Reklama

Przemyślanie bezzębni w Kaliszu

Popełniając masę prostych, niewymuszonych błędów, grając przez trzy czwarte meczu jednostajnym tempem nie ma co marzyć o nawiązaniu walki z takim przeciwnikiem jak MKS Kalisz. I-ligowi przemyscy piłkarze ręczni rozegrali dzisiaj (11 lutego br.) jeden ze słabszym pojedynków w tym sezonie, zasłużenie przegrali mecz o fotel wicelidera i spadli w tabeli na… 6. miejsce. Mając jedno spotkanie zaległe, mogą wrócić na podium, ale muszą dogłębnie przeanalizować swój występ w najstarszym polskim mieście.

Spotkanie od początku nie ułożyło się po myśli podopiecznych Piotra Kroczka. Dość powiedzieć, że przez 10 minut nie byli w stanie rzucić choćby bramki. Trudno ten fakt wytłumaczyć brakiem Mateusza Nowaka czy bardzo agresywną postawą miejscowych od początkowych fragmentów meczu. W 12. min goście przegrywali już 6:0 i bez wątpienia ten fatalny początek miał niebagatelny wpływ na dalsze losy tego pojedynku. Pierwszą bramkę zdobył dopiero w 13. min Paweł Stołowski. Najlepszy fragment przemyślanie zanotowali między 18. a 23. min, kiedy ze stanu 10:4 potrafili doprowadzić wynik do 10:8. Cóż z tego, że stanęli na nogi, kiedy po kolejnych trzech minutach znowu trzeba było odrabiać straty. Dwa razy ukuł ich Dariusz Rosiek, raz Paweł Klopsteg i grający trener Bartłomiej Jaszka. W 26. min było 14:9. Pięć bramek różnicy pozostało przy zejściu do szatni.
W II połowie lepiej, niestety, nie było. Do 50. min na parkiecie rządził jeden zespół i byli to kaliszanie. W 35. min było 19:12, w 39. min – 21:14. Rozrzucał się wśród gospodarzy Arkadiusz Galewski, ale przyznać trzeba, że przemyscy bramkarze nie tylko jemu ułatwiali życie. Bronili słabo. Przemyślanie ponownie ustawili się w roli goniącego, ale tylko dwukrotnie, w 42. i 44. min, udało im się zmniejszyć straty do 5 bramek. W 42. min było 22:17 po bramce Mateusza Kroczka, w 44. min 23:18 po trafieniu Konrada Bajwoluka. Kiedy w 51. min kaliszanie prowadzili już 28:20, wydawało się, że jest już pozamiatane. Tymczasem przez kolejnych sześć minut do bramki trafiali tylko przemyślanie (dwukrotnie M. Kroczek oraz Tomasz Kulka, Paweł Stołowski i Tomasz Biernat) i na ponad tezy minuty przed końcem wynik brzmiał 28:25. Gospodarze grali w osłabieniu, popełniali błędy, bardzo dobrze między słupkami zaczął wreszcie spisywać się Łukasz Orłowski, ale cóż z tego, skoro trzy kolejne szanse na zmniejszenie strat do dwóch bramek diabli wzięli. A skoro nie wykorzystuje się okazji, to płaci się najwyższą cenę. Dwie bramki Michała Czerwińskiego przedzielone trafieniem Krzysztofa Misiejuka całkowicie pozbawiły czuwajowców szans na korzystny wynik.

MKS Kalisz – SRS Czuwaj Przemyśl 31:26 (17:12)
MKS Kalisz: Jarosz, Adamczyk – Galewski 7, Bożek 1, Rosiek 3, Sieg 1, Kobusiński 0, Drej 0, Klopsteg 3, Misiejuk 3, Marciniak 0, Jaszka 1, Mosiołek 5, Czerwiński 5, Adamski 2.
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Sar, Orłowski, Kijanka – Puszkarski 4, Biernat 2, Stołowski 5, Kubik 0, Bajwoluk 4, Kulka 1, Kroczek 6, Kubisztal 4.
Sędziowali: Wojciech Kuliński (Płock) i Sebastian Patyk (Warszawa). Kary: MKS Kalisz – 8 min; SRS Czuwaj – 16 min. Czerwona kartka: Kubik (48. – gradacja kar). Widzów: 400.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama