Trwająca od półtora roku awantura o jakość dróg polnych, wykonanych w ramach scaleń w gminie Roźwienica, znalazła swój finał. Starosta jarsławski złożył w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a Centralne Biuro Antykorupcyjne analizuje przebieg inwestycji wartej prawie 5,5 mln zł.
Ostre protesty rolników z Rudołowic i Roźwienicy rozpoczęły się razem z wykonaniem pierwszych dojazdów do pól po zakończonym scaleniu. Nasiliły się, gdy budowano kolejne drogi. Jesienią ubiegłego roku gospodarze przeklinali już wykonawcę i starostę, nie przebierając w słowach.
– Ubzdurali sobie, że drogi poscaleniowe robią zgodnie z normami, a przecież one nie nadają się do przejazdu. Wszystkie interwencje w powiecie kończą się niczym. My swoje, a starosta zapewnia, że jest dobrze – mówił wtedy Józef Kud, sołtys Rudołowic. Chodziło o[paywall] drogi dojazdowe, których wykonanie było częścią prac scaleniowych finansowanych z unijnego budżetu, a nadzorowanych przez starostwo. – To jest porażka. Tego nie idzie opisać, a starosta twierdzi, że jest inaczej. Te drogi zmyją pierwsze deszcze. Woleliby ich nie ruszać. Wtedy byśmy sobie poradzili. Uważają nas za niespełna rozumu i bez mrugnięcia okiem wpierają, że wszystko jest super. Nie popuścimy – zapowiadali rolnicy i interweniowali, gdzie tylko można. Byli nawet u marszałka. – Rozumiem niezadowolenie mieszkańców. Chociaż gmina nie jest stroną w tej sprawie, rozmawialiśmy ze starostwem, uczestniczymy też w spotkaniach rolników z przedstawicielami powiatu i wykonawcy – zapewniał ponad rok temu Tomasz Kotliński, wójt gminy Roźwienica. – W mojej opinii wykonywane obecnie drogi różnią się znacznie od przygotowywanych wcześniej w innych miejscowościach, w których były scalenia. Niestety na niekorzyść – dodawał. Interwencje na nic się zdały. Drogi odebrano. Firma dostała pieniądze. Wydawało się, że sprawa została zamknięta. – Przekonują nas, że chłop na drogach się nie zna. Od tego są specjaliści, a oni problemu nie widzą – mówili gospodarze i klęli nadal, wyciągając zapadające się w błocie maszyny.
Ta pokazała, że zarzuty gospodarzy nie są gołosłowne. – Rozmiar uchybień oraz skala niezgodności, stosowanie materiałów o znacznie niższych parametrach niż wymagane i niezgodności z projektem dają przypuszczenie, że inspektor nadzoru powołany przez powiat poświadczył nieprawdę, podpisując protokół odbioru robót – uważa starosta. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu 27 listopada. Złamanie prawa miałoby polegać na stwierdzeniu, że prace zostały wykonane zgodnie z projektem, choć w rzeczywistości znacznie od niego odbiegają. Sam inspektor, który notabene ma uprawnienia specjalisty melioracji wodnych tłumaczy, że różnice między ustaleniami firmy wykonującej i przeprowadzającej ekspertyzę są nieznaczne.
Prokuratura skierowała sprawę do policji w celu wstępnego rozpoznania. Śledczy z CBA zabezpieczyli dokumenty związane z kontrowersyjnymi scaleniami. Postępowania powinny wyjaśnić, po czyjej stronie jest racja. Rolnicy czują się oszukani, bo – jak zauważają – wydano duże pieniądze na drogi dojazdowe, które nie do końca spełniają swoją rolę. Wykonawca i nadzorujący go inspektor nie mają sobie nic do zarzucenia, bo gdyby mieli, to zlikwidowaliby ewentualne uchybienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Spokojnie PISoBolszewiccy komisarze wyjaśnią wszystko jak należy.
I znowu będzie skowyt jak przyjdzie cba o 6.00 rano, że to pora nie stosowna na aresztowanie.
Szpital, PKS Scalenia - cóż jeszcze Starosto Chrzan nam pokażesz?A miało być tak pięknie...
Spokojnie PISoBolszewiccy komisarze wyjaśnią wszystko jak należy.
I znowu będzie skowyt jak przyjdzie cba o 6.00 rano, że to pora nie stosowna na aresztowanie.
Szpital, PKS Scalenia - cóż jeszcze Starosto Chrzan nam pokażesz?A miało być tak pięknie...