Reklama

Powodzi można było uniknąć? [ZDJĘCIA]

28/07/2021 18:53

Mieszkańcy podprzeworskich Urzejowic z niepokojem spoglądają w niebo, wypatrując burzowych chmur. Po zeszłotygodniowej powodzi obawiają się większego deszczu, choć po prawdzie, gdy przyszła woda i zalała kilkadziesiąt gospodarstw w ich wsi, u nich padało umiarkowanie. Oprócz lęku czują też wściekłość, bo ich zdaniem zalania można było uniknąć. Problemem według nich nie była odległa ulewa, a felernie zaprojektowany system rowów.

Front burzowy przechodził nad powiatem przeworskim 17 – 19 lipca. Nad całym regionem mocno wiało, wystąpiły duże opady, miejscami spadł grad.

  – 19 lipca w wyniku gwałtownych opadów deszczu najmocniej ucierpiała miejscowość Urzejowice – informował wówczas rzecznik prasowy komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej bryg. Tomasz Dzień.

 

U nas wcale tak mocno nie padało

 – U nas wcale tak mocno nie padało – mówi nam jedna z mieszkanek Urzejowic. – Woda przyszła niespodziewanie, ledwo samochód zdążyłam wyprowadzić z garażu – relacjonuje.

Podobnie jak w kilkudziesięciu gospodarstwach w Urzejowicach woda zalazła całe jej obejście, wdarła się do komórek, garażu, powodując zniszczenia przechowywanych tam sprzętów elektrycznych, kos, kosiarek.

– Brakowało[paywall] pół schodka, żeby zalała dom – mówi. – O, tu został jeszcze ślad – wskazuje niewyraźną linię, jaką pozostawiła po sobie woda. Podobne relacje słyszymy w wielu sąsiednich gospodarstwach. Po kilku godzinach woda ustąpiła. Tam, gdzie się pojawiła, pozostawiała ślady. – Wszystko trzeba podkopać, osuszyć, tam, gdzie była woda, pozostał szlam, który trzeba albo spłukać, albo poczekać, aż przeschnie i wybrać łopatą – opowiada jeden z mieszkańców. 

Reklama

 

Przez 14 lat spokój, a w tym roku już drugi raz

Samo wystąpienie powodzi nie jest sednem problemu części mieszkańców Urzejowic. Koniec końców nikt nie ucierpiał, straty materialne, choć niemałe, są do przełknięcia. Gorzej, że zdaniem mieszkańców sytuacja może się powtarzać. P

owodem jest przeprowadzona w ramach procesu scaleń ingerencja w system odprowadzający wody opadowe, a cała sprawa rozbija się o rów, który biegnie pośród domostw. Ma może metr głębokości.

– Proszę spojrzeć, jaki tu jest wąski przepust – mówi właściciel pobliskiej posesji, wciąż obłożonej workami z piaskiem. Do tej pory rów spełniał swoje zadanie.

W ubiegłym roku przeprowadzono jednak proces scaleń, a rów połączono z systemem rowów odprowadzających wodę z pól położnych na wzniesieniu powyżej wsi. Tam rowów jest kilka, wszystkie głębokie na wysokość dorosłego człowieka, wszystkie wyposażone w potężne rury przepustowe.

Mimo to woda mocno nadwerężyła te konstrukcje, wymyła sporo ziemi obok, a na koniec wpadła w ten wąski, wciśnięty między gospodarstwa rów, z jeszcze węższym gardłem przepustu. Co równie ciekawe, ten sam rów poza domostwami jest wyraźnie pogłębiony. Ten pomiędzy domami też miał być udrożniony, ale ciężki sprzęt tu nie wjedzie.

– Przyszło tu dwóch takich z motyczkami i sztychówką, to myślałem, że ich śmiechem zabiję – wspomina jeden z mieszkańców. –  Kto to zatwierdził? Jak obliczył? Bo w terenie to chyba nie był – zastanawia się nasza przewodniczka, krytykując cały plan odprowadzenia wód opadowych i podkreślając, że okoliczni mieszkańcy protestowali przeciwko jego wdrożeniu po wielokroć. Bezskutecznie.

– Tu powinien zostać zbudowany jakiś zbiornik retencyjny – sugeruje kolejny mieszkaniec Urzejowic. – Albo przynajmniej powinien być rów pogłębiony i wyłożony płytami jumbo – dodaje drugi.

– Musimy się jakoś ratować, bo będzie nas tu tak zalewało co chwila – mówi nasza rozmówczyni i przedstawia koronny argument. – Wcześniej ostatni raz taką wodę mieliśmy tu z 14 lat temu i wtedy było naprawdę potężne urwanie chmury. W tym roku zalani jesteśmy już drugi raz. Przed miesiącem woda była trochę mniejsza, ale była… – dodaje. 

Mieszkańcy zapowiadają, że będą odwoływać się do wszystkich możliwych instancji, skoro ze starostwem przeprowadzającym scalenia dogadać się nie udało…

Reklama

Nie tyle złe rozwiązanie, co klimat

Zarówno Starostwo Powiatowe w Przeworsku, jak i gmina wiejska Przeworsk, do których zwróciliśmy się w tej sprawie z prośbą o komentarz, nie podziela obaw mieszkańców Urzejowic.

– W wyniku ponadnormatywnych i nagłych opadów woda nie pomieściła się w rowie – wyjaśnia sytuację Barbara Kuter, kierownik Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej. – Z projektu zagospodarowania poscaleniowego nie wynikała znaczna zmiana powierzchni zlewni, a co za tym idzie –zwiększenie przepływu wód opadowych – dodaje Teresa Wielgos, zastępca wójta gminy.

 

Reklama

Nie ma innej alternatywy odprowadzenia wód?

Obie panie sugerują, że po stronie mieszkańców nie wszystko było idealne. B. Kuter zauważa, że ani mieszkańcy, ani przedstawiciele gminy nie występowali z inicjatywą poszerzenia rowu czy przebudowy przepustu.

– Zawężony fragment przebiega przez tereny zabudowane, gdzie mieszkańcy za blisko z obu stron koryta postawili ogrodzenia i nie ma fizycznej możliwości ich poszerzenia – tłumaczy B. Kuter, dodając jednak, że przepływ wód wstrzymuje za mały przekrój przepustu.

– Projekt scalenia gruntów opracowany przez geodetę projektanta, upoważnionego przez starostę, został pozytywnie zaopiniowany przez komisję, w której skład wchodzili członkowie rady scalenia, przedstawiciel społeczno-zawodowych organizacji rolników, przedstawiciel właściwego krajowego ośrodka będącego uczestnikiem scalenia, przedstawiciel starosty, przedstawiciel właściwej izby rolniczej – akcentuje powszechny konsensus w tej sprawie T. Wielgus, choć warto tu zauważyć, że na liście zwykłych mieszkańców brak.

– Na pewno zastosowane rozwiązania  nie zwiększą ryzyka wystąpienia podobnych wydarzeń w przyszłości, ale ich nie wykluczą – podsumowuje przedstawicielka gminy. Jej stanowisko uzupełnia B. Kuter.

– Centrum Urzejowic stanowi naturalny spływ wód, co wynika z naturalnego ukształtowania terenu – zauważa, dodając, że rów przebiegający przez środek terenów zabudowanych jest jedynym, który może spełniać takie funkcje. Jak wskazują jednak mieszkańcy, przed scaleniami przynajmniej część wód była odprowadzana na nieużytki.

– Nie ma innej alternatywy odprowadzenia wód – podkreśla jednak B. Kuter.

 

Reklama

Nie ma powodów do interwencji?

Jak wynika z wypowiedzi urzędników, zarówno starostwo, jak i gmina uważają obecny stan rzeczy za optymalny i nie  mają zamiaru podejmować dalszych kroków dla zaradzenia, czy choćby wyjaśnienia obaw mieszkańców.

Oczywiście można założyć, że sytuacji winny jest zmieniający się klimat. Wydaje się jednak, że zrzucenie odpowiedzialności na to, czy będzie padać mniej czy więcej, to trochę za duża loteria. Mieszańcom pozostaje chyba spoglądać z niepokojem w niebo.

Tylko, czy to powinno tak wyglądać? Szkoda też, że ich racje mogą uzasadnić tylko kolejne podtopienia…


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2021-07-28 21:10:20

    ''woda zalała całe jej obejście, wdarła się do komórek, garażu. powodując  zniszczenia przechowywanych tam sprzętów  elektrycznych, kos, kosiarek''No i właśnie o to tutaj chodzi !!!MATKA NATURA ODBIERA CO DO NIEJ NALEŻY !!! NIE MA PRZED NIĄ ODWROTU !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2021-07-28 21:18:48

    DRAMAT PODCZAS KOSZENIA KOSIARKA UCIĘŁA  SARNOM NOGI - o2.plKOSZENIE TRAWY TO GŁUPOTA! SZKODZI LUDZIOM I PRZYRODZIE - FOCUS.PLYOUTUBE.COM - KOSZENIE TRAWY CZY TO KONIECZNOŚĆ? COŚ DO PRZEMYŚLENIA!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Franek - niezalogowany 2021-07-30 15:09:44

    Poprostu pech

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości