W ubiegłym miesiącu w miastach wojewódzkich (między innymi na rzeszowskich bulwarach) pojawiły się instalacje nazwane patriotycznymi ławeczkami. Prawie czterometrowa przestrzenna konstrukcja w rodzaju wiaty ze sklejki w kształcie stylizowanych granic Polski zaznaczonych biało-czerwonym kolorem. Wewnątrz
Wewnątrz na podeście umieszczono zwyczajną ławkę, taką, jakich wiele stoi na ulicach miast, dodatkowo zabezpieczoną łańcuchami. Ławka jest umieszczona na granatowym postumencie, na który prowadzą metalowe schodki z poręczą.
„Patriotyczne ławeczki” są częścią kampanii, która ma promować Polskę i polskie inwestycje wspierane przez należący do Skarbu Państwa Bank Gospodarstwa Krajowego. Koszt jednej „patriotycznej ławki” to sto tysięcy złotych, razy szesnaście – to milion sześćset złotych.
Wewnątrz instalacji w widocznym miejscu umieszczono piętnastopunktowy regulamin i instrukcję korzystania z „patriotycznej ławeczki”. Istne kuriozum, które nakazuje osobom oczekującym na skorzystanie z tego miejsca do rekreacji i wypoczynku stać w półtorametrowej odległości od schodków.
Na ławce wolno tylko siedzieć, trzymając się łańcuchów i nie wolno mieć ze sobą zwierząt ani urządzeń nagłaśniających. Na ławce mogą przebywać maksymalnie trzy osoby, przy czym łączne obciążenie nie może przekroczyć 225 kilogramów, a dzieci do dwunastego roku życia mogą przebywać tam tylko pod opieką dorosłych. Standardowo zakazano też spożywania na tej ławce alkoholu i palenia tytoniu, a także papierosów elektronicznych.
W przypadku nieprzestrzegania regulaminu i instrukcji użytkowania osoby korzystające z ławki mogą zostać poproszone o bezwzględne opuszczenie instalacji. W przeciwnym razie wobec tych osób mogą też zostać wyciągnięte konsekwencje na gruncie obowiązujących przepisów prawa.
Pierwsze wrześniowe ulewy obnażyły technologiczne defekty owej konstrukcji. Granice ze sklejki trochę się wypaczyły, a narodowe barwy spłynęły albo wyblakły i całość jest bardziej żałosna niż patriotyczna.
Nie udało mi się dowiedzieć, kim jest osoba, która zaprojektowała ten patriotyczny gniot, ale podejrzewam, że chyba nie oglądała ona kultowego „Misia” Barei i Tyma, w którym to pojawia się fraza „To jest miś na skalę naszych możliwości”, a może autor (cytując Dodę) „był naprany i ujarany jakimś ziołem”.
Zresztą mniejsza o autora, po prostu „patriotyczna ławeczka” naprawdę jest na skalę naszych możliwości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.BAREJA W CZYSTEJ POSTACI JAK MIŚ, BO TAKA JEST PARTYJNA TRADYCJA.
BAREJA W CZYSTEJ POSTACI JAK MIŚ, BO TAKA JEST PARTYJNA TRADYCJA.