Reklama

Policjant na L4, czyli epidemia „psiej grypy”

07/11/2018 19:00

Akcja protestacyjna policjantów przybiera na sile. W jej pierwszej fazie funkcjonariusze, tam gdzie to było dopuszczalne, nie wypisywali mandatów – teraz masowo przynoszą zwolnienia lekarskie. Przedstawiciele komend zapewniają, że ciągłość służby jest zachowana, a bezpieczeństwo mieszkańców niezagrożone. Trudno jednak nie podejrzewać, że brak 20 –25 proc. funkcjonariuszy nie przełoży się na liczbę patroli, a co za tym idzie na poziom bezpieczeństwa.

Policjanci w całym kraju protestują od lipca. Do tej pory formę protestu można było nazwać łagodną –po prostu nie wypisywali mandatów tam, gdzie „widełki” pozwalały wykroczenie zakończyć pouczeniem. Te działania nie doprowadziły do rozstrzygnięć, jakich oczekiwali mundurowi. 23 października br. przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji zaproponowali związkom zawodowym policjantów rozwiązanie, które Zarząd Głównego NSZZ Policjantów nazwał „dreptaniem w miejscu i grą na zwłokę”[paywall] .

13, 20, 30 procent

We wszystkich komendach powiatowych byłego województwa przemyskiego odnotowano braki kadrowe spowodowane przynoszeniem przez funkcjonariuszy zwolnień lekarskich. Procentowo najlepiej jest w Lubaczowie – do pracy z powodu choroby nie przyszło 13 procent policjantów. – To nieznacznie więcej niż zwykle. Komenda jest jednak niewielka, mniej jest etatów, więc nieobecności są zauważalne – informuje pełniący obowiązki oficera prasowego lubaczowskiej KPP sierżant sztabowy Mateusz Maź. W Jarosławiu funkcjonariuszy przebywających na L4 jest znacznie więcej – do pracy nie przyszedł co piąty policjant. Najpoważniej sytuacja przedstawia się w Przeworsku, tu choruje jedna trzecia funkcjonariuszy. Stan w regionie odpowiada temu, co dzieje się w całym województwie. Na Podkarpaciu na chorobowym przebywa około 1000 z blisko 4500 policjantów.

Reklama

Ciągłość jest, a bezpieczeństwo?

Najwięcej funkcjonariuszy, którzy przebywają na zwolnieniach lekarskich, to policjanci pełniący służbę w pionach z prewencji i ruchu drogowego – informuje rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie nadkomisarz Marta Tabasz-Rygiel. – Na tę chwilę tak organizujemy czy przeorganizowujemy służbę, by jej ciągłość była zapewniona, a policyjne patrole były obecne w terenie. Z oczywistych względów jest ich mniej, ale jeśli ktoś będzie potrzebował pomocy, to tę pomoc otrzyma – zapewnia, zastrzegając jednocześnie, że sytuacja jest dynamiczna. Przedstawiciele komend nie dywagują nawet na temat tego, co będzie, jeśli liczba policjantów przebywających na L4 wzrośnie. A to nie jest wcale wykluczone. W przeworskiej komendzie jeszcze  w poniedziałek, 5 listopada, grupa policjantów, którzy nie pracowali, stanowiła 20 procent. W ciągu doby ich liczba wzrosła o 10 procent . – Na razie komendy sobie radzą – zapewnia oficer prasowy. W przypadku, gdyby przestały, zapewne dojdzie do działań na szczeblu wojewódzkim, a policjanci z komend, gdzie problem jest mniejszy, zostaną przerzuceni do miejsc, gdzie odsetek absencji jest najwyższy.

O co walczą?

– Walczymy o podwyżki uposażeń, odmrożenie waloryzacji (kwotę bazową zamrożono 8 lat temu, inflacji niestety nie zamrożono), reformę systemu emerytalnego, płatne nadgodziny. Są to postulaty, których realizacja pozwoliłaby zatrzymać trend uciekania ludzi ze służby i może chociaż trochę zachęciłaby innych do wstępowania w szeregi policji – wyjaśnia działania policjantów przedstawiciel biura prasowego Zarządu Głównego NSZZ Policjantów. – Przechodzenie na L4 to nie jest element akcji protestacyjnej prowadzonej przez NSZZ Policjantów. Nie koordynujemy i nie namawiamy do brania zwolnień lekarskich przez policjantów. Pójście do lekarza jest indywidualną decyzją każdego zgodnie z jego stanem zdrowia i samopoczuciem. Możemy jednak przypuszczać, że policjanci mają dość poświęcania się, przychodzenia na służbę mimo choroby, pracy za dwóch (mamy ponad 6000 wakatów), podczas gdy ministerstwo nie dostrzega problemu i prowadzi dialog pozorowany na temat naszych postulatów – uzupełnia. W związku z powyższym w NSZZ o przewidywanej skali nieobecności policjantów, którą ogólnopolskie media nazwały „psią grypą”, mówić nie chcą, zapowiadają jednak, że „akcja protestacyjna będzie prowadzona przez NSZZ Policjantów do chwili podpisania porozumienia dającego gwarancję spełnienia naszych postulatów”.


Bartłomiej Pacek
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Janek - niezalogowany 2018-11-07 20:06:57

    Dostana wyzsze podwyzki. Warto? Warto! 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Janek - niezalogowany 2018-11-07 20:11:28

    Niewygodne komentarze sa usuwane

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ruy - niezalogowany 2018-11-07 20:43:42

    Niech idą na kasę albo wyjadą na zmywak jak tam im źle . Dlaczego zajmują miejsce ludziom , dla których to nie jest tylko robota do opierd.... a zaszczytna służba .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama