Sezon rowerowy trwa. Wielu rowerzystów z powiatu przemyskiego decyduje się na dłuższe wycieczki trasą Green Velo. Niestety stan techniczny oraz oznakowania na wspomnianej trasie potrafią rozczarować niejednego doświadczonego wycieczkowicza.
Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo to jedna z bardzo istotnych inwestycji, która na celu ma promocję Polski wschodniej i zachęcenie do aktywnego spędzania czasu na rowerze w otoczeniu pięknych krajobrazów. Jest to najdłuższa trasa rowerowa w Polsce i jedna z najdłuższych w Europie.
Ma ponad 2 tys. km długości, z których około 300 km stanowią nowe i przebudowane drogi rowerowe oraz ciągi pieszo-rowerowe, a blisko 150 km to wyremontowane drogi gruntowe. Szlak przebiega przez 5 województw o zróżnicowanych walorach krajoznawczych.
Realizacja inwestycji kosztowała 274 mln zł. Jej szlak biegnie między[paywall] innymi przez powiaty: przemyski, jarosławski oraz lubaczowski. Wielu mieszkańców na wspomnianej trasie spotykają niemiłe niespodzianki.
Dosyć częstym problem, z którym spotykają się amatorzy turystyki rowerowej, jest oznaczenie trasy. Często mają z tym kłopot osoby poruszające się na odcinku Przemyśl – Horyniec-Zdrój, chcące dojechać do uzdrowiska. Brak tabliczek o kontynuacji trasy stanowi dla nich niemały problem.
– Jeżdżąc rekreacyjnie niedaleko mojego miejsca zamieszkania, wielokrotnie spotykałam na trasie zagubionych rowerzystów, chcących dojechać do Horyńca-Zdroju ścieżką Green Velo. Musiałam tłumaczyć im, gdzie jechać dalej, bo nie mogli zrozumieć oznaczeń lub w ogóle ich nie widzieli – mówi pani Teresa, mieszkanka gminy Stubno.
– Wyruszając z Przemyśla, nie napotkałem żadnych trudności, aż do miejscowości Chotyniec. Tutaj szlak rowerowy się urwał. Gdyby nie mapa na stronie internetowej Green Velo, nie wiedziałbym, gdzie dalej jechać – mówi pan Mateusz z Przemyśla. Rowerzysta zwraca uwagę na brak oznakowań przy skrzyżowaniach.
– Przy przecięciu tras rowerowych z innymi drogami powinny być postawione stosowne oznaczenia informujące, gdzie jechać, czy skręcić, czy podążać prosto – mówi. – Chcąc jechać trasą Green Velo, trzeba mieć w zanadrzu mapę lub aplikację na telefonie, bo nie wszędzie są tabliczki i można się pogubić.
Rowerzysta jest również rozczarowany niektórymi fragmentami drogi. Jego zdaniem nawierzchnie nieasfaltowane i drogi gruntowe są zaniedbane i nieprzygotowane do bezpiecznego użytkowania. – Na wycieczkę wybrałem się dobrych kilka dni po opadach deszczu. Podczas przejazdu drogą leśną musiałem się przeprawiać przez wielkie błotniste kałuże. Do Horyńca dojechałem, ale cały w błocie. Liczyłem na trasę bez przeszkód.
Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się całej inwestycji i w styczniu br. opublikowała raport. Wykazano szereg zaniedbań dotyczących właściwego utrzymania stanu technicznego dróg i mostów, po których przebiega szlak, a także braki w jego oznakowaniu.
Z raportu wynika, że problem na trasie Green Velo jest rzeczywisty i to nie tylko na Podkarpaciu. Wykazano również problem na odcinku Przemyśl – Horyniec-Zdrój i stwierdzono, że przejazd drogą leśną na tej trasie jest dużym wyzwaniem rowerzystów i może stanowić dla nich kłopot.
Zalecenia pokontrolne nie zostały zrealizowane w pełni. Tuż po opublikowaniu wyników kontroli usunięto tabliczki, które kierowały rowerzystów na trasę o dużym natężeniu ruchu. Niestety w ich miejsce nie wstawiono nowych, kierujących rowerzystów na nowo wytyczony szlak, który jest dla nich bezpieczniejszy.
NIK stwierdziła, że zainteresowanie szlakiem skończyło się na pozyskaniu unijnych funduszy i wybudowaniu infrastruktury. Za szlak w naszym województwie odpowiada Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich. Z przeprowadzonej kontroli wynika, że w latach 2017-2019 województwo podkarpackie wydało 212,7 tys. zł na jego promocję, w tym m.in. na wydarzenia promujące i eventy.
Mimo próby kontaktu do czasu ukazania się tego numeru ŻP nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na e-maila w tej sprawie, skierowanego do PZDW w Rzeszowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze