Reklama

Przemyscy szczypiorniści zmiażdżyli beniaminka w 10 minut

Za pechową porażkę z Moto-Jelczem ktoś musiał zapłacić. Zapłacił dzisiejszego (23 września br.) wieczoru beniaminek I ligi z Zawiercia, który długo dzielnie się trzymał, ale w ostatnich 10 minutach podrażnieni przemyślanie wybili im handball z głowy. Aby nieco osłodzić żywot bojowo nastawionemu i ambitnemu zespołowi Viretu CMC, trzeba powiedzieć, że w przekroju całego meczu na tak wysoką porażkę nie zasłużyli.

Beniaminek zaczął mecz od szybkiego prowadzenia 0:2 i do 10. min stroną goniącą byli przemyślanie. Wówczas do remisu 5:5 doprowadził Maciej Kubisztal, który na kole musiał po raz kolejny przepychać się ze… starszym bratem, Dariuszem, a za moment błyskawiczną kontrę wykończył Paweł Stołowski i SRS Czuwaj po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie 6:5. Potem rozpoczął się koncert gry Pawła Puszkarskiego. To co wyprawił popularny „Pucha” było genialne. Trafił jak chciał i skąd chciał. Zdobył w I połowie 9 bramek! Po serii czterech bramek z rzędu w 20. min przewaga miejscowych urosła do 6 bramek – 15:9. Przyjezdni, choć starali się walczyć i odpowiadać agresją, nie byli w stanie wstać z kolan. Jak sami nie dali rady, rękę podali im miejscowi. Wyhamowali tempo prowadzonych akcji, popełnili kilka prostych błędów, nie pomogli bramkarze i po 30 minutach wyglądało na to, że zawiercianie mają prawo myśleć o powrocie do gry. Przegrywali „tylko” trzema bramkami.
Przez 18 minut II odsłony ten scenariusz próbowali wprowadzić w życie. W 32. min mieli przemyślan na wyciągnięcie ręki. Było wówczas 20:19 po trafieniu Adriana Najucha. Gospodarze, mimo licznych wykluczeni, gry w czwórkę przeciwko szóstce rywali w polu, utrzymywali jednak niewielką przewagę, wahającą się między 2 a 4 bramkami (41. – 24:22, 45. – 27:23). Jeszcze przez moment udane zagrania przeplatali drzemkami w defensywie. W 48. min na 28:26 trafił bardzo  dobrze dysponowany tego dnia Łukasz Szlinger i był to łabędzi śpiew Viretu CMC. Od tego momentu żarty się skończyły. Znakomitą zmianę dał Tomasz Kulka, a jego imiennik – Biernat znowu dzielił i rządził na środku rozegrania. Gospodarze zacieśnili szyki obronne i przewaga zaczęła rosnąć w mgnieniu oka. W 55. min było już 35:26! Z gości została miazga. W 56. min czuwajowcy przeprowadzili najładniejszą akcję meczu. Niezwykle dynamiczny Hubert Obydź wrzucił piłkę na skrzydło, a tam w powietrzu dopadł ją T. Kulka i kapitalnym rzutem wpakował do siatki Kamila Buchcica.


SRS Czuwaj Przemyśl – Viret CMC Zawiercie 39:30 (19:16)
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Sar, Kijanka – Król 2, Puszkarski 11, Biernat 7, Stołowski 3, Kubik 0, Bajwoluk 2, Nowak 2, Kroczek 3, Obydź 2, Kulka 4, M. Kubisztal 3.
Viret CMC: Ratuszniak, Koła, Buchcic – Zagała 0, Karwowski 1, Salamon 1, Szymański 4, Kurełek 1, Szlinger 12, Kurzawa 0, Strużyna 2, Migała 3, Makaruk 4, Najuch 1, D. Kubisztal 1.
Sędziowały: Urszula Lesiak i Małgorzata Lidacka (obie z Krakowa). Kary: SRS Czuwaj – 20 min; Viret CMC – 22 min. Czerwone kartki: Ratuszniak (17. – faul), D. Kubisztal (34. – gradacja kar) i Szymański (48. – gradacja kar). Widzów: 500.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jaro - niezalogowany 2017-09-23 22:44:11

    Dlaczego Obydź  notuje 2 super bramki i kapitalną asystę, a  gra tylko ostatnie 5 minut,

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Trener - niezalogowany 2017-09-23 23:17:30

    Bo decyduje o tym Trener

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Slayer - niezalogowany 2017-09-24 14:01:25

    Pieknie!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama