Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej po raz kolejny liczy na hojność miłośników sztuki, liczyć, że ci pomogą mu w zakupie cennych obrazów. Chodzi o dzieła, które wyszły spod pędzla Stefanii Jacyszynówny.
– Chcąc poszerzać swoje zbiory, Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej kupuje wybrane, cenniejsze i bardziej interesujące eksponaty, wytypowane przez Komisję Zakupu Muzealiów – przekonują kustosze. – Niestety, możliwości finansowe na ten cel są bardzo ograniczone, co zmusza Muzeum do poszukiwania środków na zewnątrz. Na większe projekty pisane są wnioski m.in. do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na zakup pojedynczych eksponatów pozyskuje się sponsorów. W 2015 roku[paywall] Bank Zachodni WBK sfinansował zakup obrazu Mariana Strońskiego „Martwa natura z grzybami”. W 2016 roku Muzeum uciekło się do nieco mniej konwencjonalnego sposobu, a mianowicie włączyło publiczność, osoby prywatne w możliwość poszerzenia kolekcji Strońskiego o wyjątkową, wczesną pracę artysty, organizując akcję crowdfundingową na portalu Polakpotrafi.pl. Akcja spotkała z ożywioną reakcją społeczeństwa, a sympatycy Muzeum i twórczości przemyskiego malarza mogą nacieszyć oko nowym „strońskim”. Jednak dla wielu osób, chcących również włączyć się w akcję, pośrednik, jakim był portal internetowy, stanowił utrudnienie. Stąd, kiedy pojawiła się w Muzeum oferta sprzedaży dwóch obrazów pędzla Stefanii Jacyszynówny, padł pomysł, aby zorganizować zbiórkę publiczną na zakup tych prac: namalowane farbami olejnymi na płótnie, sygnowane i datowane na 1922 rok. Prace, o wymiarach 75 x 55 cm, oprawione są w dekoracyjne ramy, zdobione pełnoplastycznymi wstęgami i figurkami aniołków oraz malowanymi ptakami – informują muzealnicy.
Portretowani byli nauczycielami w Przemyślu. Józef Arecki (1884-1939), urodził się w Przemyślu jako Józef Koza. W 1914 roku zmienił nazwisko na Arecki. Po maturze, otrzymał patent nauczycielski, dzięki któremu zaczął pracować w szkołach przemyskich i we Lwowie. Uczył matematyki, fizyki i historii naturalnej. W 1917 roku ukończył studia na Uniwersytecie Lwowskim, na Wydziale Filozofii. Pracował w Żeńskim Seminarium Nauczycielskim i Krajowej Szkole Kupieckiej w Przemyślu. Żona Józefa Areckiego, Stefania była nauczycielką gimnazjalną.
Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej ma 71 obrazów i 3 rysunki artystki, a także rodzinny album z fotografiami, meble, porcelanę i rzeczy osobiste pochodzące ze spadku. Zgodnie z profilem przemyskie placówki, na pierwszym miejscu jest zachowanie dla przyszłych pokoleń dziedzictwa miasta i przekazywanie wiedzy o nim.
– W to dziedzictwo niewątpliwie wpisuje się osoba i dorobek Stefanii Jacyszynówny, nie tylko jako artystki wysokiej klasy, ale także tej, która uwieczniła na swoich płótnach znaczące osoby działające w Przemyślu, w tym małżeństwo Józefa i Stefanii Areckich – przekonują pracownicy MNZP.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.>>po raz kolejny liczy na hojność miłośników sztuki, liczyć, że ci pomogą mu w zakupie<<Znowu "flejtuszostwo językowe" redaktorów i o zgrozo zajmujących się sztuką przez duże S.
Zapomnieli o skierowaniu prośby do pana marszałka Kuchcińskiego
a to świetny pomysł! Niech się dorzuci, choćby i prywatnie...
Jest trochę błędów: Dr Józef Arecki vel Koza (1884-1940) urodzony w Przemyślu, zmarł w Krynicy Zdroju (Górskiej) na zawal serca - po tym jak jego jedyny syn Tadeusz (jeden z największych inżynierów powojennej Polski - dyrektor Huty Warszawa) trafił w ręce gestapo (za działalność patriotyczną - kurier górski) - za co późnej wiele lat przesiedział w Auschwitz (pierwszy transport) i innych obozach zagłady i koncentracyjnych. Dr Arecki był geniuszem. Uczył w wielu szkołach (Lwów, Krajowej Szkole Kupieckiej w Przemyślu) ze wszystkich dziedzin nauki (od matematyki do polskiego, a także ruskiego, fizyki, historii naturalnej, propedeutyki filozofii). Stopień naukowy doktora filozofii uzyskał z filologii polskiej na Uniwersytecie Lwowskim w 1917 roku. Obronił rozprawę doktorską zatytułowaną „Rozbiór krytyczny kazań i homilii Hipacego Pocieja”. Był bohaterem narodowym. Przyłączył Lubliniec do Polski (współpracował z komisarzem plebiscytu Feliksem Orlickim późniejszym burmistrzem tego miasta) - był szefem propagandy na Górny Śląsk (powiat Gliwicki) oraz w następnych latach pełnił rolę dyrektora lublinieckiego gimnazjum im. Adama Mickiewicza (był jednym z założycieli tej szkoły - tam też znajduję się aula jego imienia). Przyjaciel Wojciecha Korfantego. Z narażaniem życia (wiele razy używał obstawy) odebrał z rąk Niemców władzę nad tamtym terenem. Oczywiście wynika to z faktu, że Niemcy nie zamierzali w sposób pokojowy i uczciwy oddać tych ziem (tak samo jak w przypadku Mazur) tylko biernie się przyglądając głosowaniu, ale używali wielu szykan wobec polskich władz plebiscytowych posuwając się nawet do użycia siły. Dla nich Śląsk i inne Nasze Ziemie Odzyskane (Mazury i Pomorze) pozostaną zawsze niemieckie. Po 1933 zamieszkał w Krynicy gdzie został prezesem Polskiej Akcji Katolickiej i dyrektorem gimnazjum. Stefania Arecka urodzona w Krynicy Górskiej (1892-1956), ukończyła szkoły sióstr Klarysek (Stary Sącz) i najlepszą w tamtym czasie, realną sióstr Urszulanek (Karków lub Tarnów) oraz zdała maturę przedwojenną - dla kobiety w tamtym czasie coś niesamowitego!
>>po raz kolejny liczy na hojność miłośników sztuki, liczyć, że ci pomogą mu w zakupie<<Znowu "flejtuszostwo językowe" redaktorów i o zgrozo zajmujących się sztuką przez duże S.
Zapomnieli o skierowaniu prośby do pana marszałka Kuchcińskiego
a to świetny pomysł! Niech się dorzuci, choćby i prywatnie...