Od ubiegłego tygodnia tematem numer jeden w Przemyślu jest postawione na placu Niepodległości, naprzeciw pomnika Jana Pawła II, młyńskie koło.
Rzeczywiście dyskusja o tym, czy ciężka, stalowa konstrukcja w kształcie koła z dwudziestoma gondolami powinna stanąć bez zgody konserwatora na terenie objętym przez tegoż ścisłą ochroną, rozpaliła do czerwoności „kotły” w mediach społecznościowych.
Na nic zdały się zakazy wojewódzkiego konserwatora zabytków Beaty Kot. W ŻP pisaliśmy:
„PWKZ w Przemyślu wydał decyzję nakazującą wstrzymanie robót budowlanych na placu Niepodległości w Przemyślu i nadał jej rygor natychmiastowej wykonalności, zostało także wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej w związku w wykonywaniem robót budowlanych bez pozwolenia konserwatorskiego. Pomimo decyzji i interwencji policji prace są prowadzone”.
Na nic przestrogi tych, którzy uważali, że nawierzchnia placu Niepodległości nie nadaje się na ustawianie na nim ciężkich konstrukcji z racji podziemnych piwnic.
Na nic oburzenie radnych, którzy drzewiej przeforsowali ideę Parku Kulturowego Starego Miasta Przemyśla, objętego ścisłą ochroną konserwatorską.
Z drugiej strony młyńskie koło ma się świetnie. W najlepsze kręciło się podczas długiego weekendu. Kręcić się będzie do 15 maja. Gondole zapełniają się zwolennikami mocnych wrażeń. Okoliczne lokale zwiększyły obroty.
Nastrój majówkowy udziela się wszystkim, przechodzącym franciszkańskim corso. Na co dzień jedna z najpiękniejszych przemyskich ulic nie cierpi na nadmiar odwiedzających, więc promowanie jej ma swoje oczywiste plusy. Gospodarskie oko, a właściwie kilka par gospodarskich oczu, czuwało w jednym z pobliskich lokali, z dumą i nieskrywaną satysfakcją delektując się radością przemyślan oraz prestiżową porażką pani konserwator.
Jednak kilka pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi. Pytania nieco mącą sielankową atmosferę. Oto one.
– Po co komu funkcja wojewódzkiego konserwatora zabytków, skoro z jego/jej decyzją w tym wypadku nie liczyły się władze miasta, szefowstwo Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu oraz właściciel koła?
– Jakie przepisy okazały się nadrzędne wobec decyzji konserwatorskiej?
– Czy osoba lub instytucja podejmująca decyzje na tak dla młyńskiego koła w tym miejscu dysponowała rzetelnymi danymi co do stanu technicznego nawierzchni placu Niepodległości?
Pytania te mają o tyle sens, że gdyby o podobne zezwolenia starał się „szary obywatel” i chciał coś sobie postawić w strefie objętej absolutną ochroną konserwatorską, nie miałby najmniejszych szans w zderzeniu z potężną instytucją Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, że o władzy lokalnej nie wspomnę.
Nikt by z nim nie dyskutował. Dotykamy więc delikatnego problemu równości wobec prawa.
Która władza może więcej? A która mniej?
I jakie szanse ma obywatel w zderzeniu z machinami władzy?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Panie Redaktorzedo wskazanych wyżej pytań dodać należy kolejne, dotyczące roli radnego RM .Nie kwestionuję zasadności aktywizacji , promocji ulicy i miasta ale..radny pisze- "zgłosił się do mnie przedsiębiorca..., wskazałem lokalizacje... przedsiębiorca wybrał.... ". Rada Miejska jest organem kolegialnym , podejmuje decyzje kolegialnie, w sprawach bieżących decyzje podejmuje Prezydent, a sprawy prowadzą urzędnicy miejscy- nie radny.Może pan radny powinien przeczytać obowiązujące go przepisy.
Panie Redaktorzedo wskazanych wyżej pytań dodać należy kolejne, dotyczące roli radnego RM .Nie kwestionuję zasadności aktywizacji , promocji ulicy i miasta ale..radny pisze- "zgłosił się do mnie przedsiębiorca..., wskazałem lokalizacje... przedsiębiorca wybrał.... ". Rada Miejska jest organem kolegialnym , podejmuje decyzje kolegialnie, w sprawach bieżących decyzje podejmuje Prezydent, a sprawy prowadzą urzędnicy miejscy- nie radny.Może pan radny powinien przeczytać obowiązujące go przepisy.