Reklama

Przemyskie Niedźwiadki litościwe. Ósmy triumf z rzędu!

Cztery dni po bardzo dobrym taktycznie, z twardą defensywą, pojedynku z Stolaro Resovią Rzeszów, II-ligowe Przemyskie Niedźwiadki – przy nieco luźniejszej postawie – odprawiły z kwitkiem znacznie słabszy zespół MCKS Czeladź. Choć to nie ma najmniejszego znaczenia, przemyślanie musieli jednak oddać przodownictwo w tabeli AZS AWF Mickiewiczowi Katowice, który zdruzgotał akademików z Częstochowy na ich parkiecie różnicą aż 77 punktów!

Postawa ekipy Daniela Puchalskiego w dotychczasowych spotkaniach pozwala nieco puścić wodze fantazji i „wyposażać” ich w kilka przydomków. Jak choćby: bezlitośni, bezwzględni, efektowni, efektywni, normalni czy litościwi.

Za spotkanie z MCKS Czeladź Przemyskie Niedźwiadki powinny otrzymać dyplom z napisem „litościwe”. Spotkanie było z serii „zagrać – wygrać – zapomnieć”. Z żadnym z tych zadań ekipa D. Puchalskiego nie miała najmniejszego problemu. Prawdę powiedziawszy, zazdrościć zadania, jakie stoi obecnie i stać będzie przez kilka kolejnych miesięcy przed sztabem szkoleniowym Niedźwiadków Chemart to tak, jakby zazdrościć komuś ferrari, które stoi przed domem, ale nie ma silnika. Ktoś powie: „oczywiście, że można zazdrościć, wszak ten zespół z takimi rywalami mogłaby prowadzić nawet moja teściowa”. Paradoksalnie, to totalna bzdura! Takie demolowanie kolejnych rywali jest… bardzo niebezpieczne. Rolą sztabu szkoleniowego jest dbanie o to, aby zespół nie poczuł się „jak mistrzowie świata”. Rolą sztabu szkoleniowego jest utrzymywanie takiego poziomu sfery mentalnej, który koduje w głowach, że prawdziwa gra rozpocznie się za… niecałe pół roku! Można zaryzykować i rzec więcej: dla resetu jakaś porażka wcale by im źle nie zrobiła… Można jednak być pewnym, że koncentracja nad celem, jaki sobie postawili, nie ulotni się. To są inteligentni sportowcy.

Niedźwiadki pomachały na do widzenia rywalowi już po 20 minutach. Zaczęły od serii 6:0, po 8 minutach było 17:10, ale finalna seria I ćwiartki 11:4, wszystko ustawiła. Po połowie II kwarty było 44:29, druga połówka rozwiała wszelkie wątpliwości. Run 16:0 sfinalizowany „trójką” Jakuba Kucharskiego pozwolił zejść do szatni z prawie 30-punktową przewagą – 60:31. Najwyżej w pojedynku gospodarze prowadzili w 24. min – 73:33 po celnie wyegzekwowanym rzucie wolnym przez Bartosza Bala. I gdyby tę wzrostową tendencję utrzymali, mogło zakończyć się kolejną deklasacją przeciwnika. Tym razem jednak Niedźwiadki okazały litość. Spadła mobilizacja i skuteczność, zaczęły pojawiać się błędy.

Reklama

Drużyna prowadzona przez Krzysztofa Wałka mogła czuć się niezwykle uradowana. Porażka w Przemyślu różnicą ledwie 32 punktów to dla nich niewątpliwy sukces.

 


Niedźwiadki Chemart Przemyśl – MCKS Czeladź 96:64 (28:14, 32:17, 23:17, 13:16)
Punkty: M. Puchalski 22, B. Bal 20, J. Kucharski 16 (2x3), B. Chalicki 8, R. Kulikowski 6, K. Strzępek 6, M. Kindlik 4 (1x3), R. Serwański 4, R. Skubiński 4, W. Majka 3 (1x3), Ł. Uberna 3, F. Olejarz 0 (N); J. Ściegienny 16 (1x3), A. Jatczyk 11 (1x3), K. Nowakowski 9, J. Krawiec 8, D. Krawczyk 6, J. Najman 4, A. Sapiński 4, A. Donerstag 3 (1x3), M. Duda 3 (1x3), P. Christ 0, T. Styranko 0 (MCKS).
Sędziowali: Łukasz Oleksy (Lublin) i Arkadiusz Szechyński (Przemyśl). Widzów: 300.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama