Kilkutygodniowa praca Janusza Galiczyńskiego w miejscu, gdzie hitlerowcy zastrzelili 10 mieszkańców Przemyśla i Żurawicy, została zwieńczona. W asyście warty honorowej oraz przy udziale władz samorządowych pomnik został oficjalnie odsłonięty.
26 listopada 1943 r. pięciu żołnierzy Armii Krajowej zniszczyło halę fabryczną, magazyn i większość materiałów w niemieckiej Fabryce Wozów na przemyskim Błoniu. W odwecie trzy dni później hitlerowcy zabili 10 więźniów z Przemyśla i Żurawicy. Mężczyzn, z których najmłodszy miał 17 lat, rozstrzelali przy ul. Lwowskiej, a ciała zakopali w lesie na Lipowicy. Dopiero w czerwcu 1945 r. ofiary zostały ekshumowane i pochowane we wspólnej mogile na cmentarzu zasańskim.
W miejscu zbrodni ustawiono pomnik. Jest niewidoczny z ulicy, ponieważ znajduje się za stacją paliw PKS i budynkiem stacji diagnostycznej. Opiekę nad tym miejscem sprawuje Szkoła Podstawowa nr 15. J. Galiczyński wspomina, że jako 9-letni chłopiec – uczeń tej placówki i harcerz – pełnił warty przy tym pomniku. Do dziś uczniowie z nauczycielami porządkują otoczenie pomnika i palą znicze. Z czasem konieczny stał się jednak generalny remont tego miejsca. Obojętnie wobec tego nie przeszedł pan Janusz, który niedawno własnym sumptem odnowił inne miejsce pamięci – przy ul. Kopernika, gdzie rozstrzelano Żydów z getta. Tym razem pomógł mu przedsiębiorca Mariusz Chomik.
– Mam poczucie, że mogę nie tylko w imieniu własnym, ale i wszystkich rodzin, złożyć wyrazy uznania i podziękowania panu Januszowi Galiczyńskiemu – powiedział Ryszard Paczkowski, syn zamordowanego w tym miejscu Andrzeja Paczkowskiego – żołnierza pułku strzelców podhalańskich.
– Od dziecka wiedziałam o tym wydarzeniu, bo jestem z 1942 roku. To była żywa informacja na tym terenie – mówi mieszkająca nieopodal Bożena Hływa. – Ten człowiek dokonuje cudów. Ja tu przychodziłam i widziałam, jak on tu ciężko pracował – dodaje kobieta.
„Pana praca, a także poświęcenie własnych środków są widocznym znakiem przywiązania do patriotycznych tradycji, a przede wszystkim wyrazem szacunku dla ofiar nazistowskiego terroru. Taka postawa powinna być wzorem. Ufam, że Pański zapał zainspiruje także inne osoby do podejmowania podobnych inicjatyw” – napisał w liście do J. Galiczyńskiego marszałek sejmu Marek Kuchciński.
Słowa uznania skierował do J. Galiczyńskiego również dyrektor rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej dr Dariusz Iwaneczko. „Pana postawa i działalność w tej materii stanowi wzór do naśladowania dla wszystkich, którym drogie jest utrzymanie pamięci o tragicznych wydarzeniach, jakie dotknęły Naród Polski” – napisał, zauważając, że pan Janusz osobiście pracuje przy renowacji, poświęcając swój czas i pieniądze. D. Iwaneczko zapowiedział, że wystąpi do prezesa IPN o nadanie J. Galiczyńskiemu Medalu „Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej”.
Pan Janusz nie zamierza na tym poprzestać. Już uzyskał zgodę PGK, konserwatora zabytków i urzędu marszałkowskiego na renowację grobu zastrzelonych mężczyzn na cmentarzu zasańskim. – Oprócz tych dziesięciu pochowano tam małżeństwo z Tarnawiec i 15 niezidentyfikowanych. Łącznie 27 osób[paywall] – mówi.
Inicjatywę wsparło sześciu radnych miejskich z PiS, Porozumienia dla Przemyśla i SLD. Pan Janusz liczy, że do Wszystkich Świętych mogiła będzie odnowiona, a w połowie listopada zostanie tam uroczyście odprawiona modlitwa za zmarłych.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jaki kozak sam nagina . brawo. Nasowa sie pytanie czemu wladze na to pieniedzy nie dadza.
Jaki kozak sam nagina . brawo. Nasowa sie pytanie czemu wladze na to pieniedzy nie dadza.