„Myśl pozytywnie!” – to jedno z najczęściej powtarzanych zaleceń. Przez lata traktowano je raczej jako hasło motywacyjne niż realną wskazówkę zdrowotną. Tymczasem coraz więcej badań pokazuje, że sposób myślenia może mieć konkretny wpływ na organizm – także w dłuższej perspektywie.
Czy optymizm może wpływać na ryzyko chorób? W badaniach prowadzonych w USA, m.in. na Harvardzie i w Bostonie, obserwowano uczestników przez wiele lat, analizując ich styl myślenia i stan zdrowia. Wyniki wskazują, że osoby o bardziej optymistycznym nastawieniu rzadziej chorują na choroby serca i mają niższe ryzyko przedwczesnej śmierci. Podobne wnioski pojawiają się w badaniach dotyczących starzenia się mózgu. W niektórych analizach zauważono, że wyższy poziom optymizmu może wiązać się z mniejszym ryzykiem zaburzeń poznawczych, w tym chorób neurodegeneracyjnych, takich jak choroba Alzheimera. Naukowcy podkreślają jednak, że jest to zależność statystyczna, a nie prosta relacja przyczynowo-skutkowa.
Mechanizm nie sprowadza się do „pozytywnego myślenia” w potocznym sensie. Kluczową rolę odgrywa stres. Osoby bardziej optymistyczne zwykle lepiej radzą sobie z trudnymi sytuacjami, rzadziej popadają w długotrwałe napięcie i szybciej wracają do równowagi. Przewlekły stres wpływa m.in. na układ krążenia, poziom cukru we krwi i procesy zapalne. Z czasem może to zwiększać ryzyko wielu chorób cywilizacyjnych. Optymizm działa więc pośrednio – poprzez sposób reagowania na codzienne wyzwania.
Badania pokazują także, że osoby o bardziej pozytywnym nastawieniu częściej podejmują zachowania sprzyjające zdrowiu. Są bardziej skłonne do aktywności fizycznej, rzadziej sięgają po używki i częściej przestrzegają zaleceń lekarskich. To właśnie ten „styl życia” w dużej mierze tłumaczy, dlaczego optymizm wiąże się z lepszym stanem zdrowia. Nie chodzi więc o samo myślenie, lecz o to, jak przekłada się ono na codzienne decyzje.
Psychologowie podkreślają, że optymizm nie jest cechą „daną raz na zawsze”. W pewnym stopniu można go kształtować – np. poprzez świadome zwracanie uwagi na pozytywne aspekty sytuacji czy realistyczne planowanie działań zamiast zamartwiania się. Nie oznacza to ignorowania problemów. Chodzi raczej o sposób ich interpretowania – czy traktujemy je jako sytuacje bez wyjścia, czy jako wyzwania, na które mamy choć częściowy wpływ.
Optymizm sam w sobie nie chroni przed chorobami. Nie zastąpi zdrowej diety, ruchu czy profilaktyki. Może jednak być jednym z czynników, które wspierają organizm w dłuższej perspektywie. Z punktu widzenia zdrowia to nie tyle „pozytywne myślenie”, ile sposób radzenia sobie z codziennością. A ten – jak pokazują badania – ma znaczenie większe, niż jeszcze niedawno sądzono.
AM
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze