Choć sam doświadczył najciemniejszych stron życia, poznając brutalny przestępczy świat i smak egzystencji za kratami, zdołał wyprostować swoje życie. Impulsem była dla niego lektura Biblii, którą podsunął mu inny osadzony – ateista. Były skazaniec Grzegorz Czerwicki – dziś przykładny mąż i ojciec oraz gorliwy świadek wiary – odwiedził kilkadziesiąt zakładów karnych, niosąc przesłanie, że każdy ma szanse zacząć wszystko od nowa. Niedawno dotarł też do Przemyśla.
W przemyskim zakładzie karnym Grzegorz Czerwicki spotkał się z osadzonymi, którzy odbywają terapię w Oddziale Terapeutycznym dla skazanych, uzależnionych do środków odurzających lub substancji psychotropowych. Sam dobrze wie, co to uzależnienie. Swój romans z narkotykami, ale i drogę za kratki opisał w książce „Nie jesteś skazany”, którą zredagował z pomocą żony. Z niej możemy poznać historię byłego skazańca, który stracił niemal wszystko: wolność (12 lat odsiedział w więzieniu), rodzinę, o mały włos nie straciłby też życia. Po opuszczeniu więziennych murów postanowił przekreślić mroczną przeszłość i zacząć wszystko od nowa. O tym, że to możliwe, przekonuje od jakiegoś czasu osadzonych, z którymi się spotyka. Jak podkreślał będąc w Przemyślu, cykl spotkań kieruje przede wszystkim do tych, którzy potrzebują pomocy, ale nie wiedzą, jak o nią poprosić.
Jak udało mu się wyjść na prostą i stworzyć ciepły dom razem z żoną Renatą, zupełnie inny od tego, jaki zna z własnego dzieciństwa, które niejako nakreśliło jego późniejsze losy? O tym opowiadał osadzonym w Zakładzie Karnym w Przemyślu, o tym mówi na kartach swojej książki i licznych spotkaniach z[paywall] młodzieżą oraz w sieci i podczas wizyt w mediach.
Znalazł swój przepis na życie
Za kratki po raz pierwszy trafił, osiągnąwszy pełnoletniość. Po 6 latach wyszedł na wolność, ale pobyt w normalnym środowisku nie trwał długo. 4 miesiące później znów był w tym samym miejscu, czyli za więziennymi murami. W jednej z rozmów kumpel z celi, ateista, polecił mu lekturę Pisma Świętego, mówiąc, że znajdzie w nim odpowiedzi na wiele pytań. Za 2 papierosy „kupił” je od niego, nie wiedząc wtedy jeszcze, że właśnie robi interes życia. Tak zaczęło się jego nawrócenie. Pomogły też spotkania z jezuitą ks. Stanisławem Majcherem, który pracował z więźniami. W ten sposób zakiełkowało w jego sercu pragnienie przemiany. Na pewnym etapie swego życia, już na wolności, rozważał nawet kapłańską drogę, ale jego powołaniem okazało się być małżeństwo. Żonę poznał na rekolekcjach. Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem. Tworzy programy profilaktyczne dla osadzonych, wspiera ich w dążeniu do przemiany i zajmuje się ewangelizacją. Jest aktywny w sieci, m.in. w mediach społecznościowych, w której nieustannie daje świadectwo swojej wiary.
– Dziś wiem, że to wszystko, co mam, co otrzymuję każdego dnia, pochodzi od Boga. A dostaję ogrom miłości. Kiedy wróciłem do więzienia już jako inny człowiek, by opowiedzieć dawnym kolegom z celi, co robię, zdębieli. Dziś jestem na wolności, mam najlepszego przyjaciela na świecie – Jezusa, który dał mi najlepszą stylistkę w postaci żony, która całkowicie mnie odmieniła – podkreśla niejednokrotnie w swoich wypowiedziach, otwarcie dzieląc się tym, co przeżył.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze