Weekend 25 – 26 sierpnia br. był bardzo niespokojny. Burze z piorunami, porywisty wiatr dały się we znaki nie tylko uczestnikom Wincentiady na przemyskim Rynku. Aura srogie oblicze pokazała również w terenie.
Wyładowania atmosferyczne były tak wielkie, że jeden z piorunów trafił w potężnego świerka w podprzemyskich Krównikach. Ogień zajął drzewo błyskawicznie, a szalejący wiatr rozprzestrzenił go na pobliską altankę. W tę noc funkcjonariusze z Placówki Straży Granicznej w Medyce Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu st. chor. SG Adam Kot oraz kpr. SG Marcin Buczkowski pełnili służbę w okolicach Krównik[paywall]. W pewnym momencie zauważyli unoszący się między budynkami mieszkalnymi dym. Paliła się wspomniana altana. Drewniana wiata znajdowała się tuż przy boisku sportowym, a w bezpośrednim sąsiedztwie była również posesja, której mieszkańcy byli jednocześnie właścicielami firmy transportowej. Na podwórzu znajdowało się ok. 20 samochodów i różnego rodzaju maszyn budowlanych.
Pogranicznicy błyskawicznie wezwali straż pożarną z Przemyśla i obudzili mieszkańców owej posesji – jak się później okazało – zupełnie nieświadomych grożącego im niebezpieczeństwa. Ci zebrali się natychmiast i zabrali pojazdy jak najdalej od miejsca pożaru, uniemożliwiając w ten sposób jego dalsze rozprzestrzenienie.
Przemyscy strażacy przybyli na miejsce pożaru o g. 2.21 już 26 sierpnia br. Szybki rzut oka na sytuację pozwolił im stwierdzić, że pożar altany spowodowany był rozprzestrzenieniem się ognia z palącego się obok świerka. Akcja gaśnicza trwała półtorej godziny, a wzięło w niej udział 9 strażaków. W akcji pomagali również funkcjonariusze SG z Medyki, zabezpieczając m.in. teren pożaru. Strach pomyśleć co by było, gdyby nie ich szybka reakcja... Ogień mógł rozprzestrzenić się na inne budynki mieszkalne w Krównikach, a wówczas mogło dojść do tragedii.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze