Reklama

Niezwykle cenny punkt Handball JKS! Jarosławianki wyprzedziły Galyczankę

Zespół z Gniezna w poprzednim sezonie zapłacił frycowe, do końca walczył o utrzymanie. Skutecznie. W trwającym jest już zupełnie inną ekipą, czwartą (!) siłą ORLEN Superligi. Dla jarosławianek nie ma to jednak większego znaczenia. Muszą walczyć wszędzie i z każdym. W Gnieźnie pokazały kawał charakteru, zdobywając niezwykle cenny punkt. Ten pozwolił im uciec z niebezpiecznej strefy, przeskakując w tabeli Galyczankę Lwów.

Nie będzie żadnym nietaktem, jeśli się powie, że Handball JKS był zespołem lepszym w tym spotkaniu. Tyle, że moment nieuwagi w samej końcówce kosztował przyjezdne dwa punkty.

W pierwszych 30 minutach ekipa Roberta Popka niewiele miała do powiedzenia na parkiecie. Zaczęło się od trafień najlepszych w szeregach gości Wiktorii Kostuch i Edyty Byzdry i już do końca I połowy bramkowa inicjatywa należała do gości. Swoje w ataku oczywiście robiły Valianstina Kozimur i Sylwia Matuszczyk. Ale wielki szacunek zawodniczkom M. Kubisztala należy się za wręcz katorżniczą pracę w defensywie. W 14. min, po celnie wyegzekwowanym rzucie karnym przez W. Kostuch było 3:7, dziesięć minut później nic z tego nie ubyło. Trafiła V. Kozimur i wynik brzmiał 8:12. Popularna „Vala” ustaliła także rezultat do przerwy.

Reklama

Kosztowne chwile nieuwagi

W pierwszych minutach II odsłony Handball JKS przewagę minimalnie nawet powiększył. Znowu dała znać o sobie W. Kostuch (11:15). Było jednak więcej niż pewne, że gospodynie w końcu muszą wyrwać się z marazmu. Muszą zaprezentować się tak, aby nie stracić nadziei na 11. wygraną w sezonie. Przyspieszyły grę, wniosły na parkiet agresję i w 40. min Malwina Hartman z 7 m doprowadziła do remisu 16:16. Riposta była znakomita. Seria 0:3 pozwoliła wrócić gościom na właściwe tory. Znowu ze skrzydła nie pomyliła się W. Kostuch i przyjezdne odskoczyły na 19:21. W 55. min Edyta Byzdra ładnie sfinalizowała akcję w ataku pozycyjnym i jarosławianki wygrywały 22:25.
Szkoda tej końcówki… Kolejnej w sezonie. Bo przy uważniejszej grze trzy punkty powinny wylądować na koncie gości. Chwile nieuwagi, błędy własne sprawiły, że do końca spotkania w regulaminowym czasie gry do siatki trafiła tylko V. Kozimur. Miejscowe zaś aż 4-krotnie. Do remisu i serii rzutów karnych doprowadziła Oliwia Kuriata.

W sesji „siódemek” więcej zimnej krwi zachowały gospodynie. Pomyliły się raz (M. Hartman), a wobec dwóch „pudeł” jarosławianek, to one zainkasowały bardzo szczęśliwe dla siebie dwa punkty.

Reklama

 

MKS Urbis Gniezno – Handball JKS Jarosław 26:26 (10:13), karne: 4:2

  • MKS Urbis: Hypka, Hoffman – Siwka 5, Giszczyńska 3, Chojnacka 0, Szczepanik 2, Kuriata 3, Konieczna 0, Widuch 1, Nurska 4, Hartman 4, Łęgowska 4.
  • Handball JKS: Kordowiecka, Kubisztal, Musakova – Szczotka 0, Guziewicz 1, Byzdra 7, Galas 0, Matuszczyk 6, Leśniak 0, V. Kozimur 5, Kostuch 7, Luberecka 0, Skubacz 0, Strózik 0.

Sędziowali: Jakub Mroczkowski (Sierpc) i Sebastian Patyk (Warszawa). Kary: MKS Urbis – 14 min; Handball JKS – 8 min. Czerwone kartki: Nurska (52. – gradacja kar) i Strózik (53. – gradacja kar). Widzów: 1500.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/02/2024 23:07
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama