Łukasz M. Dziągwa nie jest już prezesem Miejskiego Zakładu Komunikacji sp. z o.o. w Przemyślu. Decyzją Rady Nadzorczej tej miejskiej spółki, której przewodniczy Marek Mazur, został odwołany ze stanowiska. Pełniącym obowiązki prezesa został ponownie… sekretarz miasta Przemyśla Dariusz Łapa. To piąty w obecnej kadencji prezes tej spółki, w której cały czas nic się nie zmienia. Sytuacja jest fatalna.
Za kadencji obecnych władz miasta prezesi tej miejskiej spółki zmieniają się jak rękawiczki. Wyliczmy kolejno: Alicja Chuchra (złożyła wypowiedzenie), Leszek Radoń (zrezygnował z funkcji), Dariusz Łapa (pełniący obowiązki), Łukasz M. Dziągwa (odwołany ze stanowiska), wreszcie ponownie Dariusz Łapa (pełniący obowiązki). Problem w tym, że zmiany na tym stanowisku nic nie wnoszą.
Był początek maja 2020 r., kiedy niemal równocześnie ze[paywall] złożeniem rezygnacji przez L. Radonia ze stanowiska prezesa spółki do zmian doszło w Radzie Nadzorczej MZK sp. z o.o., a dokonał ich prezydent miasta Wojciech Bakun.
Z funkcji przewodniczącego odwołał Marka Mazura (został zastępcą). Nowym przewodniczącym został Łukasz M. Dziągwa. Taki stan rzeczy trwał do 26 czerwca tegoż roku. Wówczas Ł. Dziągwa został odwołany z rady przez prezydenta W. Bakuna. Na fotel przewodniczącego wrócił M. Mazur.
Rada nadzorcza w składzie: M. Mazur, A. Seredyński i W. Cap powołała na stanowisko prezesa spółki… właśnie Ł. Dziągwę. Ten funkcję objął 1 lipca 2020 r. Trochę to skomplikowane, ale – jeśli chodzi o tę miejską spółkę – nic nie jest proste.
Na stanowisko prezesa, po rezygnacji L. Radonia, mógł zostać ogłoszony konkurs, ale nie musiał. Prezesa może wszak powołać rada nadzorcza i tak zrobiła.
Łukasz Dziągwa miał wówczas 47 lat. Skończył archeologię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pochodził z Rzeszowa, pracował w firmach związanych z transportem miejskim.
W styczniu 2018 r. został zwolniony przez nieżyjącego już prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca z funkcji wicedyrektora rzeszowskiego Zakładu Transportu Miejskiego. Po tym fakcie stał się szeregowym pracownikiem tegoż zakładu.
Przebywając na rocznym urlopie bezpłatnym, został prezesem MZK sp. z o.o. w Przemyślu, podpisując tzw. kontrakt menedżerski.
Nim doszło to tych bardzo zawiłych działań, w okresie od 13 maja br. do 30 czerwca 2020 r., obowiązki szefa MZK w Przemyślu pełnił sekretarz miasta Przemyśla Dariusz Łapa.
Sytuacja wówczas – zdaniem niektórych osób – nieco się poprawiła, ale przede wszystkim dzięki zaciągniętemu w czasie jego rządów w spółce kredytowi, który pozwolił spłacić zobowiązania wymagalne. Problem w tym, że kredyt trzeba było spłacać.
Poręczenia majątkowego udzieliły inne spółki – PWiK i MPEC, także udzielając kredytu, który również trzeba było spłacać. To wówczas załoga zgodziła się na mniejsze o 20 procent wypłaty wynagrodzeń w maju.
Łukasz Dziągwa nie został zbawcą MZK sp. z o.o. w Przemyślu, bo i nie mógł nim zostać.
Nikt takowym nie zostanie, dopóki nie zostaną tam wprowadzone dogłębne, systemowe rozwiązania, a spółka nie zostanie dofinansowana przez właściciela nie kwotą 1 mln zł, a kilkukrotnie większą (jak choćby POSiR, którego wydatki w 2023 r. zaplanowane są na ponad 9 mln zł i lwią część tej sumy ośrodek dostanie z miejskiego budżetu, bo od 1 stycznia 2021 r. jest jednostką budżetową miasta – przyp. aut.).
Po ponad dwóch latach prezesowania spółce Ł. Dziągwa został odwołany. 8 grudnia br. przewodniczący Rady Nadzorczej MZK – ten sam, który go powołał na to stanowisko – Marek Mazur wręczył mu odpowiedni dokument.
Jeszcze tego samego dnia rada powołała – do końca stycznia 2023 r. – na pełniącego obowiązki prezesa… sekretarza miasta Dariusza Łapę. Podpisała z nim kontrakt menadżerski na niecałe dwa miesiące. Karuzela się kręci, poprawy sytuacji nie widać.
Z byłym już prezesem MZK sp. z o.o. w Przemyślu, mimo wielokrotnych prób, nie udało się nam skontaktować. Telefon miał wyłączony.
Ale żadną tajemnicą nie jest – co swego czasu potwierdzili nam w rozmowach przewodniczący związków zawodowych, działających na terenie tej firmy – że wraz z upływem czasu relacje między nim a prezydentem miasta były, delikatnie mówiąc, nie najlepsze. To może nieco dziwić, bo przecież był to „jego” człowiek.
Zapytaliśmy właściciela spółki, czyli władze miasta, dlaczego Łukasz M. Dziągwa został odwołany ze stanowiska, co będzie należeć do obowiązków D. Łapy, jak będzie łączyć obowiązki sekretarza miasta z p.o. prezesa oraz kiedy zostanie ogłoszony szósty w obecnej kadencji prezes (licząc pierwszy raz p.o. prezesa przez D. Łapę) tej miejskiej spółki?
Zapytaliśmy także, ile obecnie wynoszą łączne zobowiązania i długi tej miejskiej spółki, ile brakuje jej pieniędzy na działalność podstawową?
– Odwołanie ze stanowiska pana Łukasza Dziągwy nastąpiło wkrótce po posiedzeniu Rady Nadzorczej spółki. Jednym z punktów omawianych podczas potkania było przedstawienie przez prezesa sytuacji dotyczącej współpracy spółki z miastem Przemyślem przy toczącym się postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego zakupu nowych autobusów, finansowanego z funduszy zewnętrznych – powiedział Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury UM w Przemyślu.
– I to właśnie obawa o przeciągające się postępowanie i rozstrzygnięcie tego zamówienia leżała u podstaw odwołania pana prezesa – dodał.
Jak już wspomnieliśmy, od 9 grudnia br. do 31 stycznia 2023 r. prezesem spółki MZK jest sekretarz miasta Dariusz Łapa.
– Podczas wykonywania obowiązków prezesa zarządu tej spółki będzie przebywać na urlopie wypoczynkowym w Urzędzie Miejskim w Przemyślu. Jako prezes MZK zrezygnował z wynagrodzenia przysługującego kierującemu spółką. Taką uchwałę podjęła też jej Rada Nadzorcza – wyjaśnił W. Wołczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Panie prezydencie skoro zrobił pan porządek w MZK to proponuje zrobić taki sam ruch w PWIKu. Nie słuchał bym opini najemnika z Jarosławia jak w PWIKu jest cudowie tylko posłuchał prostych ludzi którzy w tej spółce pracują od kilkunastu lat i każdy powie ze obecny zarząd jest nieporozumieniem w całej historii tej spółki. Także wynika z artykułu że etatowy prezes z urzędu już zasiadł w fotelu MZK. Swojego czasu prezes NIK miał pokoje na godziny a Pan sekretarz jest prezesem na godziny szkoda tylko że za pełną pensje zarządu która napewno nie jest mała. Pozdrawiam
dodatkowo jeszcze pan sekretarz pracuje za pełna pensję w Urzędzie Miasta, a także jest doradcą w Przeworsku- to wszystko w ramach kodeksowej normy czasu pracy - no człowiek guma po prostu.Widać wyraźnie, że nie tylko w PIS są tłuste koty.jak długo jeszcze będą nas podatników " doić "tacy fachowcy.
Ktoś by powiedział, że Prezydent podał spółce pomocną dloń ale to nie prawda, tutaj ręka rękę myje. Wsadzili swoje łapy w spółkę i próbują mieszać, robić zasłonę dymną, żeby ukryć swoją nieudolność. Najlepiej jakby zakasali rękawy, wzięli do rąk pędzle i odnowili te tragiczne przystanki na ul. Jagiellońskiej czy ul. Grunwaldzkiej obraz nędzy i rozpaczy
Ktoś tutaj czegoś nie rozumie?Celem podstawowym spółek komunalnych jest zaspokajanie potrzeb mieszkańców, a nie generowanie zysków.Koniec kropka.
Wat? co to za treść zablokowana?Tam ma być... ... generowanie zysków. Koniec kropka. XD
Panie prezydencie skoro zrobił pan porządek w MZK to proponuje zrobić taki sam ruch w PWIKu. Nie słuchał bym opini najemnika z Jarosławia jak w PWIKu jest cudowie tylko posłuchał prostych ludzi którzy w tej spółce pracują od kilkunastu lat i każdy powie ze obecny zarząd jest nieporozumieniem w całej historii tej spółki. Także wynika z artykułu że etatowy prezes z urzędu już zasiadł w fotelu MZK. Swojego czasu prezes NIK miał pokoje na godziny a Pan sekretarz jest prezesem na godziny szkoda tylko że za pełną pensje zarządu która napewno nie jest mała. Pozdrawiam
dodatkowo jeszcze pan sekretarz pracuje za pełna pensję w Urzędzie Miasta, a także jest doradcą w Przeworsku- to wszystko w ramach kodeksowej normy czasu pracy - no człowiek guma po prostu.Widać wyraźnie, że nie tylko w PIS są tłuste koty.jak długo jeszcze będą nas podatników " doić "tacy fachowcy.
Ktoś by powiedział, że Prezydent podał spółce pomocną dloń ale to nie prawda, tutaj ręka rękę myje. Wsadzili swoje łapy w spółkę i próbują mieszać, robić zasłonę dymną, żeby ukryć swoją nieudolność. Najlepiej jakby zakasali rękawy, wzięli do rąk pędzle i odnowili te tragiczne przystanki na ul. Jagiellońskiej czy ul. Grunwaldzkiej obraz nędzy i rozpaczy