Reklama

Pogoń-Sokół Lubaczów i KS Wiązownica w okręgowym finale Pucharu Polski

III-ligowa Pogoń-Sokół Lubaczów i IV-ligowy KS Wiązownica zmierzą się w finale Pucharu Polski na szczeblu Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Jarosławiu. Ci pierwsi uporali się z JKS-em Jarosław, ci drudzy pokonali Sokół Sieniawa.

Co ciekawe zespoły rywalizujące na Stadionie Miejskim im. płk. dra Stanisława Czyrnego w Sieniawie wyeliminowały we wcześniejszej rundzie Pucharu Polski przemyskie drużyny. Sokół – Polonię, KS Wiązownica – Czuwaj. Ekipa prowadzona przez Huberta Kasię nie miała większych problemów, aby awansować do finału. Co prawda po pierwszych 45 minutach był bezbramkowy remis, choć ze wskazaniem na gości, ale II połowa w całości należała do KS Wiązownica. Cieszą trafienia wychowanków klubu Bartosza Buńki i Pawła Botwiny.

Znacznie ciekawiej zapowiadał się pojedynek w Jarosławiu, gdzie JKS mierzył swe siły z III-ligową Pogonią-Sokołem Lubaczów. Gospodarze – zdaniem wielu – już mają zestaw personalny, z którym mogliby rywalizować na tym samym poziomie rozgrywkowym co lubaczowianie. Pytania przed meczem były dwa. Po pierwsze: czy obaj trenerzy zdecydują się desygnować do gry wszystko, co mają najlepsze? Po drugie: z jakim nastawieniem obie ekipy przystąpią do rywalizacji?

Reklama

Odpowiedź na pierwsze była przecząca. Ani Walerij Sokołenko, ani Andrzej Paszkiewicz nie wystawili w pierwszych „jedenastkach” swoich wszystkich najlepszych graczy. Bardziej asekuracyjnie zagrał ten pierwszy, sadzając na ławce rezerwowych: Maksyma Guridowa, Wojciecha Reimana, Andriję Prokicia czy Mateusza Podstolaka. W szeregach III-ligowców natomiast z „jedenastki” z rozgrywek III-ligowych zabrakło: Adriana Kostrzewskiego, Mateusza Gula czy Serhija Rusjana.

Trudno także jednoznacznie stwierdzić, czy obie strony zaprezentowały wszystkie swoje możliwości i umiejętności. Całe spotkanie było w miarę wyrównane, choć więcej z tzw. gry mieli goście. Miejscowi nie zagrali źle, walczyli, byli aktywni, próbowali różnych wariantów w ofensywie, ale nie stworzyli wielu groźnych sytuacji pod bramką rywala. Najciekawsze, że wszystkie gole padły po… 86. min gry. Końcówkę regulaminowego czasu znakomicie wykorzystał III-ligowiec i za sprawą rezerwowych Bartosza Zbroińskiego i Jehora Chromycza rozstrzygnął spotkanie. Honorowe trafienie dla JKS-u zapisał na swoim koncie w doliczonym czasie gry Albert Drapała.

Reklama

Finał okręgowy Pucharu Polski będzie powtórką sprzed roku, kiedy Pogoń-Sokół Lubaczów zmierzyła się z jeszcze wówczas III-ligowym KS Wiązownica. Po serii rzutów karnych (w regulaminowym czasie gry był remis 1:1) wygrali ci drudzy 3:1.

 

Sokół Sieniawa – KS Wiązownica 0:3 (0:0)

  • Bramki: Buńko, Zieliński, Botwina.

JKS Jarosław – Pogoń-Sokół Lubaczów 1:2 (0:0)

  • Bramki: Drapała – Zboiński, Chromycz.
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/10/2025 21:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama