Reklama

Problemy z siecią defibrylatorów w Przemyślu. Miały być dostępne, a nie są

W teorii kilkadziesiąt defibrylatorów AED, czyli urządzeń, które mogą w nagłych przypadkach uratować komuś życie, rozmieszczonych w różnych miejscach miasta, miało być ogólnodostępnych i łatwych do odnalezienia. Bo w takich sytuacjach liczy się każda sekunda. W praktyce – zdaniem pomysłodawców, czyli szefostwa Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu – tak niestety nie jest, a winę za taki stan rzeczy – ich zdaniem – ponoszą władze miasta.

W ramach Budżetu Obywatelskiego na 2021 r. szefostwo przemyskiego pogotowia złożyło projekt zatytułowany „Bezpieczny Przemyśl”. Pod tą nazwą krył się plan stworzenia w nadsańskim mieście sieci automatycznych defibrylatorów zewnętrznych, a przez to zwiększenie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców Przemyśla oraz odwiedzających miasto turystów.

Pomysł zyskał spore poparcie głosujących. Na tyle duże, że został wdrożony w życie przez warszawską spółkę „Schiller Poland”, wybraną w przetargu. Defibrylatory AED zostały zamontowane w 30 miejscach w mieście. Otrzymały je również: Komenda Miejska Policji w Przemyślu (2 sztuki), Straż Miejska w Przemyślu (2 sztuki) oraz Miejski Zakład Komunikacji sp. z o.o. (5 sztuk). Problem w tym, że – zdaniem szefostwa WSPR w Przemyślu – projekt został zrealizowany... po łebkach. Co to znaczy?

Reklama

– Długo wahaliśmy się, czy w ogóle o tym mówić głośno. Ale brak jakiekolwiek reakcji ze strony władz miasta zmusił nas do tego. Liczyliśmy, że uda się porozumieć. Mimo naszych wielu próśb, nieoficjalnych rozmów, nie udało się. Już od początku rzucano nam kłody pod nogi. Sam pan prezydent powiedział, że to jest niepotrzebne. Ale że mieszkańcy głosowali, więc nie było wyjścia. Sama realizacja projektu to, naszym zdaniem, katastrofa. Po pierwsze: urządzenia nie są w tych lokalizacjach, o które wnioskowaliśmy. Wybierając te, a nie inne, mieliśmy na względzie miejsca, gdzie najczęściej dochodziło do zdarzeń. To choćby urząd pocztowy przy Mickiewicza. Bez naszej wiedzy zabrano stamtąd defibrylator. Pojawił się wewnątrz budynku liceum przy Glazera. Do wnętrza szkół przeniesiono te urządzenia także gdzie indziej, choćby do szkoły podstawowej na Kazanowie. Przecież popołudniami czy wieczorami szkoły są zamknięte, więc urządzenia są bezużyteczne. Podobnie jak podczas weekendów, ferii czy wakacji. Kiedy zapytaliśmy, dlaczego tak się stało, urzędnicy odpowiedzieli nam, że są trudności z podłączeniem defibrylatora do prądu. Na litość boską! Mamy XXI wiek, a my w Przemyślu mamy problem z podłączeniem jakiegoś urządzenia do źródła zasilania! Poza tym okazało się, że na takie rarytasy nie ma pieniędzy

– tłumaczy rzecznik prasowy WSPR w Przemyślu Marek Janowski.

Reklama

– W ostatnim czasie dwukrotnie doszło do zatrzymania krążenia. Raz w tunelu, raz w Rynku. Dwie osoby zmarły. Gdyby ludzie wiedzieli, że w pobliżu są takie urządzenia, to istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś wpadłby na pomysł jego użycia. Niestety, nie wiedzieli – stwierdził Marek Janowski. Fot. zbiory własne

Tabliczki w magazynie

– Częścią składową projektu był montaż tablic kierunkowych. To tabliczki ze strzałkami, informującymi na przykład, że defibrylator AED jest za 100 metrów. Firma, która była wykonawcą projektu, dostarczyła do urzędu miejskiego te tabliczki. Wie pan, gdzie się znajdują? W magistrackim magazynie! Od dwóch lat. Zamontowana została dokładnie jedna!

Reklama

– powiedział dyrektor WSPR w Przemyślu Rafał Kijanka.

– W ostatnim czasie dwukrotnie doszło do zatrzymania krążenia. Raz w tunelu, raz w Rynku. Dwie osoby zmarły. Gdyby ludzie wiedzieli, że w pobliżu są takie urządzenia, to istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś wpadłby na pomysł jego użycia. Niestety, nie wiedzieli

– dodał M. Janowski.

AED pod... siedzeniem kierowcy

– Inną kwestią jest obecność tych urządzeń w autobusach MZK. Powinny być w widocznym miejscu! A są schowane pod siedzeniem kierowcy. Jeśli pasażerowi coś by się stało, kierowca pewnie dałby radę defibrylator wyciągnąć. A gdyby, nie daj Boże, coś się stało kierowcy? Co wówczas? Kto z pasażerów wiedziałby, że AED jest w schowku pod jego siedzeniem?

Reklama

– zastanawia się dyrektor R. Kijanka.

– Podstawowym założeniem projektu miała być łatwa dostępność do tych urządzeń. W całym cywilizowanym świecie AED w autobusach zamontowane są na specjalnym uchwycie wewnątrz pojazdu, ale nie w Przemyślu. Domyślam się dlaczego. Otóż taki uchwyt trochę kosztuje, więc łatwiej było włożyć bezkosztowo urządzenie do schowka, niż wydać trochę pieniędzy. A przecież w przypadkach zatrzymania krążenia liczą się często sekundy. To wszystko wpływa na funkcjonalność sieci. Kiedy o to wszystko pytaliśmy, nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi

Reklama

– dodał.

Pierwsze miasto w Polsce...

Kolejnym problemem jest kwestia udostępnienia internetowej domeny GminaPrzemyśl.pl, zarządzanej przez Straż Miejską w Przemyślu. Tak, aby była możliwość monitorowania tych defibrylatorów.

– Przemyśl byłby pierwszym miastem w Polsce, w którym miejska sieć AED byłaby wpięta w dyspozytornię medyczną. Dyspozytorzy widzieliby, gdzie urządzenie jest wykorzystywane, więc znacznie szybciej, w ciemno, skierowaliby tam karetkę pogotowia. Modyfikacja polegałaby na stworzeniu w obrębie owej domeny nowego użytkownika „Dyspozytornia Rzeszów”, powiązanego z adresem e-mailowym tej instytucji oraz włączeniu funkcji przesyłania na tenże adres e-mailowy powiadomień o przypadkach użycia defibrylatorów z sieci miejskiej. Firma Schiller zrobiła to w ramach kosztów. Ale działało to tylko przez moment. Dlaczego? Bo władze miasta zakazały używania tej domeny! Mimo kilkukrotnych prób kontaktu z nimi w tej sprawie, nikt się nią nie zainteresował. Kompletnie tego nie rozumiemy

Reklama

– wyjaśnił M. Janowski.

Formalności najważniejsze

Zapytaliśmy o te wszystkie kwestie przemyski magistrat.

– Projekt, wbrew twierdzeniu władz pogotowia, został zrealizowany w stu procentach. Zamontowane na terenie miasta defibrylatory są ogólnodostępne. Na ten, mający zostać zamontowany na elewacji budynku I LO, zgody nie wydał konserwator zabytków. Został więc przeniesiony do środka. Defibrylator zamontowany na terenie SP 6 jest dostępny w godzinach pracy szkoły. Wszystkie posiadają tabliczki informacyjne zamontowane przy urządzeniach oraz w ich pobliżu. Z pewnością żadne oznakowanie nie „leży w magazynach magistratu”. To prawda, że urządzenia zamontowane w czterech autobusach MZK znajdują się w szafce w kabinie kierowcy, bo to miejsce wydaje się właściwe  do przechowywania sprzętu. Same autobusy, jak i miejsce przechowywania AED są odpowiednio i wyraźnie oznakowane naklejkami informującymi o miejscu przechowywania. Nie sposób tych informacji przeoczyć

Reklama

– powiedział Witold Wołczyk z Wydziału Promocji i Kultury Urzędu Miejskiego w Przemyślu.

Dodał, że władze miasta nie są przeciwne dostępowi WSPR do powiadomień i monitorowania sieci defibrylatorów, jednak musi to być uregulowane formalnie.

– Administratorem danych przetwarzanych przez urządzenia firmy Schiller jest komendant przemyskiej straży miejskiej. Jest zobowiązany do stosowania zasad ochrony danych osobowych określonych w rozporządzeniu Unii Europejskiej, potocznie nazywanych RODO. W trakcie rozmowy z przedstawicielem firmy Schiller, przeprowadzonej w lutym ubiegłego roku, okazało się, że w domenie GminaPrzemysl.pl portalu LifeDataNet, służącego do zarządzania siecią defibrylatorów miejskich, wprowadzona została modyfikacja polegająca na utworzeniu nowego użytkownika „DyspozytorniaRzeszow” oraz włączeniu funkcji przesłania na powiązany adres e-mail powiadomień o przypadkach użycia defibrylatorów. Zmiany wprowadzone zostały bez uprzedniego uzgodnienia z administratorem zasad oraz formy przetwarzania informacji, dlatego na wniosek tegoż administratora ten użytkownik został czasowo wyłączony

Reklama

– wyjaśnił W. Wołczyk.

Komendant Straży Miejskiej w Przemyślu telefonicznie przekazał szefostwu WSPR w Przemyślu informację o konieczności złożenia wniosku pisemnego, określającego zasady i procedury korzystania z informacji przesyłanych przez sieć defibrylatorów.

– Do tej pory taki wniosek nie wpłynął do straży miejskiej, nie możemy więc przekazać temu podmiotowi dostępu do powiadomień z sieci urządzeń

– stwierdził W. Wołczyk.

Problem w tym, że właścicielem sieci miejskiej defibrylatorów AED nie jest pogotowie. To własność miasta i to miastu powinno zależeć na jej sprawnym działaniu, rozwoju i ulepszeniu funkcjonalności.

Reklama

Przemyśl – miasto innowacji?

Z argumentacją magistratu zupełnie nie zgadza się rzecznik prasowy WSPR w Przemyślu.

– Kłamstwem jest, że wszystkie urządzenia są ogólnodostępne. Trzy z nich są zamknięte w budynkach szkół. Jako wnioskodawcy wyraźnie zaznaczyliśmy, że zamykanie urządzeń w budynkach mija się z celem i ideą projektu

– powiedział M. Janowski.

– Przewożenie AED w niewidocznym i nieoznakowanym schowku, w miejscu znanym i dostępnym jedynie kierowcy, jest tak absurdalnym rozwiązaniem, że brak słów, aby to komentować. Takie „cuda” tylko w Przemyślu, mieście innowacji – gorzko uśmiecha się rzecznik prasowy WSPR. – Twierdzenie o oznakowaniu autobusów jest kolejnym kłamstwem! Jak to powinno wyglądać, urzędnicy mogą zobaczyć choćby w pociągach Polregio. Ani jedno urządzenie zamontowane w ramach projektu nie posiada w swojej bezpośredniej okolicy stale zamontowanych tablic kierunkowo-informacyjnych, wskazujących odległość i kierunek do urządzenia AED, znajdującego się w pobliżu. Bardzo łatwo to zweryfikować podczas spaceru po mieście. Montaż takich tablic to jeden z elementów projektu i przetargu. Niestety, nie został zrealizowany

Reklama

– dodał.

Zamontuj pan sobie sam

M. Janowski zdradził, że w sierpniu 2023 r. jeden z przemyskich restauratorów zwrócił się do WSPR SP ZOZ w Przemyślu o opinię w sprawie dostępności do urządzenia AED w pobliżu swojej restauracji. Zasugerowano mu montaż tablicy kierunkowo-informacyjnej.

– Tak chciał zrobić, ale poinformował nas, że: „tablice kierunkowe leżą w wydziale inwestycji, dzisiaj tam byłem”. To dokładny cytat. Restaurator otrzymał jedną z takich tablic i miał ją sobie własnoręcznie zamontować w pobliżu urządzenia. Pozostałe nie są do tej pory zamontowane na ulicach miasta w pobliżu defibrylatorów

– zapewnił M. Janowski. Sprawdziliśmy. Nie ma takich tabliczek np. w odległości ok. 100 m od urządzeń.

– Sugerowanie, że dyrektor pogotowia powinien zwracać się z prośbą o możliwość dostępu Dyspozytorni Medycznej w Rzeszowie do danych z miejskiej sieci AED jest kolejnym kuriozum w tej sprawie. Zasłanianie się rzekomymi przepisami RODO jest równie absurdalne, defibrylatory bowiem żadnych danych osobowych nie przetwarzają, ani nie gromadzą! Miasto, odmawiając dyspozytorni medycznej dostępu do danych z tych urządzeń, w rzeczywistości ogranicza możliwości jeszcze szerszego wykorzystania AED w celu ratowania ludzkiego zdrowia i życia. Zasłanianie się w tej kwestii sprawami formalnymi, przepisami, słaniem pism i różnymi innymi wymówkami dowodzi jedynie o całkowitym braku dobrej woli ze strony władz miasta Przemyśla. Tym bardziej, że kilka razy próbowaliśmy na ten temat porozmawiać, choć, naszym zdaniem, inicjatywa powinna wyjść od właściciela sieci!

– podsumował M. Janowski.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    e_m_p_t_y_2_2_2 2024-01-18 18:46:15

    Panie Redaktorze, niech Pan przestanie konfabulowac (parafrazujac slowa znanego czlowieka w hierarchii przemyskiej). ;(

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kgocko_585 2024-01-21 18:48:28

    Buta i arogancja a do tego niekompetencja- to cechy obecnych władz miasta. Tym panom już podziękujemy; nie damy sie drugi raz nabrać na piękne słówka i obietnice. Byle do wiosny, pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama