Reklama

Niezwykłe historie przemyskich kamienic: Początki przemyskiej „deweloperki” na ulicy Franciszka Smolki

30/10/2023 17:53

Ulica Franciszka Smolki była niegdyś jedną z najbardziej eleganckich ulic Przemyśla, zamieszkaną przez naszą lokalną elitę intelektualną przełomu XIX i XX w. – profesorów gimnazjalnych, wojskowych i inżynierów. W początkowym okresie swojej historii był to też teren, na którym grasowało kilku – dziś powiedzielibyśmy – „deweloperów” zbijających majątki na szybkim stawianiu i odsprzedawaniu kamienic czynszowych.

Jedną z takich osób był Marceli Pilecki, związany z co najmniej ośmioma budynkami na ulicy Smolki. Z tych ośmiu budynków 5 ma ceglane elewacje. I taką właśnie realizacją Pileckiego jest kamienica Smolki 15.

Już bryła samego budynku jest zaskakująca. Elewacja od strony ulicy wydaje się wąska i przez surowość ceglanego detalu dość powściągliwa w swojej estetyce. Nie kojarzy się z budynkiem luksusowym. Jeśli podejdziemy jednak kilka kroków w kierunku skrzyżowania ze Słowackiego i Łukasińskiego, a następnie się obejrzymy – to okaże się, że kamienica, poza technicznym z natury podwórzem od strony północnej, ma też ogród po stronie południowej! Sam budynek rozbudowany jest bardzo w głąb działki i na ów ogród otwiera się szeregami szerokich okien i balkonów.

Reklama

 

Pokoje „przyklejone” plecami do ściany

Zazwyczaj część budynku znajdująca się w głębi działki nosi nazwę oficyny i przeznaczona jest na mieszkania w niższym standardzie. Zazwyczaj oficyny miały okna wychodzące na ciemne, ciasne podwórza i składały się z jednego rzędu pomieszczeń. Na domiar złego wszystkie te pokoje były przechodnie i „przyklejone” plecami do ściany w granicy działki i do sąsiedniego budynku, a raczej do oficyny sąsiedniego budynku. Ponieważ elewacje podwórkowe na całej długości zajęte były przez galerie komunikacyjne, czyli balkony pełniące funkcję otwartych korytarzy, to te jedyne okna oficyn wychodziły właśnie na galerie i przechodzący mogli sobie spokojnie do mieszkań zerkać.

Reklama

Jednak w kamienicy nr 15 część budynku w głębi działki zajęta jest przez duże mieszkania z przedpokojami i widnymi pokojami od strony ogrodu, kuchnie natomiast umieszczono od strony podwórza. Można by rzec, że część budynku w głębi działki nie była oficyną, lecz raczej skrzydłem kamienicy. W każdym razie słowo „oficyna” nie oddaje wysokiej klasy intencji, z jaką budowano tę część budynku.

Klatka schodowa na drugim piętrze z dobudowanym, żelbetowym biegiem schodów na strych / fot. Natalia Stojak

 

Robocza klatka schodowa dla służby

Piętnastkę wyposażono także w drugą, roboczą klatkę schodową dla służby, a przy wschodnim skraju działki umieszczono na końcu galerii komunikacyjnych suche ubikacje, dostawiając ich bryłę do budynku. Na przełomie wieków XIX i XX pomieszczenia takie znajdowały się poza mieszkaniami – trzeba się do nich było udawać piechotą, po owych nieszczęsnych zewnętrznych galeriach komunikacyjnych. Nawet jeśli było się elitą intelektualną i finansową i była zima, a co za tym idzie mróz.

Reklama

Bardzo czytelny układ funkcjonalny kamienicy zmienił się po II wojnie światowej, kiedy to podzielono mieszkania na mniejsze. Ponieważ w międzyczasie oczekiwania pod względem sanitarnym wzrosły, drugą klatkę schodową zlikwidowano i wykonano w jej miejscu łazienki dla lokatorów. Niestety, jeśli kamienica dysponowała dwiema klatkami schodowymi, to na strych prowadziła jedynie klatka dla służby, a główne schody kończyły się na ostatniej kondygnacji mieszkalnej, tj. drugim piętrze. Jeśli więc zlikwidowano klatkę schodową dla służby, to główną trzeba było na ten strych przedłużyć. Łatwo to zaobserwować w budynku nr 15, gdyż powyżej drugiego piętra biegi schodów nagle robią się żelbetowe. Niestety w procesie tym trzeba się było pozbyć stropu zamykającego główną klatkę schodową od góry, a także przy okazji znajdującej się na nim polichromii. I w ten sposób sztuka raz jeszcze przegrała z prozą życia.

Reklama

Ceglany detal elewacji, często stosowany przez archutekta Marcelego Pileckiego. / fot. Natalia Stojak

Pragmatyczne podejście Pileckiego

Sama główna klatka schodowa ma ciekawy układ: jest trójbiegowa z szeroką duszą otwierającą się trzema arkadami na korytarze kolejnych pięter. Ten sam układ schodów zastosował Marceli Pilecki w kamienicach przy Smolki 7 i 12 , których również był autorem. Wszystkie te budynki architekt wybudował i natychmiast sprzedał. Sam przez jakiś czas mieszkał w willi pod numerem 18, z której to wyprowadził się w 1892 roku. Wynika z tego, że Pilecki, stawiając w ciągu kilku lat siedem budynków przy ulicy Smolki, sam mieszkał w ósmym. Było to podejście dość pragmatyczne.

Reklama

Kamienica nr 15 powstała najprawdopodobniej w 1888 r. a w 1889 została sprzedana. Przez następne lata kilkukrotnie zmieniała właścicieli. Najciekawszym z nich był Lipa Galler. Swoją przygodę jako przedsiębiorca rozpoczął od wżenienia się w firmę produkującą len, nie spoczął jednak na laurach, a interes znacznie rozwinął i ostatecznie przejął.

Po I wojnie rozpoczął produkcję bawełnianej bielizny. Zajmował się też bankowością oraz był współwłaścicielem kopalni gliny przy dzisiejszej ul. Cegielnianej, w miejscu której po wojnie zlokalizowano wysypisko śmieci. Sam również zajmował się budową i sprzedażą kamienic czynszowych, bardzo udzielał się społecznie, a do historii miasta Przemyśl przeszedł jako radny miejski. Niestety II wojny światowej już nie przeżył.

Reklama

dr Natalia Stojak

Jeden z haków na latarnię, które umieszczono w środkowej arkadzie przebicia na klatce schodowej / fot. Natalia Stojak

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama