O planach budowy 37-metrowego masztu telefonii komórkowej na działce położonej przy ulicy Żwirki i Wigury w Przemyślu dowiedzieli się z korespondencji, która do kilku domostw wpłynęła z urzędu miasta i... osłupieli. – Taka konstrukcja w otoczeniu domów jednorodzinnych? – nie dowierzają mieszkańcy i wnoszą o zmianę wskazanej lokalizacji, zapewniając, że nie ugną się w protestach. Co na to magistrat i inwestor?
Firma P4, operator sieci Play, nowy maszt przekaźnikowy chce postawić na działce należącej do prywatnego właściciela, zlokalizowanej przy ulicy Żwirki i Wigury w Przemyślu, vis – á – vis domów mieszkalnych. Mieszkańcy wspomnianej ulicy zdecydowali się zrobić wszystko, by doprowadzić do zmiany tej lokalizacji. Nie chodzi im o to, by inwestycję w mieście zablokować, ale by firma wybrała inną działkę, która nie koliduje z zabudową mieszkalną. Naprędce rozpoczęto akcję zbierania podpisów pod petycją przeciwko ulokowaniu wieży we wskazanym przez inwestora miejscu (początkowo zebrano ich 200, ale lista cały czas się wydłużała). Pod pismem podpisali się nie tylko mieszkający przy Żwirki i Wigury, ale i przy sąsiednich ulicach: Kochanowskiego, Tetmajera, Studenckiej, Wyszyńskiego i innych. Trafiło ono do magistratu, przemyskiego starostwa, przemyskiej delegatury WiOŚ w Rzeszowie, wojewody, konserwatora zabytków, Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu i przewodniczącego Rady Osiedla nr 6 Kazanów.
Mieszkańcy są zdziwieni tym, że tylko nieliczni (4 adresy) otrzymali z Biura Rozwoju Miasta Przemyśla zawiadomienie o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie ustalenia lokalizacji inwestycji. W zasadzie to dzięki niemu reszta powzięła informację o tym, że taka budowla tuż pod oknami jest w planach. Aby bowiem budowa stacji telefonii komórkowej doszła do skutku, konieczne jest uzyskanie decyzji administracyjnych.
– Dlaczego tylko nieliczni z nas otrzymali taką informację i to jeszcze na ostatnim etapie uzgodnień? Przecież obszar oddziaływania obiektu emitującego pole elektromagnetyczne będzie dużo większy. Wszyscy chcemy mieć udział w tym postępowaniu w charakterze strony, by móc złożyć ewentualną skargę na bezczynność organów w tej sprawie – zżymają się.
Wśród powodów sprzeciwu wobec budowy konstrukcji z urządzeniami emitującymi fale radiowe o wysokiej częstotliwości jest przede wszystkim obawa o ich wpływ na zdrowie i samopoczucie, ale też fakt, że maszt posadowiony ma być na ziemi nasypowej, a więc gruncie bardzo niestabilnym.
– Mówi się ludziom, że promieniowanie nie jest szkodliwe, ale czy mamy podstawy, by mieć stuprocentową pewność? Okres działania takich urządzeń 5 G jest na razie zbyt krótki, by to z całą pewnością stwierdzić. Będziemy to wiedzieć za jakieś 20 lat – dowodzą.
– Przepisy regulują, że takie maszty nie mogą być w odległości bliższej niż 55 metrów od trakcji kolejowej. Dlaczego? Bo emitowane fale mogą prowadzić do zakłóceń w pracy sieci trakcyjnej. Skoro tak, to jak można zakładać, że nie mają wpływu na ludzki organizm? – analizują.
Reklama
Mieszkańcy obawiają się też spadku wartości nieruchomości znajdujących się w pobliżu i podnoszą negatywny wpływ takiej konstrukcji na walory estetyczne okolicy. – Czy ktoś zechce kupić potem dom posadowiony w bliskim sąsiedztwie masztu? – pytają.
Mieszkańcom udało się doprowadzić do spotkania w magistracie z udziałem władz miasta i przedstawiciela inwestora – Firmy P4.
– Inwestor stwierdził, że interesował go teren Kazanowa, ale w związku ze sprzeciwem mieszkańców tego osiedla, których poparła spółdzielnia, zdecydował się od zamierzeń odstąpić. Szukali dalej i znaleźli tę działkę – słyszymy od mieszkańców. Nie mając wiele do stracenia, przystali oni na propozycję miasta i postanowili sami wskazać inwestorowi inne możliwe lokalizacje na działkach miejskich, oddalonych od domostw.
– Dlaczego profity z tytułu dzierżawy czerpać ma osoba prywatna, skoro może to robić miasto? – pytają.
W opinii mieszkańców innym potencjalnym miejscem ulokowania masztu może być choćby Park Zasański – z tej lokalizacji do najbliższego domu jest około 260 metrów.
Skontaktowaliśmy się z Urzędem Miejskim w Przemyślu, pytając, dlaczego tylko nieliczni mieszkańcy otrzymali korespondencję z urzędu dotyczącą prowadzonego postępowania administracyjnego. – Inwestycja polegająca na budowie stacji bazowej telefonii komórkowej wraz z wewnętrzną linią zasilającą i kanalizacją kablową jest uznana za tzw. inwestycję celu publicznego. Za strony postępowania w sprawie wydania decyzji o ustaleniu lokalizacji takiej inwestycji uznaje się wnioskodawcę oraz właścicieli – użytkowników wieczystych działek objętych wnioskiem, a także właścicieli – użytkowników wieczystych działek, na które inwestycja ta może oddziaływać. Zgodnie z art. 28 Kodeksu postępowania administracyjnego (DzU z 2024 r., poz. 572) cyt.: „Stroną jest każdy, czyjego interesu prawnego lub obowiązku dotyczy postępowanie albo kto żąda czynności organu ze względu na swój interes prawny lub obowiązek”, przy czym ww. interes prawny należy rozumieć w kontekście możliwości oddziaływania planowanej inwestycji na dany teren – odniósł się sekretarz miasta Daniel Stecura.
Zapytaliśmy też, czy inwestor przedłożył miastu badania potwierdzające, że lokalizacja inwestycji w środku zabudowy mieszkalnej i wiążąca się z nią kumulacja pola elektromagnetycznego nie spowodują przekroczenia dopuszczalnych poziomów i jakie będzie jej oddziaływanie na środowisko? Tu miasto powołało się na Rozporządzenie Rady Ministrów z 10 września 2019 r., z którego wynika, że tego typu stacje bazowe telefonii komórkowej nie są wpisane do katalogu przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, a tym samym nie wymagają uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.
Na pytanie, czy miasto, wydając decyzję lokalizacyjną, weźmie pod uwagę argumenty mieszkańców oraz inne lokalizacje dla tego typu obiektu, D. Stecura wyjaśnia:
– Podstawą do wydania decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego jest pozytywne uzgodnienie projektu decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego z ustawowo określonymi organami właściwymi w sprawie. Niezależnie od powyższego 5 czerwca br. w tej sprawie odbyło się spotkanie z udziałem zastępcy prezydenta Przemyśla Bartłomieja Barszczaka, przedstawicieli mieszkańców, radnych, inwestora oraz pracowników urzędu miejskiego i Biura Rozwoju Miasta Przemyśla, podczas którego podjęto wzajemne zobowiązania dotyczące wyznaczenia innego terenu pod planowaną inwestycję, spełniającego oczekiwania i wymogi inwestora (mają być omówione na kolejnym spotkaniu). Inwestor jednak stwierdził jednoznacznie, że poszukiwanie nowej lokalizacji akceptuje i ją rozważy, ale z wnioskowanej na obecną chwilę nie rezygnuje.
Mieszkańcom nie pomaga z pewnością w tej sprawie fakt, że samorząd ma ograniczone pole działania. – Zgodnie z art. 56 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym cyt. „Nie można odmówić ustalenia lokalizacji inwestycji celu publicznego, jeżeli zamierzenie inwestycyjne jest zgodne z przepisami odrębnymi” – tłumaczy sekretarz miasta Przemyśla. – Organ wydający decyzję o lokalizacji inwestycji celu publicznego ma obowiązek kierować się wyłącznie przepisami prawa i nie może uzależniać wydania decyzji od spełnienia przez inwestora dodatkowych, nieprzewidzianych w tych przepisach warunków – uściśla.
Do protestu mieszkańców odniósł się inwestor – spółka P4.
– Jako operator, pomimo iż nie ma takiego obowiązku prawnego, spotkaliśmy się z przedstawicielami protestujących mieszkańców oraz samorządu i konserwatora zabytków – mówi przedstawiciel sieci Play Paweł Antończyk, ekspert ds. public affairs.
Zapewnia też, że wszystkie propozycje lokalizacji alternatywnych dla stacji bazowej zostaną przeanalizowane pod kątem możliwości technicznych posadowienia stacji. Przypomina jednocześnie, że każda stacja bazowa jest inwestycją celu publicznego. – To inwestycje realizujące określoną funkcję społeczną, w tym wypadku zapewnienia łączności publicznej, do których należą – obok infrastruktury telekomunikacyjnej – m.in. takie obiekty, jak drogi publiczne, linii energetyczne czy infrastruktura służąca zaopatrzeniu ludności w wodę. Stacje bazowe, aby móc dostarczać usługi mieszkańcom, lokalizowane są w obszarach, gdzie ludzie mieszkają, pracują lub przez które podróżują. Dlatego w obszarach zurbanizowanych lokowane są na terenach zamieszkanych lub w ich bliskim sąsiedztwie. Posadowienie stacji w obszarze gęsto zalesionym, położonym w znacznej odległości od siedzib ludzkich, może spowodować, że nie będzie spełniała podstawowej funkcji, jaką jest zapewnienie łączności publicznej. Stacje bazowe są przy tym elementami infrastruktury technicznej o szczególnym znaczeniu w sytuacjach kryzysowych – wyszczególnił P. Antończyk. Na koniec wyliczył, że w Polsce funkcjonuje ponad 50 tysięcy stacji bazowych telefonii komórkowej, które powstają także bezpośrednio na lub w pobliżu budynków szpitali, przychodni, szkół, urzędów czy innych obiektów użyteczności publicznej oraz na terenach obszarów chronionych przyrodniczo, ponieważ nie wywierają negatywnego wpływu na otoczenie. – Spełniają określone prawem procedury i normy bezpieczeństwa, zarówno w zakresie planowania przestrzennego, jak i prawa budowlanego oraz ochrony środowiska naturalnego, w tym emisji PEM. Każda stacja bazowa przechodzi przed uruchomieniem badanie w zakresie bezpieczeństwa emisji PEM i w żadnym wypadku nie może dochodzić i nie dochodzi do przekroczenia obowiązujących w Polsce dopuszczalnych poziomów PEM w środowisku. Nie jest prawdą, że budowa stacji naruszy interesy właścicieli działek sąsiednich – stoi na stanowisku sieć Play. Mieszkańców takie argumenty nie przekonują. Jak mówią, stoją za nimi kwestie biznesowe. Czy uda się wypracować w sprawie kompromis?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze