Reklama

„Ostatni rejs kapitana Jaskuły” – nowa książka Mieczysława Nyczka już w księgarniach

23/01/2022 09:27

Prawie 40 lat od napisania „Nad Jaskułowym gniazdem” redaktor Mieczysław Nyczek wydał kolejną książkę: „Ostatni rejs kapitana Jaskuły.” Od 13 stycznia br. można ją nabyć w księgarni Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej (wydawcy książki) oraz w księgarniach „Libera”.


Jedno z ostatnich zdjęć redaktora Mieczysława Nyczka z kapitanem Henrykiem Jaskułą. Przemyśl, DPS, 2020 r.

Od lat – pół żartem pół serio – Mieczysław Nyczek dawał do zrozumienia: moje archiwa pękają w szwach od bezcennych materiałów o kapitanie Henryku Jaskule, szczególnie od niepublikowanych wcześniej zdjęć.

Z wrodzonym wdziękiem opinię tę potwierdzała Justyna Woś-Nyczek, współautorka ich pierwszej wspólnej książki „Nad Jaskułowym gniazdem”.

– Mietek ma najlepiej udokumentowaną biografię zarówno sportową, jak i rodzinną kapitana Jaskuły – mówiła podczas licznych, mniej lub bardziej oficjalnych spotkań dotyczących Kapitana.

Reklama

Nyczek skrzętnie uzupełniał Jaskułowe archiwum od października 1969, gdy[paywall] jako dziennikarz „Nowin Rzeszowskich” pierwszy zrelacjonował sukces żeglarski kapitana Jaskuły, podczas VII Etapowych Regat o Puchar Miast.


Startując w Świnoujściu na jachcie „Karaka”, Jaskuła zaokrętował swoje dwie córki: 17-letnią Lidię (wówczas już sternika jachtowego) i 12-letnią Aleksandrę, najmłodszą adeptkę żeglarstwa. W takim składzie wygrali regaty.

Jaskuła w swojej książce „Non stop dookoła świata” przyznaje, że podczas tej pierwszej rozmowy nieopatrznie zwierzył się Nyczkowi z planów samotnego rejsu. „Ku mojej rozpaczy (a teraz wdzięczności) opublikował to w numerze z 26 października, pod tytułem: „Czy spełnią się marzenia kapitana Jaskuły?”.

Jest to pierwszy ślad moich planów, a Mietek Nyczek uważa się za tego, który mnie „odkrył” – można w niej przeczytać.

Reklama

Po prawie 53 latach od tamtej rozmowy i prawie 40 latach od napisania „Nad Jaskułowym gniazdem” redaktor Mieczysław Nyczek wydał kolejną książkę pod znamiennym tytułem: „Ostatni rejs kapitana Jaskuły.”

Od 13 stycznia br. można ją nabyć w księgarni Muzeum narodowego Ziemi Przemyskiej (wydawcy książki) oraz w księgarniach „Libera”.

Historia pewnej znajomości

„Ostatni rejs kapitana Jaskuły” rozpoczyna Justyna Woś-Nyczek rozdziałem „Moje trzy grosze”. Na dwóch stronach opisała swoją historię znajomości z Kapitanem od pierwszego spotkania w 1971.

Zarysowała główny temat książki i kilka najważniejszych – jej zdaniem – cech charakteru wielkiego żeglarza. Ujmowała ją pozorna szorstkość Kapitana, pod którą skrywał wrażliwą osobowość.

„Oszczędny w słowach, zasadniczy i irytująco precyzyjny racjonalista. Nie każdego i nie od razu dopuszczał do świata swych emocji i marzeń” – wspomina Woś-Nyczek. Tyle od pani Justyny.

Następne 100 stron to już osobisty, indywidualny rejs kapitana Henryka Jaskuły i Mieczysława Nyczka. Kapitan wpuścił Nyczka na pokład, do swojego świata emocji i marzeń. W rozdziale „Historia naszej znajomości” Nyczek cytuje Jaskułę: „W liście z 16 lipca 2016 roku Jaskuła obwieścił wprost: Mietka mam za członka rodziny; jest mi bratem”.

Reklama

Miał być mocny akcent i był

Nyczek planował wydać książkę wcześniej, w czterdziestą rocznicę ukończenia rejsu samotnego żeglarza. W lutym 2020, na XXX sesji rady miejskiej radni na okoliczność okrągłej rocznicy podjęli uchwałę o ustanowieniu 2020 Rokiem Kapitana Henryka Jaskuły.

Książka miała być mocnym akcentem, wieńczącym liczne okolicznościowe wydarzenia w Przemyślu poświęcone kapitanowi. Niestety najważniejszym wydarzeniem okazała się najpierw pandemia koronawirusa, która zastała kapitana Jaskułę w przemyskim DPS, a następnie śmierć wielkiego samotnika.

Datę wydania redaktor Nyczek przeniósł w bliżej nieokreśloną przyszłość. Lektura „Ostatniego rejsu kapitana Jaskuły” tłumaczy, dlaczego. To, co wydarzyło się w życiu kapitana Henryka Jaskuły między październikiem 2019 a majem 2020, prawdopodobnie całkowicie zaburzyło pierwotny pomysł na nową książkę o nim.

Najpierw dwukrotny pobyt Jaskuły na kardiologii w szpitalu na Monte Cassino, przerwany krótkim powrotem do ukochanego pokoju w willi przy ulicy Drużbackiej 2. Potem pobyt w Szpitalu Psychiatrycznym w Żurawicy, by na koniec zakotwiczyć w DPS.

Tam zastał Kapitana całkowity zakaz odwiedzin rodziny i przyjaciół. Żeglarzem opiekował się oddany mu personel. W DPS zmarł tak, jak żeglował – samotnie –14 maja 2020 r. w wieku 96 lat.

Reklama

W cieniu męża

Rozdział o tym tytule otwiera promiennie uśmiechnięta żona Henryka Jaskuły – Zofia. Czule nazywana przez męża Zońką. Pogodną historię ich studenckiej miłości, małżeństwa, narodzin córek Lidii i Aleksandry kończą gorzkie refleksje.

Po śmierci Zofii w 2007, Jaskuła przesyła Nyczkowi maila:

„Teraz na mnie kolej…Za nic nie chciałbym chorować obłożnie, leżeć miesiącami, męczyć się. Kto wie, czy w takiej sytuacji nie wybrałbym autoeutanazji, skoro eutanazja jest zakazana w naszej katolickiej kulturze…”.

Słowa te nabiorą szczególnego znaczenia w listopadzie 2019, gdy w Przemyślu lotem błyskawicy rozejdzie się wiadomość o pobycie kapitana w szpitalu na Monte, a potem w Szpitalu Psychiatrycznym w Żurawicy.

Nyczek cytuje e-maila córki kapitana, Lidii Morawskiej – wybitnego naukowca, uznanej w świecie specjalistki od nanocząsteczek. Przypomina w nim ojcu o obowiązku, jaki ma każdy kapitan, w szczególności taki jak on: z jachtu się nie wyskakuje do wody. Jacht trzeba doprowadzić do portu.

Ojciec posłuchał córki, a tym samym uciął spekulacje. Gdy po opanowaniu najbardziej trudnych chwil Nyczek podpytywał w DPS Kapitana o przyczyny pobytu w szpitalu, usłyszał:

– Czy musisz mi to, kurwa, przypominać? Jak się ma prawie setkę na karku, nawet najbardziej doświadczonemu żeglarzowi mogą zdarzyć się wywrotki lub półwywrotki – dodaje Nyczek.

Reklama

Pogrzebu nie będzie

Po śmierci kapitana Henryka Jaskuły do Nyczka rozdzwoniły się telefony. Na pytanie, kiedy pogrzeb, odpowiadał: – Pogrzebu nie będzie.

Konsternacja. Z trudem skrywane zdziwienie. Mietek chyba za bardzo się przejął. Najbardziej wtajemniczeni już wiedzieli. W rozdziale Memento Mori czytamy:

„Jaskuła najbardziej zadziwił nas, ujawniając, że jego pogrzeb odbędzie się z około trzyletnim poślizgiem, ponieważ podjął decyzję o ofiarowaniu swojego ciała nauce, a konkretnie Katedrze Anatomii Człowieka Uniwersytety Medycznego w Lublinie. Zapisałem moje ciało uniwersytetowi, który narzekał na brak zwłok do ćwiczeń z anatomii – uzasadnił swoją decyzję.”

Reklama

Do wtajemniczonej samozwańczej grupy wsparcia, zaakceptowanej przez Kapitana, należeli – oprócz córki Lidii i Nyczków – przyjaciele rodziny: Urszula Wojnar, Wojciech Pieprzny, Henryk Worobiec. Trwali przy Kapitanie w najtrudniejszych chwilach, do końca udzielając mu niezbędnej pomocy we wszystkim.

Pogrzeb jednak się odbędzie. Urna z prochami być może jeszcze w tym roku wróci do Przemyśla i spocznie na zasańskim cmentarzu, obok żony Zofii. Tym samym definitywnie domknie się historia przyjaźni kapitana Henryka Jaskuły i redaktora Mieczysława Nyczka.

Reklama

Hasta manana

„Ostatni rejs kapitana Jaskuły” – to świetnie skomponowany reportaż o wielkim sportowcu, o niebotycznym wyczynie, którego jak dotychczas nie powtórzył żaden Polak. To skrupulatny zapis wielkiej fascynacji morzem, żeglarstwem, Tatrami, literaturą. Wreszcie ludźmi, dzielącymi Jaskułowe pasje.

Na kartach pojawia się wiele osób, wiele unikalnych zdjęć. Ciepły humor, anegdota przeplata się ze wspomnieniami o rejsie. Ale druga książka Nyczka o kapitanie Jaskule przynosi coś nowego. Pokazuje samotnego żeglarza w najbardziej ekstremalnym doświadczeniu, czyli w czasie odchodzenia.

Zderzenie herosa z pierwszych stron gazet, celebryty telewizyjnego, autora książek, bożyszczy tłumów, Honorowego Obywatela Przemyśla, któremu wdzięczni mieszkańcy być może wystawią pomnik, z całkowicie bezbronnym człowiekiem, nie mogącym pogodzić się z własnym przemijaniem, nadaje książce Nyczka bardzo głębokiego wymiaru.

Poznajmy Jaskułę z krwi i kości, prawdziwego. Tytana z ludzkimi przywarami, przyzwyczajeniami, słabościami. W e-mailu wysłanym z Brisbane (Australia) profesor Lidia Morawska dzień po śmierci ojca napisała:

„Kończę, powstrzymując łzy, bo Jim mnie prosił, bym nie płakała, jak umrze, jako że po śmierci nie ma już cierpienia. Ściskam Was mocno”.

Lubiłeś, Kapitanie, tę argentyńską piosenkę, więc Hasta manana, do jutra!

Reklama


Od 13 stycznia br. „Ostatni rejs kapitana Jaskuły” można nabyć w księgarni Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, które – dzięki staraniom dyrektora MNZP Jana Jarosza – jest wydawcą książki. Publikacja do nabycia także w księgarniach „Libera”.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama