Reklama

„Nieszczęsne” schody

21/08/2022 19:36

Trwają prace budowlane przy rewitalizacji części Rynku. Mieszkańcy, ciekawi, zaglądają przez szpary w ogrodzeniu i komentują zmiany oraz postęp robót. Najwięcej kontrowersji wzbudzają prawie już ukończone schody i tarasy przy wschodniej pierzei Rynku.

– Często słyszę, jak ludzie narzekają na nowe schody przy wschodniej pierzei. Gdzie są podjazdy dla niepełnosprawnych i wózków dla dzieci? – pytają. Inni dziwią się, że miasto się betonuje. Ja też uważam, że te schody to masakra, zwłaszcza dla ludzi starszych – mówi właścicielka sklepu „Tramp”. – Kiedy przyświeci słońce, ktoś idący z góry ledwo widzi stopnie.

Ludzie się tu przewracają. Było już kilka takich przypadków. Jedna pani upadła tak nieszczęśliwie, że rozbiła sobie nos i cała była zalaną krwią. Jej córka zaczęła biegać w poszukiwaniu apteki, a ja się zaopiekowałam panią. Gorzej było z pewnym starszym, dystyngowanym panem, który upadł i pokiereszował sobie nogę i rozciął rękę, z której lała się krew. Dobrze, że już wcześniej nakupiłam trochę gazy i plastrów i mogłam go opatrzyć.

Reklama

Wtedy zadzwoniliśmy po straż miejską, niech wiedzą o takich przypadkach. Kilka dni później jakaś dziewczyna[paywall] się wywróciła, ale jak to młodzi, rozmasowała rozbite kolano i kiedy zobaczyła, że nie leje się krew, poszła dalej. Ja już się tak nauczyłam, że jak widzę kogoś idącego tędy, to z daleka mówię– „patrzeć pod nogi, patrzeć pod nogi”. Poza tym, jak to jest wykonane. Schodki z mojego sklepu tak obudowali kamieniem, że bardzo łatwo z nich spaść. Nie mam pojęcia, kto dopuścił do tego, żeby ludziom zrobić granitowe schody, które są aż tak bardzo niebezpieczne i utrudniają chodzenie, a co dopiero będzie zimą, jedna wielka ślizgawka – dodaje.

Głos przewodniczącej

Na początku maja zauważyłam, że budują schody z granitowych płyt – mówi Anna Grad- Mizgała, przewodnicząca zarządu Osiedla Stare Miasto. Stopnie od strony ulicy Kazimierza Wielkiego dochodziły już do kamienicy numer dziewięć, w której mieści się Muzeum Historii Miasta i zamurowało mnie, kiedy zobaczyłam, że został zlikwidowany podjazd, który umożliwiał niepełnosprawnym dotarcie do muzeum, w którym jest zainstalowana winda dla osób na wózkach. Nie podejrzewałam, że ktoś mógł to zrobić specjalnie.

Reklama

Sprawdziłam, czy przypadkiem nie ma innego dojścia do muzeum, ale nie było. Ponieważ zawsze mówię to, co myślę, umieściłam na Facebooku post, zatytułowany może nieparlamentarnie „j...ć kulawych” i przejechałam się po wykonawcach, inwestorach oraz świętej pamięci autorze projektu. Może w dwa tysiące siódmym roku problemy osób niepełnosprawnych jeszcze nas tak nie obchodziły, ale mamy rok dwa tysiące dwudziesty drugi i postrzeganie tego problemu się zmieniło. Widocznie dokonano jakiejś korekty projektu, bo dobudowano podjazdy do wypłaszczonych tarasów, ale to sprawi, że osoba na wózku będzie musiała na „falbankę” objeżdżać kolejne tarasy, co na pewno jej nie ułatwi życia.

Nie rozumiem, dlaczego nie zrobiono równego chodnika wzdłuż kamienic, tak jak kiedyś było. W dyskusji, która się wywiązała po moim poście, ludzie zaznaczali, że widoczność tych schodów jest fatalna, bo wszystkie stopnie się zlewają, szczególnie, kiedy idzie się od góry. Ze strony urzędu spotkałam się z zarzutem, że uprawiam krytykanctwo, ale wystarczyłoby dokładnie poinformować mieszkańców, w formie jakiejś ogólnodostępnej wizualizacji, jaki będzie ostateczny kształt tej części Rynku, czy i gdzie będą podjazdy. Na szczęście ktoś wpadł na pomysł i podjazdy dobudowano. To samo dotyczy lepszego uwidocznienia stopni, co zrobiono dopiero teraz. Pomijam już to, że wzdłuż kamienic, gdzie podniesiono poziom chodnika, nie zostały wykonane izolacje przeciwwilgociowe – kończy Anna Grad-Mizgała.

Reklama

Mówi architekt

Pewien architekt, już na emeryturze, zapytany o opinię na temat „nieszczęsnych” schodów powiedział: – Nie wypada mi krytykować tego dzieła, gdyż dobrze znałem autora projektu. Od tamtych czasów (2007 rok – przyp. aut.) wiele się w architekturze zmieniło. Dzisiaj już mamy do dyspozycji inne materiały i technologie.

Jednak, jeżeli mam być szczery, to nie podoba mi się, że schody „wyrastają” na ulicę, zakłócając pieszy ciąg między ulicą Kazimierza Wielkiego a Rynkiem. Skoro to miejsce ma być deptakiem, to żadna przeszkoda nie powinna się pojawić na drodze pieszego. Jednak mówimy tylko o jednej, zrealizowanej części projektu. Zobaczymy, jak będzie wyglądał Rynek po zakończeniu prac.

Reklama

Inwestor komentuje

Inwestorem budowy jest Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu. Poprosiliśmy dyrektora tej instytucji Jacka Cieleckiego o komentarz. – Realizujemy budowę zgodnie z projektem i pozwoleniem – tłumaczy. – W miarę możliwości, po przeanalizowaniu wniosków mieszkańców, wprowadziliśmy pewne modyfikacje do projektu, żeby ułatwić życie mieszkańcom.

Dla osób niepełnosprawnych, szczególnie niedowidzących, przy każdym ciągu schodów wstawiliśmy kostkę granitową, która różni się od płyt granitowych strukturą i kolorem, więc teraz schody są bardziej widoczne. Dobudowano również podjazdy do każdego z tarasów, co osobom na wózkach ułatwi komunikację. Za kilka dni zostanie przestawione ogrodzenie placu budowy samej płyty Rynku i już będzie udostępniony ciąg pieszo-jezdny z kostki granitowej, łączący ulecę Grodzką z ulicą Kazimierza Wielkiego.

Reklama

To wszystko, co mogliśmy zrobić, nie ingerując w sposób zasadniczy w projekt. Natomiast nieprawdą jest, że nie zrobiliśmy izolacji. Między ścianą budynków a płytami granitowymi jest położona izolacja – wyjaśnia dyrektor Cielecki.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama