Reklama

Plac Niepodległości naprawiony. Lepiej późno niż wcale

Po długich i ciężkich bojach właściciel firmy „Robland” z Leszna, który prawie rok temu nielegalnie ustawił na placu Niepodległości w Przemyślu potężne koło widokowe, wreszcie naprawił wyrządzone szkody w nawierzchni.

O tej bulwersującej ze względu na samowolkę i późniejsze „ociąganie się” z naprawieniem szkód sprawie pisaliśmy już wielokrotnie, nie więc sensu przypominanie całej historii. Przypomnijmy tylko najważniejsze fakty. Popularny diabelski młyn pojawił się w Przemyślu przed długim majowym weekendem ub.r. Pojawił się bez obowiązkowych pozwoleń i zgód. Wystąpienie o wydanie zgody na zajęcie pasa drogowego było jedynym, o jakie pokusił się jego właściciel. Tyle, że pasa drogowego nie mógł zająć zgodnie z prawem, bo wcześniej nie zwrócił się z wnioskiem do przemyskiego ZDM o wjazd na zabytkowy teren pojazdami nienormatywnymi. Na placu Niepodległości i przyległościach obowiązuje bowiem określony tonaż. Wjazdem złamał przepisy o ruchu drogowym. Właściciel koła zupełnie zlekceważył wspomnianą potrzebę uzgodnienia lokalizacji urządzenia z konserwatorem zabytków. Nawet nie wystąpił o wydanie takiej zgody, co potwierdziła Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot. Instalując tam koło widokowe, złamał więc kolejne przepisy prawa[paywall].

Złamane zostały także przepisy związane z prawem budowlanym. To z kolei potwierdziła ówczesny Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Przemyślu Ewa Jagiełło.

Reklama

Postępowanie w tej sprawie prowadził Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Przemyślu. Po dokładnej analizie wszystkich dokumentów Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot zdecydowała o nałożeniu na firmę „Robland” z Leszna kary administracyjnej w wysokości 100 tys. zł. Decyzja nie była ostateczna, firma się od niej odwołała.

Nic się nie działo

Znacznie wcześniej Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu oszacował straty, jakie spowodowało funkcjonowanie koła widokowego w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Doszło do uszkodzenia nawierzchni, przede wszystkim kilkudziesięciu płyt. Pracownicy ZDM-u wykonali szacunkowy kosztorys i wyszła kwota około 6,5 tys. zł. Przez kilka miesięcy firma z Leszna deklarowała naprawę nawierzchni, ale nic z tych deklaracji nie wynikało. Kilka tygodni temu, kiedy po raz kolejny zapytaliśmy dyrektora ZDM Jacka Cieleckiego, czy i kiedy do tego dojdzie, ten odrzekł, że cierpliwość powoli się kończy i być może sprawa trafi na drogę prawną.

Reklama

Nie wiadomo, czy tym stwierdzeniem szefostwo spółki „Robland” się przestraszyło, ale w pierwszym tygodniu kwietnia br. ekipa remontowa wynajęta przez firmę rozpoczęła naprawę zniszczonej nawierzchni placu Niepodległości.

– To prawda, wreszcie się udało wyegzekwować to, o co walczyliśmy od kilku miesięcy. Wymieniane są płyty granitowe. Około dwadzieścia sztuk. Będzie to widoczne, bo są nowe i odróżniają się kolorystycznie od pozostałych. Jeśli wymienione zostaną wszystkie, sprawa z naszej strony będzie zakończona

Reklama

– podsumował J. Cielecki.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/04/2024 14:59
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama