O życiowych wyborach, współczesnej młodzieży i szkolnej codzienności rozmawiamy z Tomaszem Kubrakiem, nauczycielem historii w Zespole Szkół im. gen. Kustronia w Lubaczowie.

fot.Marcin Materniak
„Nigdy nie postępuj inaczej, niż nauczasz” – słowa Ernsta Weicherta są mottem Tomasza Kubraka, nauczyciela historii w Zespole Szkół im. gen. Józefa Kustronia w Lubaczowie.
Czy zawsze chciał pan być nauczycielem?
– Jak w życiu wielu ludzi, tak i w moim było wiele przypadku. Zawsze lubiłem historię i chciałem ją studiować. Ponieważ do wyboru była archiwistyka albo specjalizacja nauczycielska, a ja siebie nie widziałem jako człowieka, który w archiwach przekłada stare dokumenty, to wybrałem nauczanie.
Myśli pan, że dokonał słusznego wyboru?
– Oczywiście, że tak. Już po pierwszych praktykach studenckich wiedziałem, że chcę pracować z młodzieżą.
Zawsze uczył pan historii?
– Różnie plotły się moje zawodowe losy. Oprócz historii[paywall] uczyłem też muzyki, plastyki, przysposobienia obronnego, wiedzy o społeczeństwie. Obecnie uczę wiedzy o kulturze. Ukończyłem również studia z oligofrenopedagogiki i nabyłem umiejętności pracy z uczniem o specjalnych potrzebach edukacyjnych.
Czy młodzież zmienia się na przestrzeni lat?
– Ktoś kiedyś powiedział, że młodzież jest dokładnie taka, jak czasy, w których żyje. Nastolatek się buntuje. To prawda, że robi czasem nieodpowiedzialne rzeczy, ale takie są prawa młodości. Czy ktoś z nas był inny? Pewnie, że trzeba stawiać uczniom pewne granice, wpajać zasady, ale nauczyciel jest także wychowawcą. Trzeba po prostu lubić swoją pracę i kontakt z młodymi ludźmi. My w Lubaczowie naprawdę nie mamy złej młodzieży.
Czy młodzi chętnie uczą się historii?
– Zauważyłem, że coraz mniej młodzieży interesuje się historią. Nie wiem, z czego to wynika, czy jest to po prostu zmiana pokoleniowa, czy też mają inne rozrywki. Zdarzają się pasjonaci, którzy jakąś wiedzę mają i z nimi, rzecz jasna, pracuje się łatwiej. Jednak narzekać nie mogę, bo młodzi ludzie znają historię i potrafią się jej nauczyć.
Pamięta pan Sposób na Alcybiadesa Edmunda Niziurskiego? Myśli pan, że młodzież ma na pana jakiś sposób?
– To jest tak, że nie tylko my ich obserwujemy i poznajemy, ale oni też mają zmysł badawczy i wszystko wychwytują. Zauważają pewne nawyki i lapsusy językowe, na pewno jakieś sposoby na mnie mają. Ja myślę, że to fajne i miłe, że traktują człowieka familiarnie.
Przynoszą różne artefakty na lekcje, żeby uniknąć pytania czy kartkówki?
– Czasem zdarza się, że uczeń zainteresowany tematem lekcji mówi „proszę pana, ja mam w domu ostrza albo narzędzia kamienne. Wtedy mówię mu, żeby przyniósł i omawiamy, w jaki sposób zostały wykonane. Takie rzeczy zawsze wzbogacają lekcję. Oczywiście zostaje nagrodzony za to, że znalazł, zachował i przyniósł, by podzielić się z klasą. Potem mówię mu „pilnuj tego jak źrenicy oka, bo to cenna rzecz”.
Ma pan swoich ulubionych uczniów?
– Wszystkich traktuję jednakowo, ale to prawda, że zawsze darzę sympatią tych, którzy interesują się historią. Zainteresowanego przedmiotem ucznia nie jest trudno zachęcić do udziału w konkursie czy przygotować do matury, ale największym wyzwaniem jest właśnie obudzić w młodym człowieku pasję i ciekawość.
Jaką pan ma pasję?
– Historia regionalna. Mój ojciec i stryj się nią zajmują, więc i ja jestem genetycznie obciążony.
Uczył pan w różnych szkołach...
– Po studiach podjąłem pracę w Gimnazjum w Baszni Dolnej i Szkole Podstawowej w Baszni Górnej, aż w końcu zacząłem uczyć w Zespole Szkół im. gen. Józefa Kustronia w Lubaczowie. Spotkałem tam wielu mądrych i dobrych ludzi. To, jakim jestem nauczycielem, jest na pewno zasługą środowiska, w jakim przyszło mi realizować swoje życie zawodowe. Miałem wielkie szczęście, że mogłem stawiać pierwsze kroki jako nauczyciel, korzystając z rad i pomocy wspaniałych kolegów.
W swojej pracy kieruje się Pan jakimś mottem?
– Niemiecki pisarz Ernst Weichert napisał kiedyś: „Nigdy nie postępuj inaczej, niż nauczasz” i tego staram się trzymać.
Dziękuję za rozmowę.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze