Od momentu zbrodniczej inwazji Rosji na Ukrainę instytucje monitorujące internet pod kątem fałszywych wiadomości zgłaszają ok. 120 tys. prób dezinformacji dziennie! Tzw. fake newsy sieją panikę, stoją w sprzeczności z prawem do rzetelnej informacji i destabilizują państwo. Taki jest ich cel. Niedawne nocne „patrole” kibiców w Przemyślu to znakomity przykład.
Bardzo dobry materiał na ten temat autorstwa Izabeli Pajdały ukazał się w internetowym wydaniu „Gazety Policyjnej”.
Dezinformacji trudno przeciwdziałać. Jedynym orężem jest świadome, społeczne działanie i opieranie się na rzetelnych wiadomościach. Któż w ostatnim czasie nie zastanawiał się, czy jednak nie zatankować samochodu do pełna i może jeszcze do kilku kanistrów, bo zabraknie benzyny lub jej cena podskoczy w ciągu paru godzin tak bardzo, że mało kogo będzie na nią stać? Albo sytuacja podczas pandemii Covid-19, gdy pojawiało się mnóstwo irracjonalnych informacji, wręcz zaprzeczających naszej wiedzy ze szkoły podstawowej. A mimo to wiadomości o czipowaniu ludzi za pomocą szczepionki czy powodowaniu przez nią bezpłodności roznosiły się błyskawicznie[paywall]. „(...) I jeszcze jeden, niedawny przykład pokazujący dobrze pułapkę tzw. bańki informacyjnej, czyli korzystania z niewielu źródeł wiadomości, często o niskiej renomie. Chodzi o nocne „patrole” kibiców w Przemyślu. „Patrole” były w istocie przemocową nagonką na uchodźców o ciemniejszej karnacji, którzy to mieli gwałcić kobiety” – czytamy we wspomnianym materiale.
Jak napisała I. Pajdała, w publicznym obiegu dezinformacja kojarzona jest z Rosją. Termin dezinformacja też pochodzi z języka rosyjskiego i został utworzony w połowie XIX w. jako określenie wprowadzenia w błąd dla taktycznych i strategicznych korzyści: wizerunkowych, politycznych, finansowych i militarnych. Po II wojnie światowej Józef Stalin chciał, by tego terminu nie kojarzono z językiem rosyjskim. Wywiady krajów bloku wschodniego otrzymały więc zadanie rozpowszechniania plotki, że dezinformacja pochodzi z języka francuskiego.
Elementy dezinformacji totalnej możemy dzisiaj obserwować w internecie, który przez globalny dostęp pozwala na sianie jej na skalę masową. Do tego stopnia, że zaczynamy się gubić w tym, co jest dezinformacją, fake newsem, co czystą propagandą, co postprawdą, a co prawdziwą informacją. Cechą internetu jest ogólny brak nadzoru. Można więc tu z łatwością dokonywać fabrykowania fałszywych informacji.
Za ogólną definicję pojęcia dezinformacji przyjmuje się, że jest ona działaniem celowym, zmierzającym do wywołania zmian w świadomości odbiorców, zmian postaw wobec zjawisk oraz wywoływania określonej reakcji społecznej, gospodarczej czy politycznej. Dezinformacja może destabilizować sytuację w państwie, wywierać destrukcyjny wpływ na jego struktury administracyjne i decyzyjne oraz podważać podstawy społeczne, ekonomiczne i kulturowe.
„(...) Weźmy dla przykładu Facebooka, podczas korzystania z którego generujemy lajki, komentarze i kliknięcia. Algorytm zaraz proponuje nam treści, opierając się na tej wiedzy tak, aby z jak największym prawdopodobieństwem okazały się dla nas interesujące. Treści te mogą być dobierane zarówno ze względu na płeć, wiek czy miejsce zamieszkania, ale też ze względu na cechy osobowości, poglądy polityczne, orientację seksualną czy stan zdrowia, które można wywnioskować na podstawie świadomie udostępnianych informacji oraz z ogromu cyfrowych śladów zapamiętywanych z każdym ruchem myszki. Dlatego szukając danych na określony temat, nie każdy otrzyma te same informacje. Wydaje nam się, że korzystamy z globalnych zasobów informacyjnych, a tak naprawdę zostaliśmy zamknięci w bańce, która filtruje nam wiadomości. W tym zapętleniu łatwiej docierają do nas treści, które mają za zadanie dezinformację, i które często puszczamy dalej w obieg (...)” – napisała autorka materiału.
W celu przeciwstawienia się trwającym kampaniom dezinformacyjnym, prowadzonym przez Rosję w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych (ESDZ) została powołana grupa zadaniowa East StratCom, która we współpracy z odpowiednimi służbami koncentruje się na informowaniu o strategiach politycznych UE wobec jej wschodniego sąsiada. Celem grupy jest zwiększenie zdolności do prognozowania i upowszechniania wiedzy na temat prorosyjskich akcji dezinformacyjnych. Działania grupy StratCom zostały również włączone do głównych obszarów działań NATO. Z kolei w 2018 r. Komisja Europejska powołała do życia Grupę wysokiego szczebla ds. fałszywych wiadomości i dezinformacji w internecie (HLEG). W Polsce w sferze nauk o bezpieczeństwie został opracowany i wprowadzony w 2020 r. natowski standard kształcenia w dziedzinie komunikacji strategicznej (STANAG ASCP-01), realizowany w ramach prowadzonych kursów w Akademickim Centrum Komunikacji Strategicznej Akademii Sztuki Wojennej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze