Reklama

Nie zniszczyły jej bomby, może zniszczyć czas. Chcą uratować figurę Matki Boskiej Niepokalanej

– W okresie międzywojennym, podczas okupacji niemieckiej, sowieckiej, czasów komunizmu była znakiem nadziei i wiary, że póki jest z nami Maryja, będzie i wolna Polska. Figura przetrwała wojenne zawieruchy, prześladowania wiary, teraz grozi jej unicestwienie. Jeśli szybko jej nie zabezpieczymy, to, czego nie udało się okupantom, może zrobić bezwzględny dla budowli czas – twierdzi przemyski radny niezależny Dariusz Lasek, który w internecie zainaugurował już zbiórkę pieniędzy na ten cel.

Figura Matki Boskiej Immaculaty (Niepokalana – typ obrazu lub rzeźby, przedstawiający   Matkę Boską bez dzieciątka, w młodym wieku, w białej sukni i błękitnym płaszczu, na tle nieba, otoczoną świetlistą aureolą i koroną z gwiazd, stojącą na półksiężycu lub kuli ziemskiej oplecionej wężem.) usytuowana jest na wysokiej, okazałej kolumnie na terenie parafii św. Trójcy.

To jeden z symboli przemyskiego Zasania. Ceramiczna figura „depcząca” węża wykonana została prawie 90 lat temu. Przypisywane są jej cuda. Na terenie obecnej parafii, jak podają źródła, takich figur było kilka. Ostała się tylko ta[paywall].

Powinna się rozpaść w pył. Stoi...

Siostry benedyktynki, które zajmują się tamtym terenem, wyjaśniają, że figura znalazła się tam w okresie międzywojennym. Według relacji obecnej przełożonej klasztoru s. Hiacynty wówczas powstała koncepcja erygowania w południowo-wschodniej Polsce 10 klasztorów pw. Matki Bożej Niepokalanej i prawdopodobnie z tym wydarzeniem łączy się ulokowanie figury na dziedzińcu.

Powołanie do życia Kongregacji Benedyktynek pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Przemyślu w 1932 r. było zapewne przyczyną powstania i umiejscowienia figury, prawdopodobnie jako wotum wdzięczności.

Reklama

W wyniku zawarcia zdradzieckiego wobec Polski paktu Ribbentrop-Mołotow podczas II wojny światowej Niemcy i ZSRR podzielili między siebie Polskę, ustanawiając granicę na rzece San. Figura znalazła się kilkadziesiąt metrów od linii granicznej. W 1941 r., w wyniku bombardowania, kompletnemu zniszczeniu uległa figura św. Józefa, która była usytuowana nieopodal figury Matki Boskiej Niepokalanej.

– Doprawdy to niewytłumaczalna sytuacja, jak, mimo nieustannego bombardowania, spadających bomb i świszczących obok figury pocisków, ta przetrwała. A trzeba wiedzieć, że jest ceramiczna, zatem niezwykle delikatna. Powinna rozpaść się w pył od samych wstrząsów. Z relacji sióstr Benedyktynek wyłania się szokujący obraz barbarzyństwa okupantów. Klasztor płonął dwa tygodnie, zaś Niemcy nie pozwoli go gasić, co spowodowało jeszcze większe szkody. Figura przetrwała – powiedział D. Lasek.

Reklama

Po wojnie

Jak relacjonują siostry, figura Matki Boskiej stała się magnesem do powołań nowych sióstr. Kolejnym ciosem, który spadł na benedyktynki, były zakusy komunistów na to miejsce. Tam, gdzie obecnie znajduje się ogród klasztorny, w zamyśle ówczesnych władz miał powstać dom robotniczy.

– Decyzja o budowie już zapadła, komuniści z nikim się nie liczyli, a tym bardziej z siostrami, dlatego lada dzień na teren klasztoru miał wjechać ciężki sprzęt i zniszczyć to miejsce. Nieoczekiwanie jednak ówczesny konserwator zabytków nagle „przypomniał sobie”, że obiekt klasztorny jest zabytkiem i jako taki powinien być objęty ochroną. Zablokował budowę. Tę niecodzienną decyzję siostry przypisują cudownej interwencji Matki Boskiej – wyjaśnił D. Lasek

Rozmawiał na ten temat z s. Michaelą Zol (64 lata w zgromadzeniu), matką Romaną Kozłowską (62 lata w zgromadzeniu) oraz wspomnianą s. Hiacyntą – przełożoną sióstr benedyktynek (31 lat w gromadzeniu).

Nie zniszczyły bomby, niszczy czas?

Figury nie zniszczyły bomby, nie zniszczył okupant niemiecki, nie zniszczył reżim komunistyczny. Dzisiaj może zniszczyć ją czas. Obiekt jest poważnie uszkodzony, miejscami popękany.

Jeśli nie podejmie się szybkich działań renowacyjnych, pozostanie tylko wspomnienie. Figura wpisana jest do rejestru zabytków, więc koszt renowacji będzie kilkukrotnie wyższy niż w przypadku „zwykłej” figury. Szacowany koszt renowacji figury wraz z kolumną, odpowiednim zabezpieczeniem i oświetleniem to ok. 80 tys. zł.

Reklama

– Ta figura wrosła nie tylko w krajobraz Przemyśla, ale i w serca mieszkańców. Przez plac Konstytucji, obok którego usytuowana jest figura, przechodzą czy przejeżdżają tysiące ludzi w ciągu dnia. Każdy zna ten widok. Co więcej, wiele osób, przechodząc obok, czyni znak krzyża, niektórzy zatrzymują się na chwilkę, by się pomodlić. Wielu też przechodzi obojętnie, jednak ogromna większość nie wyobraża sobie, aby figura mogła zniknąć z krajobrazu miasta – uważa radny D. Lasek.

W związku z tym zainicjował zbiórkę pieniędzy na ratowanie zabytku.

– Wygląda na to, że dla konserwatora zabytków figura nie przedstawia dużej wartości artystycznej, a jeśli już, to znikomą, ponieważ w latach 30. poprzedniego stulecia takich figur było w mieście co najmniej kilka. Stąd i brak zainteresowania dotacją na ten cel. Ale musimy sobie poradzić. Musimy ją uratować – zapewnił.

Reklama

Jak stwierdził, liczy się każdy grosz. Jeśli pojawiłyby się inne pomysły wsparcia, D. Lasek prosi o kontakt pod nr tel. 503 063-367 lub z proboszczem parafii św. Trójcy.

– Zbiórka jest utworzona za zgodą i z upoważnienia proboszcza parafii pod wezwaniem świętej Trójcy w Przemyślu księdza doktora Arkadiusza Jasiewicza. Wszystkie zebrane środki zostaną mu przekazane z przeznaczeniem na prace związane z renowacją figury Matki Boskiej Immaculaty – podsumował D. Lasek.

30 grudnia ub.r. zebrana kwota wynosiła 9 tys. 202 zł.


fot.Mariusz Godos
To jeden z symboli przemyskiego Zasania. Ceramiczna figura „depcząca” węża wykonana została prawie 90 lat temu.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama