Za kilogram malin skupy płacą 1,50 zł. Tymczasem pracownikowi za zbiór kilograma trzeba zapłacić 2 zł. Do tego trzeba doliczyć koszty poniesione na uprawy. – Tak źle jeszcze nie było – mówią rolnicy. Na domiar złego, ceny w sklepach wcale nie idą w parze z tak drastycznymi obniżkami.
Łukasz Trojnar prowadzi w Orłach 35-hektarowe gospodarstwo oraz skup owoców. Uprawia m.in. maliny. Gdy rozmawiamy, co chwilę dzwoni telefon lub ktoś przyjeżdża. Pan Łukasz każdego odsyła takimi samymi słowami:[paywall] „proszę zadzwonić jutro lub w przyszłym tygodniu”. Nie przyjmuje towaru, bo sam nie ma gdzie go zbyć. – Rozmawiałem przed chwilą z jednym z przetwórców. Powiedział, że zalega mu towar, który już wyprodukował, więc nie przyjmuje nowych owoców – opowiada.
– To jest niewyobrażalne co się dzieje. Moi rodzice prowadzą ten skup od 1994 roku. Ja go przejąłem 12 lat temu i czegoś takiego w historii nie pamiętam. Po raz pierwszy żałuję, że w to wszedłem – mówi.
Czarna porzeczka kosztuje 20 groszy, a malina 1,50 zł (za kilogram). – Zbieraczowi za każdy kilogram trzeba zapłacić 2 złote. Nie mówię o kosztach pielęgnacji, które ponieśliśmy wcześniej. Jak to sprzedawać po takich cenach? – ukazuje istotę problemu.
Według niego to efekt wielu lat zaniedbań. Polska jest potęgą pod względem produkcji owoców miękkich, ale nikt u nas nie kontroluje tego rynku. – W naszym kraju mamy kilku potężnych zachodnich graczy i grono mniejszych polskich firm. Rolnicy zarzucają polskim przetwórcom zmowę cenową. To nie jest prawda. Tysiące polskich przetwórców robi tylko półprodukty, które w ilościach cysternowych są sprzedawane najczęściej do Niemiec. I to Niemcy robią produkt finalny i ustalają ceny z góry – wyjaśnia. – Nikt im nie podskoczy, bo żadna firma nie będzie miała gdzie sprzedać produktu. Polski rynek nie jest na tyle chłonny, żeby wszystko nabyć – dodaje.
Paradoksem całej tej sytuacji jest to, że w tym roku owoce są najwyższej jakości. I za ten świetny produkt plantatorzy otrzymują najniższe ceny od lat (jeśli nie w historii).
W niewiele lepszej sytuacji są rolnicy, którzy prowadzą uprawy ekologiczne. Taką prowadzi Jacek Kurcek, który ma niecałe 3 hektary malin jesiennych. – Na utrzymanie uprawy wydałem blisko 30 tysięcy złotych – wylicza. Ta kwota obejmuje ręczne plewienie, stosowanie nawozów ekologicznych, które są droższe od standardowych. Teraz czeka go jeszcze wydatek około 40 tys. zł na zbiór owoców. – Łącznie uprawa pochłonie 70 tysięcy złotych. Jeśli nie zmieni się cena, to zwrócą mi się koszty, ale nic nie zarobię – mówi.
Obecnie kilogram maliny ekologicznej kosztuje 4 zł. Na tyle też pan Jacek określa koszt uprawy i zbioru. – Mam legalnie zatrudnionych pracowników z Ukrainy. Obecnie jest to 11 osób, a w sezonie zbiorów będzie ich dwukrotnie tyle – mówi.
Obaj rolnicy, choć spotykamy się osobno, powtarzają niemal te same słowa: – Nie chcemy dopłat. Chcemy sprzedawać owoce w rozsądnych cenach.
Jak mówi Łukasz Trojnar, plantatorzy owoców miękkich – w odróżnieniu od niektórych innych upraw – nie mają w umowach kontraktacyjnych ustalonej ceny minimalnej, tylko rynkową. A te jak widać potrafią mocno ich zaskoczyć. – Tym samym nie wiemy, ile zarobimy za naszą pracę. To nie jest normalne – zauważa.
Padają propozycje, aby kwoty minimalne wprowadzić ustawą, ale jak zaznacza pan Łukasz, muszą one być ustalane na rozsądnym poziomie, aby rolnicy nie ponosili strat.
W całej tej sytuacji jest jeszcze jeden paradoks. Ceny na sklepowych półkach wcale nie idą w dół.***9 lipca odbyło się zebranie rady powiatu przemyskiego Podkarpackiej Izby Rolniczej. Jednym z tematów była sytuacja na rynku owoców miękkich. Łukasz Trojnar opowiada, że gdy on przedstawiał problem, poseł Marek Rząsa... rozwiązywał krzyżówkę. – Nie lubię polityki, jestem tylko za zdrowym rozsądkiem, a tego brakuje. To, że ktoś próbuje sobie na nas zbić kapitał polityczny jest dla mnie obrzydliwe – mówi rolnik. Twierdzi, że widział dobrze, co robił poseł, bo siedział dwa krzesła dalej.
– To jest kompletna bzdura – odpowiada poseł. – Rozmawiałem z rolnikami, poprosiłem o kontakt, wziąłem wszystkie dokumenty. Zaoferowałem pomoc, powiedziałem, że jestem do ich dyspozycji w swoim biurze, bo tam są lepsze warunki do spokojnej rozmowy. Przecież nie poszedłem tam rozwiązywać krzyżówki – mówi. Jako dowód wysłał nam e-mail, w którym w formie elektronicznej w kilku zdaniach ma wynotowane poruszone podczas zebrania tematy.
Ł. Trojnar zauważa, że do tej pory brakowało zainteresowania problemami rolników z żadnej strony sceny politycznej.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.BRAWO RUSOFOBY. Zniszczcie jeszcze jakieś pomniki radziecki i kilka grobów. Pyskujcie głośniej na Wielką Rosję i zjadajcie swoje plony sami. Niech Wam gniją. My kupujemy w cywilizowanych krajach Europy i mamy wszystkiego pod dostatkiem.
50 kilo za stówę, sam sobie zbieraj albo zwijaj interes, dość wyzysku i nie interesuje mnie że takie ceny na skupie, już jak co wolę malinki zagraniczne pachnące konkretną kasą, tu i tam trzeba się narobić więc co za różnica, i nie płaczcie że takie ceny, że pada a to susza , meteoryt, tornada, zawieje i ch.j wie co... Zostańcie w swoim skansenie najlepiej ale nie wyciągajcie rąk po dopłaty z unii...
Skutki nierządu PISoBOLSZEWICKICH miernot.
Co jeden to głupszy zamiast swoje kupować to wolą chemię z zagranicy i żeby się zagraniczny rynek rozwijał
Panowie przecież nie da się żadną ustawą ustalić ceny minimalnej dla czego takie głupoty mówicie. Sprawa jest prosta były lata lepsze i ludzie rzucili się na uprawę malin mamy nadprodukcję stąd brak zainteresowania . Po tych cenach ludzie zrezygnują i w następnym roku lub za dwa lata ceny znowu wzrosną .
Zapewne chodzi ci o to że dzięki złym stosunkom z Rosją mamy problem z eksportem towarów na wschód. Maliny nigdy tam nie eksportowaliśmy...
A ile za zbiór ma ci zapłacić plantator jeśli na skupie otrzymuje 1,5 zł?
Dlaczego korzystasz z nazistowskiej sieci żydzie?
W rejonach Orłów, Kaszyc każdy pod domem ma posadzone niby dla siebie a i tak wszyscy wozili do skupu. Sąsiad zarobił, temu się powodzi dzięki uprawom malin dlaczego ja mam być gorszy? A weźcie pod uwagę, że to jest tylko niewielki odsetek miejscowości. W Polsce takich miejscowości jest naprawdę sporo. Jak były lata rekordowe każdy brał garściami teraz jest słabszy rok to cyk artykuł do życia podkarpackiego. Nikt nikomu nie kazał sadzić, wolny kraj tam gdzie jest pieniądz jest też ryzyko podsumowując w tym roku inwestycja przyniosła straty nie ma co narzekać na cały świat tylko zastanowić się nad zmianą upraw albo przeczekać kryzys.
kłania się po raz wtóry PSYCHIATRA . IM SZYBCIEJ , TYM LEPIEJ ,-DLA CIEBIE LEPIEJ
No tak Malina jest eksportowana do niemiec.... twoja cywilizowana europa podupada. Francja jest najbardziej zasłużona w europie podobnie włochy
Hasler czy to cie bawi? to staje sie nudne, jak napisy nad sanem.
Zmiana profilu produkcji to tak jakby spawacz miał się przebranżowić w informatyka albo kosmetyczkę. A przeczekać kryzys to tak jakby spróbowac rok albo dwa przeżyć za 500 zł miesięcznie.
Precz z Polskiej ziemi pacholku Stalina!
Porównania nieadekwatne niestety, wręcz śmieszne. Plantatorzy mają przeważnie kilka źródeł dochodu. Maliny, porzeczki, rabarbar. Prawda jestem taka, że sądzą to na co jest popyt i dobra cena. Kosmetyczka spawać nie będzie ale jest w stanie wykonywać inne zabiegi powiązane z bazowym. Przeżyć za 500 zł? Porozmawiajmy o dotacjach, które otrzymują i o grubych latach, w których na malinie dorobili się na kilka lat do przodu
Hiu nie ma dotacji już do malin jedź sobie do agencji i poczytaj.... zresztą wy myślicie że rolnik miliony zarabia haha śmieszne..
berlinski system niszczenia rolnictwa dziala sprawnie jak widac.....
Najlepiej mają obszarnicy ,trawę skoszą raz w roku a kasa strumieniami trafia na konta .Kupują terenówy brzuchy rosną i śmieją się z tych co mają parę arów malin .Jak nie zmienią tych dopłat żeby były do produkcji to nigdy nie będzie dobrze.
Ludzie nie sprzedawajcie malin u pośrednika, przecież oni się z was śmieją, a do zbiorów niech se szukają Rumunów albo uchodźców z bangladeszu.
BRAWO RUSOFOBY. Zniszczcie jeszcze jakieś pomniki radziecki i kilka grobów. Pyskujcie głośniej na Wielką Rosję i zjadajcie swoje plony sami. Niech Wam gniją. My kupujemy w cywilizowanych krajach Europy i mamy wszystkiego pod dostatkiem.
Co ma jedno do drugiego
50 kilo za stówę, sam sobie zbieraj albo zwijaj interes, dość wyzysku i nie interesuje mnie że takie ceny na skupie, już jak co wolę malinki zagraniczne pachnące konkretną kasą, tu i tam trzeba się narobić więc co za różnica, i nie płaczcie że takie ceny, że pada a to susza , meteoryt, tornada, zawieje i ch.j wie co... Zostańcie w swoim skansenie najlepiej ale nie wyciągajcie rąk po dopłaty z unii...