Starosta powiatu lubaczowskiego Józef Michalik (PSL) zaprosił marszałka województwa podkarpackiego Władysława Ortyla (PiS) do partii pokera. Starosta wie, ile jest w puli. Wie też, kto siedzi przy stoliku oprócz marszałka. Starosta postanowił więc, jak to w pokerze, zagrać o pełną pulę. Pomysł odłączenia powiatu lubaczowskiego od województwa podkarpackiego i przyłączenia do lubelskiego jest – jak mi się zdaje – blefem samorządowo-politycznym.
Nie sądzę, aby większość mieszkańców Lubaczowa i powiatu pomysł starosty kupiła. Historia, geografia, infrastruktura przemawiają za pozostaniem Lubaczowszczyzny na Podkarpaciu. W pokerze jest taki termin: sprawdzam. Rządząca sejmikiem województwa ekipa PiS będzie musiała odkryć karty i pokazać, ile pieniędzy przeznaczy na powiat lubaczowski, zarządzany przez PSL. Pomysł poszedł w świat. Media rozpisują się na pierwszych stronach gazet. Wygrać, przegrać, potargować się zawsze można.
I o to staroście Michalikowi chodziło. Jest jeszcze coś, co wyszło trochę przy okazji. Dotychczas słyszeliśmy o próbach przyłączenia kolejnych miejscowości. Tym razem mamy sytuację odwrotną. To sygnał ostrzegawczy dla rzeszowskich polityków o mocarstwowych zapędach. Przypomina im o małych miejscowościach Podkarpacia, ich aspiracjach i oczekiwaniach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze