O ok. 9 procent więcej mieszkańcy Przemyśla zapłacą za ciepło wytworzone przez spółkę PGNiG Termika Energetyka Przemyśl, o ok. 17 procent więcej za ciepło, które sprzedawać im będzie spółka miejska, czyli MPEC. Łącznie więc każdy mieszkaniec miasta, korzystający z usług tych dwóch firm, zapłaci więcej o ok. 26 procent. Jeśli miesięczny rachunek opiewał na kwotę 200 zł, od 1 października br. wynosić będzie ponad 250 zł.
Rozmowa z prezesem PGNiG Termika Energetyka Przemyśl sp. z o.o. Krzysztofem Gigolem.
O ile więcej będą musieli zapłacić mieszkańcy miasta za ciepło, jakie wasza spółka wyprodukuje?
– Nasza obecna kwota za wytworzony gigadżul to 75 złotych i 29 groszy. W niedalekich Ustrzykach Dolnych to 78 złotych. W Bielsku-Białej to 85 złotych, w Ełku 109 złotych, w Pile 300 złotych, ale oni produkują ciepło w oparciu o gaz. Nowa taryfa wynosić będzie niecałe 82 złote. Jeśli chodzi o naszą spółkę, podwyżka będzie w wysokości około 9 procent. To nie jest dużo, zważywszy na wzrost naszych kosztów przy produkcji ciepła.
Ile osób jest zatrudnionych w firmie?
– Czterdzieści sześć osób.
Przeciętny mieszkaniec miasta bardzo często otrzymuje cały plik dokumentów z dokładnymi wyliczeniami, tabelkami, matematycznymi równaniami, z których kompletnie nic nie rozumie. Ma do tego prawo, bo nie musi się na tym znać. Koniec końców w zasadzie nie wie, za co zapłaci więcej. Jest możliwość, aby znacznie prościej wyjaśnić, o ile wzrosną rachunki za ciepło?
– Jeśli statystyczna pani Teresa płaci miesięczny rachunek za ogrzewanie w kwocie 200 złotych, to za wyprodukowane przez nas ciepło zapłaci 10 procent więcej. Czyli mniej więcej o około 20 złotych więcej. Nie wiadomo natomiast, o ile wyższy będzie koszt dystrybucji przez MPEC (już wiadomo – podwyżka wyniesie ok. 17 procent – przyp. aut.).
Jesteście bogatą firmą. Mówię o PGE. Muszą być podwyżki w tak trudnych dla ludzi czasach?
– My też ponosimy koszty, a nie jesteśmy studnią bez dna. Owszem, jako całość, jesteśmy bogatą firmą, ale nie możemy wykładać w nadmiarze pieniędzy na przedsięwzięcia, które są po prostu nierentowne. Musimy dbać o własny interes. Musimy patrzeć na pewne sprawy biznesowo.
Wybudowana elektrociepłownia na gaz miała być lekiem na całe zło. Tymczasem... jeszcze nie ruszyła i prawdopodobnie szybko nie ruszy. Po co ją w takim razie wybudowaliście?
– Decyzję o jej budowie podjęliśmy w innej perspektywie, innej rzeczywistości. Przede wszystkim gaz wówczas był zdecydowanie tańszy. Poza tym ten projekt ma trwać przez wiele lat. Mam nadzieję, że niebawem ta wojna się skończy, bo to ona wywindowała ceny gazu do kosmicznych pułapów. Już widać jakieś światełko w tunelu, bo uruchomiony został projekt Baltic Pipe, mamy gazociąg w Świnoujściu, mamy niezłe kontrakty z Katarem czy Stanami Zjednoczonymi. Za moment będziemy mieć pływający terminal gazowy w Gdańsku. Gazu nam nie zabraknie, ale cena gazu uzależniona jest od giełdy. A wpływ na nią ma właśnie wojna. To naczynia połączone. Być może niebawem ceny spadną. Gdybyśmy chcieli dzisiaj uruchomić naszą elektrociepłownię i dzięki niej produkować ciepło, cena za gigadżul wynosiłaby tyle, ile w Pile, czyli 300 złotych. Wówczas podwyżka dla mieszkańców wyniosłaby około 300 procent.
Dlatego zakupiliście tak wiele węgla?
– Tak. Zmieniliśmy zasady działania. Pierwotnie to właśnie elektrociepłownia miała być podstawą, a my z węglem mieliśmy się włączyć w szczycie produkcji ciepła, czyli zimą. Będzie odwrotnie. My z węglem będziemy podstawą, a elektrociepłownia włączy się tylko wówczas, kiedy nam zabraknie mocy.
Pojawiły się plotki, że chcecie tę elektrociepłownię oddać miastu. Są prawdziwe?
– Nigdy nie było takich planów. Nie po to inwestowaliśmy, aby ją oddawać czy sprzedać. Ani miasto, ani MPEC nie ma takich możliwości finansowych. Jako spółka Energetyka Przemyśl mamy w planach budowę drugiego źródła produkcji ciepła, po drugiej stronie Sanu. Po to, aby poprawić sytuację MPEC-u, który wiele traci na długich przesyłach. Owe źródło będzie w pełni ekologiczne.
Wszystko w porządku, tyle, że jest bardzo wiele takich gospodarstw, spółdzielni, wspólnot, w których dostarczenie ciepła do mieszkań uzależnione jest od prądu. Przecież wiele pracuje w oparciu o pompy ciepła, które z kolei działają w oparciu o energię elektryczną. Jeśli jej nie będzie, tony węgla do niczego się nie przydadzą.
– Zgadza się. Węzły cieplne działają w oparciu o pompy ciepła. Muszę przyznać, że jestem nieco zaniepokojony sytuacją właśnie z energią elektryczną. Bo o ile jesteśmy zabezpieczeni od strony potrzebnego paliwa, o tyle nie jesteśmy w stanie zapewnić, że nie dojdzie do zaniku napięcia. Nasza ciepłownia Zasanie jest na razie bezpieczna, ale wolimy dmuchać na zimne i planujemy zaopatrzyć się w agregaty prądotwórcze. Żyjemy w bardzo trudnych czasach. Nie wyobrażam sobie ataku Rosji na jakikolwiek kraj należący do NATO, ale może na przykład zdarzyć się jakiś sabotaż czy zagubiona rakieta, która trafi gdzieś w linię energetyczną. Wówczas będzie to ogromny problem dla wszystkich.
Może pan coś pozytywnego powiedzieć mieszkańcom miasta?
– Przede wszystkim to, że jeśli ceny gazu wrócą do tych sprzed wojny, uruchomimy elektrociepłownię i opłaty, a co za tym idzie – rachunki będą niższe. Obecnie najważniejsza informacja jest taka, że nie mamy problemów z paliwem. Mamy węgla pod dostatkiem, co w porównaniu z setkami innych polskich producentów ciepła jest ewenementem. Proszę mi wierzyć, wielu jest takich, którzy nie mają czym produkować. W Przemyślu nikt nie zmarznie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.kiedyś mieszkańcy Przemyśla opłacali 2 prezesów z MPEC teraz muszą sfinansować wynagrodzenia ( wysokie) 4 prezesów, więc to chyba oczywiste z czym wiąże się podwyżka.wojna na Ukrainie " to spadła rządzącym z nieba".
kiedyś mieszkańcy Przemyśla opłacali 2 prezesów z MPEC teraz muszą sfinansować wynagrodzenia ( wysokie) 4 prezesów, więc to chyba oczywiste z czym wiąże się podwyżka.wojna na Ukrainie " to spadła rządzącym z nieba".
Jakich czterech? Dwunastu!!!