– Nowi lekarze, nowy sprzęt, niewykonywane dotąd zabiegi – tak opisuje oddział okulistyczny szpitala wojewódzkiego dyrektor tej placówki Piotr Ciompa. Nie oznacza to jednak, że wszystko odbywa się bez trudności. – Zwalczymy je – zapowiada dyrektor.
W połowie 2016 r. na okulistyce zaszły poważne zmiany. Po kilku latach prowadzenia oddziału przez prywatną spółkę, powrócił on pod pełne władanie szpitala. – Po roku możemy powiedzieć, że okulistyka wyszła na prostą. W praktyce stworzyliśmy nowy oddział. Wyposażyliśmy go w najnowocześniejszą w swojej kategorii aparaturę na Podkarpaciu. Obok przemyskich lekarzy, pojawili się okuliści z Zamościa i Lublina – mówi dyrektor szpitala Piotr Ciompa.
– Zaczęliśmy wykonywać zabiegi, których wcześniej nie było w publicznych placówkach[paywall] i to nie tylko w Przemyślu, ale i na Podkarpaciu. U nas jest też krótszy czas oczekiwania, na przykład na operację zaćmy w Krośnie czeka się dwa lata, a u nas do trzech miesięcy – dodaje.
Jak zaznacza, jednocześnie wynik ekonomiczny jest lepszy niż rok wcześniej. W pierwszym kwartale 2016 r. okulistyka była 23 tys. zł na plusie. Pierwszy kwartał 2017 r. zamknął się bilansem dodatnim 46 tys. zł. Zwiększyła się też liczba pacjentów. W pierwszych trzech miesiącach 2016 r. było ich 320, w bieżącym – 376. – Tendencja jest wzrostowa – zaznacza dyrektor.
Nie oznacza to, że okulistyce nie brakuje trudności. Główną jest pełne obsadzenie dyżurów nocnych. – Robimy to, co robi 90 procent oddziałów okulistycznych w Polsce, czyli dyżury pełnią lekarze innych specjalizacji, którzy przeszli odpowiednie przeszkolenie. Wynika to z ogromnego deficytu w zawodzie okulistów – tłumaczy P. Ciompa.
Zanim rozpoczął się proces reformowania szpitalnej okulistyki, pojawiały się obawy, że zabraknie lekarzy, którzy będą mogli pomóc pacjentowi w godzinach nocnych. Okazały się uzasadnione. Jeden z takich przypadków opisywaliśmy w październiku na łamach Życia Podkarpackiego.
– Takie przypadki zdarzają się bardzo rzadko, ale czasem występują – nie ukrywa dyrektor. Ale jak zaznacza, wcześniej również się zdarzały. – Jesteśmy w trakcie pozyskiwania nowych okulistów. NFZ oczekuje, że będziemy mieć okulistę na oddziale całą dobę. Kwestią czasu jest, kiedy się to stanie – zapowiada
W ciągu roku na oddziale pojawiło się kilka nowych urządzeń. Pierwszym z zakupionych był aparat OCT do optycznej koherentnej tomografii siatkówki. – Umożliwia precyzyjną diagnostykę tylnego odcinka oka. Chodzi głównie o obszar plamki. Dzięki temu jesteśmy w stanie prowadzić program lekowy dla pacjentów chorych na starcze zwyrodnienie plamki żółtej. W przyszłości będziemy mogli również realizować program dla pacjentów z cukrzycowym obrzękiem plamki – mówi lek. med. Ewa Teresińska, kierownik oddziału okulistyki.
Niezbędny do prowadzenia wspomnianego programu był zakup funduskamery – urządzenia, które służy do wykonywania zdjęć tylnego odcinka oka oraz angiografii z użyciem środka kontrastowego.
Ostatnio został zakupiony laser LST, który pomaga w leczeniu chorych na jaskrę. Jest niezwykle pomocny m.in. w przypadku ostrego ataku jaskry, kiedy pojawia się bardzo silny ból oka i wzrost ciśnienia wewnątrzgałkowego, co może skutkować bezpowrotną utratą widzenia.
Od października w przemyskim szpitalu wykonuje się także witrektomię. Często są to zabiegi ratujące przed utratą wzroku. Jednym z głównych wskazań do ich pilnego wykonania jest odwarstwienie siatkówki. Witrektomia wykonywana jest również przy innych chorobach oka, np. gdy pojawia się błona przedsiatkówkowa, a pacjent dostrzega krzywienie obrazu i ma trudności w czytaniu. Kolejne wskazania to: krwotok do ciała szklistego, otwór w plamce żółtej, obrzęk plamki żółtej w przebiegu retinopatii cukrzycowej lub zakrzepu żyły środkowej siatkówki, zapalenia wnętrza gałki ocznej, czy powikłania po innych zabiegach.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Szkoda tylko, ze lekarzy na oddziale brak. Przyjechałam ostatnio po godzinie 16 z 6-letnim dzieckiem, które doznało urazu oka w przedszkolu, na izbie przyjęć usłyszałam, ze o tej godzinie nie ma już okulisty w związku z tym zostaliśmy skierowani do chirurga dziecięcego. Na oddziale chirurg powiedział, ze nas nie przyjmie bo nie jest okulistą i żebyśmy poszli na skargę do dyrektora. Z zapłakanym dzieckiem i bolącym okiem wróciłam na izbę przyjęć z pytaniem co mam dalej robić, usłyszałam ze mogę sobie pojechać do Rzeszowa lub wypiszą mi skierowanie na jutro rano do poradni okulistycznej. Kiedy stwierdziłam, ze ta cała sytuacja jest żenująca i nadaje się do gazety, uśmiechnięty personel SOR-u stwierdził, ze niedawno podobny przypadek był opisany w "Życiu podkarpackim" ale nic się nie zmieniło od tego czasu. Zgodnie z sugestią personelu poprosiłam o skierowanie do poradni okulistycznej, która rzekomo miała być czynna od godziny 7:00 w dniu następnym.Rozbawiony personel SOR-u zapewnial mnie także, ze otrzymam L-4 na dziecko bo przecież zamiast do pracy musiałam jechać zaraz rano do szpitala. W dniu następnym, o godzinie 7:00 stawiałam się z dzieckiem i ze skierowaniem w poradni okulistycznej i potocznie mówiąc "pocałowałem klamkę" gdyż okazało się, ze w czwartki poradnia jest nieczynna. Zeszłam na SOR gdzie ten sam personel, który przyjmował mnie dzień wcześniej i wypisywał skierowanie jeszcze nie zakończył dyżuru i poprosiłam o skierowanie mnie do osoby, u której mogę złożyć skargę, gdyż dla mnie ta cała sytuacja była niedorzeczna pomijając już to, ze dziecko prawie nie widziało na oko. Wówczas dopiero zainteresowano się cała sytuacją i skierowano nas na oddział okulistyki. Jak dla mnie jest to kompletny brak organizacji, bałagan i sytuacja której nie życzę nikomu. Z perspektywy czasu myślę, że nadaje się to nie na artykuł do gazety, a jako sprawa dla prokuratury.
A ja jestem zadowolony, profesjonalna obsluga i sprzet!
3 ci stopien w sieci szpitali a nie ma okulisty na dyzurze ani nawet pod telefonem - wstyd!
Skąd wiesz ? Byłeś , pytałeś , jesteś specjalistą okulistyki? No to o co ci chodzi .Klasyczny przykład polskiego warcholstwa. Skoro pisza o markowym nowym sprzęcie , to prawdopodobnie tak jest . Przecież to są sprzęty dość duże i nie da się ukryć , zresztą po co?
"Zgodnie z sugestią personelu poprosiłam o skierowanie do poradni okulistycznej, która rzekomo miała być czynna od godziny 7:00 w dniu następnym.Rozbawiony personel SOR-u zapewnial mnie także, ze otrzymam L-4 na dziecko bo przecież zamiast do pracy musiałam jechać zaraz rano do szpitala"Nie wiem jaka jest prawda , ale nie sądzę ,żeby sie ktoś w takiej sytuacji śmiał. PO prostu , Polacy - mimo ,ze sam nim jestem - to kłótliwa rasa od wieków. Obecnie to też widać na ulicach , jedni na drugich naskakują.
a mnie interesuje WYNIK FINANSOWY (!), w który wątpię, skoro jest to topowy dla p. Ciompy oddział i zatrudnia takie sławy polskiej okulistyki, to proszę pochwalić się sukcesami ekonomicznymi.A propos - lubię ładne nogi u kobiet, ale ich demonstracja w miejscu pracy (szpitalu !!!!) i w tym stylu przez panią kierownik stosowna? Po zabiegu , jeśli przejrzę na oczy ocenię ( oczywiście nogi), bo wynik finansowy jest tajemnicą firmy, a szpital jest bankrutem
Zapraszamy do redakcji. Chętnie sytuacje opiszemy.
Zaraz, zaraz przywódca zadowolony? Więc........ ? Się czepiają wszyscy, dlaczego?
Jedynie PRZYWÓDCA zadowolony, czy to nie zastanawia??? i tylko sam siebie chwali , nikt więcej, jeśli już to ci , których kupił za kasę, więc......?
pacjenci nadal omijają ten oddział, leczą sie jak do tej pory w Krośnie. Rzeszowie, Lublinie i mało komu jak ,, mamie" chce się opisywać przepychanki i toczone walki z personelem, szkoda zdrowia,
Jak jeździć po rondzie turbinowym?tak jak leczyć się na okulistyce
Doktorze Witkiewicz swoją odpowiedzią w ,,Życiu" udowodniłeś jakie bzdury wypisuje po gazetach Ciompa, szacun !
Kłamstwo ,brak dyżurów lekarzy , z SORU kierują do Krosna albo Rzeszowa .
Jedna, wielka ściema!!!
Szkoda tylko, ze lekarzy na oddziale brak. Przyjechałam ostatnio po godzinie 16 z 6-letnim dzieckiem, które doznało urazu oka w przedszkolu, na izbie przyjęć usłyszałam, ze o tej godzinie nie ma już okulisty w związku z tym zostaliśmy skierowani do chirurga dziecięcego. Na oddziale chirurg powiedział, ze nas nie przyjmie bo nie jest okulistą i żebyśmy poszli na skargę do dyrektora. Z zapłakanym dzieckiem i bolącym okiem wróciłam na izbę przyjęć z pytaniem co mam dalej robić, usłyszałam ze mogę sobie pojechać do Rzeszowa lub wypiszą mi skierowanie na jutro rano do poradni okulistycznej. Kiedy stwierdziłam, ze ta cała sytuacja jest żenująca i nadaje się do gazety, uśmiechnięty personel SOR-u stwierdził, ze niedawno podobny przypadek był opisany w "Życiu podkarpackim" ale nic się nie zmieniło od tego czasu. Zgodnie z sugestią personelu poprosiłam o skierowanie do poradni okulistycznej, która rzekomo miała być czynna od godziny 7:00 w dniu następnym.Rozbawiony personel SOR-u zapewnial mnie także, ze otrzymam L-4 na dziecko bo przecież zamiast do pracy musiałam jechać zaraz rano do szpitala. W dniu następnym, o godzinie 7:00 stawiałam się z dzieckiem i ze skierowaniem w poradni okulistycznej i potocznie mówiąc "pocałowałem klamkę" gdyż okazało się, ze w czwartki poradnia jest nieczynna. Zeszłam na SOR gdzie ten sam personel, który przyjmował mnie dzień wcześniej i wypisywał skierowanie jeszcze nie zakończył dyżuru i poprosiłam o skierowanie mnie do osoby, u której mogę złożyć skargę, gdyż dla mnie ta cała sytuacja była niedorzeczna pomijając już to, ze dziecko prawie nie widziało na oko. Wówczas dopiero zainteresowano się cała sytuacją i skierowano nas na oddział okulistyki. Jak dla mnie jest to kompletny brak organizacji, bałagan i sytuacja której nie życzę nikomu. Z perspektywy czasu myślę, że nadaje się to nie na artykuł do gazety, a jako sprawa dla prokuratury.
A ja jestem zadowolony, profesjonalna obsluga i sprzet!