Jak ważny jest każdy punkt w walce o utrzymanie się w ORLEN Superlidze nikogo przekonywać nie trzeba. Więc niedosyt po zakończeniu spotkania z kaliskim beniaminkiem musi być ogromny. Jarosławianki miały wszystko w swoich rękach, ale bardzo źle rozegrany ostatni kwadrans sprawił, że losy meczu musiały rozstrzygnąć się w (zwycięskiej) serii rzutów karnych.
Jak na najbardziej doświadczoną zawodniczkę przystało, to właśnie Valiantsina Kozimur dała przykład, jak należy podejść do tej potyczki. To ona w 4. min wyprowadziła swój zespół na 3:0, to ona potem sprawnie i skutecznie dyrygowała partnerkami. Kapitalnie po raz kolejny w bramce spisywała się Weronika Kordowiecka. A że znakomici jarosławscy kibice trzymali poziom jednych z najlepszych w Polsce, pierwsze 30 minut przebiegała pod dyktando gospodyń.
W 8. min dwukrotnie trafiła Katarzyna Kozimur i Handball JKS odskoczył na 5:1. I 3-, 4-bramkową inicjatywę jarosławianki utrzymały do antraktu. Grając w osłabieniu Sandra Guziewicz trafiał na 8:4, grając w podwójnym osłabieniu jak w transie między słupkami spisywała się W. Kordowiecka. W końcowych minutach I połowy błysnęła Natalia Dmytrenko. Trzy bramki z rzędu utrzymały w miarę bezpieczny dystans. Ogromna szkoda, że tuż przed końcem I odsłony filigranowa skrzydłowa doznała bolesnej kontuzji.
Kiedy w pierwszych 5 minutach II połowy skutecznie akcje zakończyły: Edyta Byzdra, Wiktoria Kostuch, Hanna Szczotka i Sylwia Matuszczyk, a rywalki odpowiedziały ledwie jedną bramką, wydawało się, że miejscowe będą pewnie kontrolować przebieg pojedynku. Znakomitym początkiem zyskały potężny psychologiczny kapitał. W 35. min wygrywały już 16:9. Po kolejnych 10 minutach nieco z tego ubyło, ale dzięki trzymającej całą grę V. Kozimur na kwadrans przed finałem Handball JKS prowadził 20:15. Wówczas jednak rozpoczął się dramatyczny okres gry gospodyń. Strata za stratą, więcej nieporozumień niż pożytku z ofensywy i beniaminek z każdą minutą się odradzał. Tylko i wyłącznie dzięki podaniu mu ręki przez jarosławianki. Odrodził się do tego stopnia, że w 55. min Paulina Kucharska doprowadziła do remisu 21:21, a za moment Daria Miłek wyprowadziła swój zespół na prowadzenie 21:22. To nie mogło się zdarzyć, a jednak… Na domiar złego W. Kostuch nie wykorzystała rzutu karnego, ale szczęśliwie za moment się zrehabilitowała. Odpowiedziała Kinga Stanisławczyk, a do kolejnego remisu doprowadziła Sandra Guziewicz. Przyjezdne miały piłkę meczową, ale W. Kordowiecka obroniła, a Handball JKS nie wystarczyło czasu, aby zdobyć zwycięską bramkę.
Kibiców czekała seria rzutów karnych. Po ośmiu rzutach było 4:3, bo kaliszanki raz się pomyliły. W decydującej, piątej serii zawodniczki z obu zespołów swoich szans nie wykorzystały, a to oznaczało wygraną jarosławianek za dwa punkty. Tylko za dwa punkty…
Sędziowali: Wojciech Bloch (Nakło Śląskie) i Michał Solecki (Tarnowskie Góry). Kary: Handball JKS – 8 min; AWS Energa Szczypiorno – 6 min. Widzów: 500.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze