różnych deklaracji nigdy nie uznawała Polski za partnera. A popularne w Rosji powiedzenie „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica” (Kura nie jest ptakiem, a Polska nie jest zagranicą), jest niemal powszechne. W rosyjskiej mentalności funkcjonują jeszcze bardziej uwłaczające Polakom przeświadczenia. Uważając się za prawdziwych Słowian, depozytariuszy słowiańskiego dziedzictwa kulturowego, oskarżają Polaków, że przez swe sojusze i wpływy kultury łacińskiej są „Judaszami Słowiańszczyzny”.
Rosjanie dobrze wiedzą, że droga do podporządkowania sobie Polski prowadzi przez Ukrainę. Po jej zwasalowaniu polska granica byłaby na różne wpływy otwarta, bo ukształtowanie terenu jest takie, że tylko na pewnych odcinkach można by było taki mur zbudować, ale nie na całości granicy.
Rosja ma więc swoje cele tak w stosunku do Ukraińców, jak i Polaków i dalszej Europy. Dlatego z taką determinacją Putin walczy z Ukrainą. Nawet nie zwraca uwagi na to, że wojnę tę moralnie już przegrał. Rozpoczynając 24 lutego 2022 r., o godz. 5.00 atak na Ukrainę, Putin był przekonany, że wystarczy mu kilka dni, aby armia rosyjska defilowała główną ulicą Kijowa – Chreszczatykiem. Minęło cztery lata, Ukraina wciąż walczy, bo choć państwo to nie jest wolne od różnych wypaczeń życia społecznego, to jednak wciąż nie brakuje tam bohaterskich żołnierzy i oddanych narodowi obywateli. Walczą o swoją niepodległość, ale także o pozbawienie Rosji dominacji w Europie. A nasza chata nie jest z kraja..., gdyż coraz bardziej doświadczamy prób terrorystycznych oraz siania dezinformacji publicznej wśród polskiego społeczeństwa.
Stanisław Stępień
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze