Reklama

Przemyśl: Cmentarzysko wraków na Czarnieckiego

– Ta ulica jest obrazem miasta w pigułce – uważa przemyślanin Zbigniew Kocikowski. Ulica Czarnieckiego rzeczywiście wygląda strasznie.

O budynku, w którym mieściła Przemyska Wytwórnia Win Pomona pisaliśmy już kilka razy. Pokaźnych rozmiarów obiekt coraz bardziej przypomina runinę , odartą z tynku, z powybijanymi szybami w oknach, z których wyrastają sporych rozmiarów krzewy dzikiego czarnego bzu. Na bramie widnieje tabliczka „Teren prywatny. Wstęp wzbroniony”. Dla bezdomnych nie ma to znaczenia[paywall]. Teren wokół wynajęty jest natomiast przez prywatnego właściciela na parking.

 – Nigdy nie wydawaliśmy żadnej decyzji w sprawie tego budynku. Dla postronnych jest zakaz wstępu. Sprawdzimy jednak jego stan techniczny. Możemy wszcząć postępowanie w sprawie nieużytkowanego obiektu – powiedziała Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Przemyślu Ewa Jagiełło.

Reklama

Budynek nie jest wpisany do rejestru zabytków, choć ze względu na wiek, mógłby. To sprawia, że Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot niewiele może. – Budynek po byłej Pomonie widnieje w wojewódzkiej ewidencji zabytków. To zupełnie co innego niż rejestr zabytków. Nie mogę wydać żadnej urzędowej decyzji. Co najwyżej opinię. Rozmawiałam z właścicielem. Chciał to sprzedać, miał kupca. Ten z kolei miał zamiar stworzyć w nim hotel. Nie wiem, jakie są dalsze losy – zdradziła.

– Zastanawiam się, czy władzom miasta nie jest wstyd. Taka koszmarna wizytówka. Może ktoś z nich by się tam przeszedł i zobaczył to. I wreszcie zainteresował się sprawą! – grzmi cytowany już przemyślanin Z. Kocikowski.

Reklama

Owszem, władze miasta mogą się tam przejść, pokrążyć wokół ogrodzenia, być może ponarzekać i wrócić do magistratu. Nic więcej. To bowiem teren prywatny. Mogłyby co najwyżej poprosić właściciela o podjęcie jakiejś decyzji.

Był kupiec. Epidemia zawiesiła rozmowy

Właścicielem terenu jest były międzynarodowy sędzia piłkarski, szef Biura Turystyki „Albatros” Zygmunt Ziober. Dzisiaj przyznaje, że kupując ten teren nie przewidywał takich problemów z tym miejscem. – Dziesięć lat temu chciałem to jakoś zagospodarować. Trzykrotnie otrzymałem odmowę ze strony konserwatora zabytków.  Obecnie nie jestem w stanie w ten budynek zainwestować. Teraz usiłuję go sprzedać. Miałem już kupca, był zdecydowany, ale nastał czas epidemii koronawirusa i się wstrzymał. Wszystko  było na bardzo dobrej drodze, ale teraz już sam nie wiem. To osoba z zewnątrz, z branży hotelowej. Ta, niestety, kuleje obecnie mocno. Planował budynek zmodernizować i przystosować pod hotel. To był bardzo dobry pomysł, ale zawisł w próżni. Oczywiście, kiedy wszystko wróci do normy, a mam nadzieję, że stanie się to w miarę szybko, do rozmów powrócimy. Gdyby zrezygnował, będę dalej szukać kupca – zapewnił Z. Ziober.

Reklama

Wraki na chodniku

Ostatnio ktoś – niemal vis-a-vis budynku – zrobił sobie na chodniku parking dla starych samochodów. Niektóre są bez felg, szyb, maski. Z utrąconymi lusterkami, porozbijanymi światłami, rozdartymi siedzeniami. Słowem: minicmentarzysko porzuconych aut, które nadają się jedynie na złom.

– Wiele razy słyszałem, że ani policja, ani straż miejska nie mają wystarczających uprawnień, aby porządkować ulice czy place z tych wraków. Te z Czarnieckiego w większości mają tablice rejestracyjne. Ustalenie właściciela nie powinno więc nastręczać problemów. Trzeba tylko chcieć – stwierdził Z. Kocikowski.

Reklama

Straży Miejskiej w Przemyślu się chce. I są w takich wypadkach coraz bardziej skuteczni. To m.in. dzięki ich interwencji i twardemu stanowisku  udało się zupełnie zlikwidować bazę wraków na parkingu przy supermarkecie Tesco. Doszli do porozumienia z kierownictwem sklepu i niczyje auta znikły niemal z dnia na dzień.

Zajęli się także tymi z ul. Czarnieckiego. – Od 28 maja rozpoczęliśmy ściąganie wraków z tej ulicy. Sukcesywnie, bo aby mogło dojść do takiej sytuacji, musimy wydłużyć procedury. W przypadku każdego pojazdu musimy wykazać, że został porzucony z zamiarem wyzbycia się. Musimy więc dotrzeć do poprzedniego właściciela, który albo nie zareaguje, albo mówi, że sprzedał osobie, która nie jest możliwa do identyfikacji. To trochę trwa. Jeśli dojdziemy do tego momentu, samochody odholujemy na parking – tłumaczy komendant przemyskiej straży miejskiej Jan Geneja. – Dalszą procedurę prowadzi już gmina. Polega ona na tym, że auta są przejmowane na własność samorządu, który decyduje o ich dalszym losie – podsumował.

Reklama


fot.Mariusz Godos
Od 28 maja br. przemyscy strażnicy miejscy rozpoczęli ściąganie wraków z ulicy Czarnieckiego w Przemyślu.

Był kupiec. Epidemia zawiesiła rozmowy

Właścicielem terenu jest były międzynarodowy sędzia piłkarski, szef Biura Turystyki „Albatros” Zygmunt Ziober. Dzisiaj wie, że kupując ten teren, porwał się z motyką na słońce. – Dziesięć lat temu chciałem to jakoś zagospodarować. Trzykrotnie otrzymałem odmowę ze strony konserwatora zabytków i przestałem się starać. Nie jestem w stanie w to zainwestować. Teraz usiłuję to sprzedać. Miałem już kupca, był zdecydowany, ale nastał czas epidemii koronawirusa i się wstrzymał. Wszystko było na bardzo dobrej drodze, ale teraz już sam nie wiem. To osoba z zewnątrz, z branży hotelowej. Ta, niestety, kuleje obecnie mocno. Planował budynek zmodernizować i przystosować pod hotel. To był bardzo dobry pomysł, ale zawisł w próżni. Oczywiście, kiedy wszystko wróci do normy, a mam nadzieję, że stanie się to w miarę szybko, do rozmów powrócimy. Gdyby zrezygnował, będę dalej szukać kupca – zapewnił Z. Ziober.

Reklama

Wraki na chodniku

Gdyby problemem ulicy Czarnieckiego było tylko to straszydło, konwencja horroru byłaby nieco przesadzona. Ale ostatnio ktoś – niemal vis-a-vis ruiny – zrobił sobie na chodniku parking dla starych samochodów. Diabli wiedzą przez kogo i skąd sprowadzonych. Niektóre są bez felg, szyb, maski. Z utrąconymi lusterkami, porozbijanymi światłami, rozdartymi siedzeniami. Słowem: minicmentarzysko porzuconych aut, które nadają się jedynie na złom.

– Wiele razy słyszałem, że ani policja, ani straż miejska nie mają wystarczających uprawnień, aby porządkować ulice czy place z tych wraków. Te z Czarnieckiego w większości mają tablice rejestracyjne. Ustalenie właściciela nie powinno więc nastręczać problemów. Trzeba tylko chcieć – stwierdził Z. Kocikowski.

Reklama

Straży Miejskiej w Przemyślu się chce. I są w takich wypadkach coraz bardziej skuteczni. To m.in. dzięki ich interwencji i twardemu stanowisku  udało się zupełnie zlikwidować bazę wraków na parkingu przy supermarkecie Tesco. Doszli do porozumienia z kierownictwem sklepu i niczyje auta znikły niemal z dnia na dzień.

Zajęli się także tymi z ul. Czarnieckiego. – Od 28 maja rozpoczęliśmy ściąganie wraków z tej ulicy. Sukcesywnie, bo aby mogło dojść do takiej sytuacji, musimy wydłużyć procedury. W przypadku każdego pojazdu musimy wykazać, że został porzucony z zamiarem wyzbycia się. Musimy więc dotrzeć do poprzedniego właściciela, który albo nie zareaguje, albo mówi, że sprzedał osobie, która nie jest możliwa do identyfikacji. To trochę trwa. Jeśli dojdziemy do tego momentu, samochody odholujemy na parking – tłumaczy komendant przemyskiej straży miejskiej Jan Geneja. – Dalszą procedurę prowadzi już gmina. Polega ona na tym, że auta są przejmowane na własność samorządu, który decyduje o ich dalszym losie – podsumował.
MG

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Skorpion - niezalogowany 2020-06-06 19:58:21

    Drzewiej były to koszary 10 Dywizjonu Żandarmerii Wojskowej, Tak zwana POMONA to skutek nowej władzy tak zwanej ludowej.No ale jak się nie ma pomysłu co tym budynkiem zrobić, to i nie ma pieniędzy. Jak nie ma pieniędzy to może jeszcze troszkę odczekać i sprzedać jakiemuś developerowi, chyba że już coś na rzeczy jest.Moi znajomi  w Polsce i nie tylko pytają ... co z tym Przemyślem ...Odpowiadam, chcący rządzić miastem nie dorośli mentalnie do zarządzania mieniem, pieniędzmi i personelem. dzieje się to od wielu lat, a dzisiaj są skutki. Energiczni z pomysłami wyjechali, a tak zwani "przemyślacy" tasują się na stanowiskach i patrzą skąd i jak oraz od kogo wyrwać kasę dla siebie. Nie w głowach, ale w "żopach" się poprzewracało. Boli, w porównaniu do zacnej przeszłości miasta, dzisiaj nie ma ani porządnego hotelu ani porządnego burdelu. ot i co.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Asdf - niezalogowany 2020-06-06 20:36:08

    Przemyśl umiera na naszych oczach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Heniek - niezalogowany 2020-06-06 21:08:28

    Pustostany na ulicy Mariackiej nie lepsze  tylko kręcić filmy o powstaniu   

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama