W całym kraju trwają zgłoszenia kandydatów do konkursu „"Policjant, który mi pomógł”", a do redakcji przyszedł mieszkaniec powiatu przemyskiego, żeby opowiedzieć o policjancie, który mu nie pomógł.
– Zdarzyło to się w październiku ubiegłego roku. Jechałem hondą z Rzeszowa do Przemyśla. Ze mną jechała córka i jej znajomy. Około dziewiętnastej trzydzieści w Wierzbnej koło Jarosławia zatrzymał mnie patrol policji. Podszedł do mnie policjant, przedstawił się i poprosił mnie o dokumenty, a kiedy mu podałem, poprosił, żebym podszedł do radiowozu. Tam podał alkomat. Dmuchnąłem – zero, zero. Wtedy policjant powiedział, że powodem zatrzymania jest brak świateł w prawym reflektorze, za co karze mnie mandatem w wysokości pięćiuset złotych. Po chwili[paywall] zszedł na sto złotych. Powiedziałem, że mandat nie będzie potrzebny, bo zaraz wymienię żarówki. Po chwili światło pozycyjne było już sprawne, zacząłem wymieniać drugą żarówkę i wtedy policjant dał mi do podpisania mandat. Nie podpisałem i poprosiłem go, żeby mi pozwolił podejść po żarówkę do stacji paliw, do której było około trzysta metrów. Poprosiłem o to znajomego, który nie miał kamizelki odblaskowej. Wyjąłem kamizelkę i poszedł po żarówkę. Trwało to kilka minut. W tym czasie policjant zwrócił mi prawo jazdy i ubezpieczenie, po czym wsiadł do radiowozu i odjechali. Jestem przekonany, że nie powinni zostawiać pojazdu, który wtedy jeszcze nie był sprawny. W konsekwencji sąd ukarał mnie grzywną w wysokości trzystu złotych. Złożyłem w tej sprawie skargę do Komendy Głównej, na którą dostałem, wymijającą moim zdaniem, odpowiedź od komendanta z komendy w Jarosławiu.
Na dowód, że policjanci nie powinni tak postąpić, kierowca przytoczył wyjaśnienie, jakie znalazł na moto-forum. Nadkomisarz Marcin Książkiewicz z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji na pytanie: „Co zrobić, jeżeli przepaliła się żarówka w jednym ze świateł? Czy można dojechać do najbliższej stacji paliw, czy trzeba zostawić auto i samemu dotrzeć do stacji? Czy możemy dostać mandat za niepalące się światło?” odpowiada: – Każdy pojazd dopuszczony do ruchu musi mieć sprawne oświetlenie, a więc wszystkie światła wymagane przepisami, również pozycyjne czy cofania. Nie ma tu żadnego rozgraniczenia i ulgowego traktowania. Policjanci w przypadku stwierdzenia awarii oświetlenia mają wybór: zatrzymać dowód rejestracyjny lub ograniczyć się do pouczenia. Nie ma mandatu. Dowód rejestracyjny jest przesyłany do wydziału komunikacji, który pojazd rejestrował, z podaną przyczyną zatrzymania tego dokumentu. Gdy ta przyczyna ustanie, kierowca odbierze dowód. W praktyce kierowca pokazuje w wydziale komunikacji dowód zakupu czy wymiany żarówki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jeśli chodzi o mandat to zapewne poinformowany został że do 500 zł jest za stan techniczny a upierdliwiec musiał być niezadowolony z kontroli to teraz szuka. Niech wyśle jeszcze cegiełkę do radia M. to może żale zostaną wysłuchane.
ja myślę że policjant powinien ze swojego auta wymontować żarówki i dać kierowcy :) a sam odholować radiowóz na lawecie. A tak na poważnie to zwykły pieniacz.
Brak slow! !! 500 zl za brak jednego swiatla w glowach sie przewraca...
Ktoś musi w końcu finansować budżet 500+
Czy obowiązujący taryfikator przewiduje w ogóle kwotę 500zł za brak żarówki? Bo jakoś nie daje wiary temu ukaranemu kierowcy.
Czy ktoś się orientuje kto robi prywatną plażę na żwirowni w Przemyślu i dlaczego to nie miasto tylko prywaciaż , nie ma żadnej tablicy informacyjnej .
siun to siun klamie . Napisz prawde
I co, dwie żarówki jednocześnie mu się spaliły? Raczej niesprawnym autem wyjechał na drogę.
Jeśli chodzi o mandat to zapewne poinformowany został że do 500 zł jest za stan techniczny a upierdliwiec musiał być niezadowolony z kontroli to teraz szuka. Niech wyśle jeszcze cegiełkę do radia M. to może żale zostaną wysłuchane.