– Od kilku dni mamy polską sałatę, rzodkiewkę i pomidory. Wkrótce pojawią się nowe produkty – mówi Marek Sosnowski, prowadzący stoisko z warzywami i owocami. Bardzo dobrze sprzedają się kwiatki.

fot.Paweł Bugira
– Polską rzodkiewkę i sałatę mamy od kilku dni – mówi Marek Sosnowski.
Ceny pomidorów wahają się od 10 do 14 zł, sałaty od[paywall] 2,50 do 3 zł, a rzodkiewka kosztuje ok. 2,50 zł. Im bliżej lata, tym produktów będzie więcej i będą coraz tańsze. Są też nowalijki importowane, np. z Macedonii. Pan Marek zdecydowanie poleca jednak polskie produkty. – Jeśli chodzi o smak i zapach, nie ma porównania. Różnica jest wyczuwalna. Nasze są oczywiście lepsze – mówi.
Na swoim stoisku ma towar kupowany od hurtowników i od lokalnych rolników. – Nie okłamujemy klientów, mówimy otwarcie, czy towar jest polski, czy sprowadzany. I nie ukrywamy, że na Zachodzie używa się więcej nawozów – zaznacza.
W Polsce również się ich nie ustrzeżemy, jednak są stosowane bardziej umiarkowanie. Ale najbardziej istotny jest okres karencji, czyli czas, który upłynie od nawożenia do zbioru. – Gdyby coś się klientowi stało, to po fakturach można dojść, z jakiego gospodarstwa produkt pochodzi – zauważa M. Sosnowski.
Cały sezon można liczyć na polski szczypiorek i zieloną cebulkę. Od miesiąca są już też ogórki szklarniowe. Na gruntowe musimy natomiast poczekać. Na młode ziemniaki trzeba będzie poczekać około miesiąca. Truskawki są zapowiadane na koniec maja. W tym momencie nie ma też co liczyć na polską natkę i koperek.
Największą popularnością wśród klientów cieszą się obecnie kwiatki, a szczególnie bratki w doniczkach. – Popyt przerósł nasze oczekiwania. Taki paradoks, bo mam stoisko warzywno-owocowe, a najlepiej schodzą kwiatki – przyznaje pan Marek.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze